play_arrow

keyboard_arrow_right

skip_previous play_arrow skip_next
00:00 00:00
chevron_left
volume_up
chevron_left
  • cover play_arrow

    Radio Piekary Radio Piekary

Wiadomości

„Huśtawki kołysane jedynie przez wiatr”…Przejmujący tekst Polki mieszkającej we Włoszech

today12 marca 2020

Background

„Huśtawki kołysane jedynie przez wiatr”… Przejmujący tekst Polki mieszkającej we Włoszech. Katarzyna Piotrkowska- Capellacci od 20 lat mieszka we Włoszech, w okolicach popularnego kurortu Rimini. Pochodząca z Piekar Śląskich, Katarzyna z wykształcenia jest psychologiem, aktualnie pracuje w branży turystycznej. Ma męża Włocha i dwójkę synów.  Od 22 lutego, wraz z synami, podobnie jak jej sąsiedzi poddana jest kwarantannie domowej, od 10 marca nie wychodzi z domu… Oto jej przejmujący tekst:

To czas na refleksję i odpowiedzialność. Za siebie, za innych, dla dobra nas wszystkich. Czas na zmianę sposobu myślenia i zrozumienie, ze zależymy od siebie nawzajem. To choroba,  która uderza w nasze najczulsze miejsce –  w naszą fizyczną i psychiczną  potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem.  To choroba,  która wystawia na próbę nasze człowieczeństwo ponieważ zmusza nas do podejmowania decyzji na zasadzie wyboru mniejszego zła. Być daleko od siebie,  znaczy chronić siebie nawzajem. 
Musimy pozostać w domach aby zatrzymać szerzenie infekcji. Dla dobra nas wszystkich. Przede wszystkim ze względu na to, że wymaga ona wielu specjalistycznych urządzeń do ratowania ludzkiego życia. Wielu i w tym samym czasie. Jeśli zabraknie sprzętu, lekarzy, pielęgniarek staniemy przed decyzjami,  do podejmowania których nikt nie powinien być zmuszany: ratować tego kto ma większe szanse na przeżycie.
We Włoszech wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. Od 15 przypadków 22 lutego do 10 000  dzisiaj, 11 marca. Pacjent numer „1” zaczął samodzielnie oddychać przedwczoraj. Po 18 dniach reanimacji. Ma 38 lat, atleta…
Od 22 lutego w czerwonej i wcześniejszej „żółtej”  strefie, szkoły  są zamknięte i lekcje są prowadzone w formie wideokonferencji. W związku z tym jeden z rodziców, dziadkowie (ci, którzy niestety są najbardziej narażeni ponieważ rodzice mogą mieć kontakt z chorobą wychodząc do pracy) lub opiekunka, pozostają z nimi w domu. Przyzwyczailiśmy się do tego,  choć nie było łatwo. Od 10 marca nie możemy opuszczać domów. Wyjść na zewnątrz można tylko udając się do pracy (przedstawiając policji zaświadczenie), po zakupy ( jedna osoba na rodzinę utrzymując metrowy dystans jeden od drugiego), po lekarstwa. Nie można opuszczać miast. Mając rodzinę poza granicami miasta w którym się mieszka, nie można jej odwiedzić. Kościoły są zamknięte, nie można celebrować wesel ani organizować pogrzebów. Są zamknięte kina, teatry, centra sportowe. Wszystko zawieszone w próżni. Każdy gest, decyzja wywołuje refleksję: można? Najprostsze pytania: mogę wyjść z psem na spacer, mogę wyjść kupić chleb-  budzą wątpliwości…
Wracamy do korzeni naszej egzystencji,  która każe nam się zatrzymać i pomyśleć zanim podejmiemy jakiekolwiek działanie. Która zwraca nam uwagę na to, ze zależymy od siebie nawzajem i tylko wychodząc poza mury własnego ego ochronimy to, co najważniejsze.
Nie poddawajmy się jednak  myślom o kryzysie ekonomicznym,  jaki z pewnością będzie miał miejsce,  jeśli tylko uda nam się wygrać tę walkę. To wszystko ulega przewartościowaniu,  kiedy człowiek zda sobie sprawę jak niewiele potrzeba,  by świat w którym żył dotychczas,  uległ kategorycznej zmianie. To czas na pozytywne myślenie, odpowiedzialność i współpracę. To szansa – pomimo tak bardzo negatywnego kontekstu – na odnalezienie naszego człowieczeństwa…
fot. pixabay.com

Autor: Anna Jurzyca


0%
Skip to content