play_arrow

keyboard_arrow_right

skip_previous play_arrow skip_next
00:00 00:00
chevron_left
volume_up
chevron_left
  • cover play_arrow

    Radio Piekary Radio Piekary

Śląsk

Jedna kradzież = godziny opóźnień. Koleje Śląskie pokazują, co wpływa na punktualność pociągów

today8 lutego 2020

Background

Kilka dni temu dali o sobie znać złodzieje kolejowej trakcji. Efekty były bardzo widoczne i odczuwalne dla podróżnych. 18 pociągów odwołanych w części lub całej relacji, 6 pociągów kursujących objazdem i łączne opóźnienia na ponad 1000 minut. A to tylko jedno zdarzenie na torach w naszym regionie – kradzież na odcinku Ruda Śląska – Zabrze. Koleje Śląskie podsumowują, jak jedno zdarzenie jest w stanie wpłynąć na rozkład jazdy w całym regionie i wyjaśniają główne przyczyny spóźnień pociągów.

Łącznie, kradzież 150 m trakcji spowodowała opóźnienia 89 pociągów Kolei Śląskich na ich najbardziej popularnej linii. Przewoźnik szacuje, że mogło wpłynąć to na punktualne dotarcie do celu blisko 15 tys. pasażerów. Wszystko to za kilka tysięcy złotych – tyle w punkcie skupu mogli mniej więcej uzyskać złodzieje za skradzioną trakcję.

Choć zgodnie z danymi Urzędu Transportu Kolejowego (UTK) województwo śląskie od lat pozostaje w czołówce, jeśli chodzi o występowanie tego typu zdarzeń, to i tak kradzieże trakcji stanowią jedynie niewielką część wszystkich sytuacji, które mają wpływ na ruch pociągów w regionie. A jest tego sporo: drzewa powalone na tory przez wiatr, zamknięcia szlaku ze względu na remonty i modernizacje, oczekiwanie na skomunikowania z innymi pociągami czy nawet konieczność wezwania policji na pokład pociągu. Większość opóźnień Kolei Śląskich nie wynika z winy przewoźnika.

Istotny procent wśród opóźnień zajmują różnego rodzaju awarie infrastruktury. Dzięki sprawnej pracy PKP Polskich Linii Kolejowych, często udaje się je usunąć w miarę szybko, niekiedy jednak okazują się na tyle poważne, że czas usuwania problemu liczony jest w dobach. Taka sytuacja miała np. miejsce w przypadku pożaru nastawni w Leszczynach. Ekipy PKP PLK ponad miesiąc przywracały tam pełną sprawność urządzeń sterowania ruchem. Punktualność pociągów Kolei Śląskich na tej linii spadła o ponad połowę. Część kursów na odcinku Leszczyny – Rybnik musiała być też zastąpiona przez komunikację autobusową.

Dużą komplikacją dla kursowania pociągów są różnego rodzaju zdarzenia losowe, jak np. wzywanie do podróżnych pogotowia ratunkowego czy potrącenia na torach. To prawie zawsze wiąże się z dłuższym postojem pociągu i zamknięciem toru w oczekiwaniu na przyjazd i przeprowadzenie czynności przez odpowiednie służby. Tylko w 2019 r. Koleje Śląskie odnotowały 20 przypadków potrąceń osób przebywających na terenie kolejowym.

– Transport kolejowy to skomplikowany system naczyń połączonych. Jedno nagłe zdarzenie potrafi zdezorganizować rozkład jazdy nawet na kilku liniach. Pociągi kursują w tak zwanych obiegach, co oznacza, że jeśli złapie opóźnienie na trasie, to później w kolejny kurs również może nie zdążyć wyruszyć planowo. Mówimy wtedy o tzw. „opóźnieniach wtórnych”, mówi Magdalena Iwańska, rzecznik Kolei Śląskich. I dalej: – Wiemy, że dla podróżnych liczy się efekt końcowy – czyli przyjazd pociągu na czas i często nawet nie zdają sobie oni sprawy z czego wynikają ewentualne opóźnienia. Zapewniamy jednak, że we wszelkiego rodzaju sytuacjach kryzysowych nasi pracownicy robią wszystko, co w ich mocy.

Jak mówi M.Iwańska, w skrajnych przypadkach oznacza to niemalże układanie na nowo obiegów pociągów i pracy drużyn pokładowych. Zawsze też staramy się reagować tam, gdzie podróżni zgłaszają potrzebę skomunikowania z innymi pociągami, choć pojawia się wtedy dylemat, czy czekać na inny opóźniony pociąg, samemu też opóźniając swój kurs, zapewnia, dodając: – Oczywiście tam, gdzie jest to możliwe staramy się też wprowadzać działania zmierzające do poprawy punktualności. Najlepszą okazją do tego jest rzecz jasna wprowadzenie nowego rozkładu jazdy. Dzięki zmianom przy tej okazji nasza punktualność za styczeń osiągnęła poziom prawie 92%, uzupełnia rzecznik KŚ.

Sytuacji nie ułatwia fakt, że Koleje Śląskie kursują po najbardziej obciążonych liniach jednotorowych w Polsce. W siatce połączeń regionalnego przewoźnika, odcinki jednotorowe zajmują ponad 180 km. Kursowanie po takich liniach jest dla KŚ trudne nie tylko ze względu na potencjalne sytuacje losowe, które mogłyby unieruchomić wszystkie kursy, ale również z uwagi na konieczność przepuszczania pociągów o wyższym priorytecie. Również one często przyjeżdżają opóźnione, co wpływa na godziny odjazdów KŚ. Pociągi regionalnego przewoźnika muszą przepuścić składy międzynarodowe czy Pendolino, nawet jeśli jadą one niezgodnie ze swoim rozkładem. W konsekwencji jedno opóźnienie pociągu dalekobieżnego, nawet złapane poza woj.śląskim potrafi wpłynąć na rozkład jazdy w naszym regionie. Np. na 18 km, jednotorowym odcinku Wodzisław Śląski – Chałupki kursuje aż 7 par pociągów InterCity, którym Koleje Śląskie muszą ustąpić pierwszeństwa. A takich linii w całym rozkładzie jest o wiele więcej.

Szansą na rozwiązanie części problemów byłoby dla Kolei Śląskich wprowadzenie w życie koncepcji dodatkowej pary torów na odcinku Katowice Ligota – Tychy. Obecnie PKP PLK przymierza się do opracowania studium wykonalności projektu. Jego realizacja znacząco poprawi przepustowość torów wiodących na południe, a separacja ruchu pociągów regionalnych od dalekobieżnych wpłynie zarówno na punktualność Kolei Śląskich jak i na częstotliwość ich kursowania. Wytłumaczenie jest proste: jeśli pociągi KŚ będą kursować po oddzielnych torach, opóźnienia pociągów dalekobieżnych nie będą wpływały na ich punktualność. – Szczególna poprawa nastąpiłaby w godzinach szczytu porannego, gdy przepustowość torów jest maksymalnie wykorzystana, tłumaczy Magdalena Iwańska.

PKP Polskie Linie Kolejowe SA wspólnie z przewoźnikiem szukają różnych rozwiązań mających na celu likwidację problemów związanych z wąskimi gardłami, a więc takimi miejscami na sieci kolejowej, które są generatorami opóźnień w przypadku zakłóceń w prowadzeniu ruchu, i które charakteryzują się niską przepustowością. Takim przykładem jest budowa mijanki w Łaziskach Górnych Brada, która pozwoliła usprawnić prowadzenie ruchu na linii S7. Często wystarczy dodatkowy rozjazd, podniesienie prędkości na szlaku czy też poprawa przepustowości stacji. Co prawda wiąże się to z czasowymi utrudnieniami podczas prowadzenia robót, jednak efektem końcowym jest usprawnienie ruchu kolejowego.

źródło/foto/infografika: Koleje Śląskie SA

Autor: Adam Grabałowski


0%
Skip to content