play_arrow

keyboard_arrow_right

skip_previous play_arrow skip_next
00:00 00:00
chevron_left
volume_up
chevron_left
  • cover play_arrow

    Radio Piekary Radio Piekary

Polska

Koronawirus a polskie górnictwo? EKSPERT: Obniżki pensji i zwolnienia. Bez takich decyzji branża może nie przetrwać kryzysu

today27 marca 2020

Background

Jak pandemia koronawirusa wpłynie na polskie górnictwo? Czy branża przetrwa ten kryzys? W końcu najwazniejsze pytanie, czy cześć górników może stracić pracę? Poniżej rozmowa red. Kamila Zatońskiego z dr Dawidem Piekarzem z Instytutu Staszica, który naukowo zajmuje się problematyką strategii i energetyki. Jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jak obecna sytuacja wpływa na branżę górniczą?

Trzeba powiedzieć, że akurat branża górnicza odczuje pandemie koronawirusa bardzo boleśnie. Będzie to związane z prognozowanym spowolnieniem gospodarczym, którego skutki odczuje oczywiście górnictwo. Skala załamania, jakie będzie miało miejsce w tym sektorze gospodarki jest dziś trudna do przewidzenia. Oczywiście, w związku z epidemią występują inne zagrożenia bezpośrednie, czyli w uproszczeniu duża ilość ludzi na małej przestrzeni, natomiast wprowadzane od początku tygodnia działania ochronne na razie dają efekty – na szczęście nie mamy informacji o zachorowaniach. Z analiz wynika, że środki transportu to miejsca bardziej narażone na ewentualne przeniesienie infekcji; w wyrobiskach dołowych, gdzie jest ciągła wentylacja i stały przepływ powietrza, możliwości bezpośredniego zainfekowania są znikome.

Czy problem może sięgać głębiej, zagrażając całemu łańcuchowi dostaw w branży energetycznej?

Nie wiemy co się zdarzy – generalnie nawet w wariancie włoskim – zamykania całego przemysłu – energetyka jako branża strategiczna jest z tego wyłączona, ponieważ stanowi absolutny fundament funkcjonowania kraju. Wprowadzone na kopalniach obostrzenia przełożą się na zmniejszenie produkcji, ale sytuacje na razie należy oceniać jako bezpieczną. Na szczęście – a co do niedawno krytykowano – niewykorzystane zimą zapasy węgla zostały zgromadzone przez Agencję Rezerw Materiałowych i w razie czego można je wykorzystać do bieżącego zasilania energetyki nawet gdyby konieczne było zmniejszenie lub czasowe przerwanie wydobycia. To scenariusz nadal możliwy.

Jak sytuacja zmieni branżę i jak będzie ona wyglądała po zakończeniu pandemii?

Sama pandemia nie będzie raczej zmieniać branży, natomiast kluczowa będzie sytuacja w gospodarce polskiej i europejskiej po pandemii, a tu należy się spodziewać co najmniej spowolnienia gospodarczego, a co za tym idzie drastycznie zmaleje zapotrzebowanie na surowiec wydobywany w polskich kopalniach. Generalnie – sytuacja górnictwa i tak jest bardzo trudna ze względu na unijną politykę klimatyczną i dekarbonizację. Już w tej chwili presja na odchodzenie od węgla czy prawa do emisji – swego rodzaju podatek nakładany na paliwa kopalne czyniły sytuację branży bardzo trudną. Pytanie brzmi, czy w sytuacji nadciagającej recesji UE zluzuje nieco restrykcje czy będzie równie mocno dążyć do neutralności klimatycznej. Nie pomaga także wyjątkowo tani gaz i ropa, które będą stanowiły istotną konkurencję dla węgla. Generalnie – sama epidemia bezpośrednio nie zmieni branży, natomiast wywołany przez nią kryzys może być dla niej dodatkowym obciążeniem w i tak trudnej sytuacji. Pytanie, czy polskie górnictwo przetrwa kolejny cios, jakim będzie dekoniunktura. Zarządy spółek muszą być przygotowane na bardzo trudne decyzje restrukturyzacyjne. Obniżki pensji, zwolnienia, zamykanie nierentownych część ruchów kopalń. Bez takich decyzji branża może nie przetrwać kryzysu.

Czy należy zamknąć kopalnie przez koronawirusa? Czy jest to w ogóle realne?

Całkowicie kopalń zamknąć się nie da – zawsze na posterunku są służby odpowiedzialne za utrzymanie i bezpieczeństwo. Ewentualnie można by przerwać samo wydobycie, ale to naprawdę ostateczność. W tej chwili stosowane są zasady bezpieczeństwa, polegające na skróceniu zmian, dezynfekcji pomieszczeń i na chwilę obecna wydają się wystarczające. Zawsze jeszcze można zastosować wariant „skoszarowany” czyli pozostawania określonej grupy pracowników w zakładzie przez dłuższy czas. Tak więc na razie nie ma potrzeby wyłączania produkcji, acz jest to wariant teoretycznie możliwy do przeprowadzenia w sytuacji ostatecznej dzięki posiadanym rezerwom.

Jak wygląda obecnie sytuacja np. w Polskiej Grupie Górniczej?

Spółka jak się wydaje w należyty sposób dba o zabezpieczenie swoich pracowników i to jest dziś najważniejsze jej zadanie. Trzeba jednak pamiętać, że za chwilę polskie kopalnie zderzą się ze ścianą polskiej i globalnej dekoniunktury. Ta spowoduje zdecydowanie mniejsze zapotrzebowanie na węgiel, a dla polskiego sektora górniczego wiemy co to oznacza. Kolejną, ale chyba najmocniejszą w ostatnich latach restrukturyzację. Mogą być konieczne zwolnienia, obniżki pensji, zamykanie części kopalń. Będzie trzeba podjąć szereg niepopularnych decyzji byle tylko górnictwo w Polsce przetrwało ten historyczny kryzys. Generalnie niezależnie od wirusa, górnictwo – w wyniku polityki klimatycznej- będzie już funkcjonowało w zasadzie wyłącznie w permanentnie trudnej, kryzysowej sytuacji, a to będzie rodziło wyzwania zarówno dla polityków i menedżerów jak i strony społecznej i pracowników. Chodzi o wypracowanie takich rozwiązań które powoła górnictwu w tych warunkach funkcjonować jeszcze przez 25-30 lat w sposób pozwalający na zapewnianie bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz miejsc pracy da zatrudnionych. Epidemia, spowolnienie gospodarcze – i zmniejszone zapotrzebowanie na energię, będą utrudniać zarzadzanie tą branżą i utrzymywanie jej rentowności.

Jak wyglądają zabezpieczenia przed wirusem w kopalniach?

Od poniedziałku Jastrzębska Spółka Węglowa wprowadziła trzy sześciogodzinne zmiany robocze, zamiast czterech 7,5-godzinnych. Pomiędzy zmianami są dwie godziny przerwy, podczas których dezynfekowane są łaźnie i inne przestrzenie wspólne. Podobne działania mają wprowadzić pozostałe spółki: Polska Grupa Górnicza, Tauron Wydobycie i Bogdanka. Idzie się w tym kierunku, żeby zmiany nie stykały się ze sobą – by były pomiędzy zmianami przerwy pozwalające na dezynfekcję, odkażenie, przewietrzenie pomieszczeń – także tych, gdzie górnicy pobierają lampy, sprzęt ochrony osobistej, pochłaniacze, aparaty ucieczkowe. Wobec podjętych działań profilaktycznych i monitorujących zagrożenie – część załogi kopalń pozostaje w domach – nie tylko w przypadkach formalnej kwarantanny, ale także ryzyka w sytuacji, gdy ktoś z rodziny górnika został zaliczony do grupy zwiększonego ryzyka. Już obecnie w kopalniach wprowadzono także zmiany dotyczące zjazdu górników na dół, ograniczając liczbę osób w kopalnianych „windach” o połowę. Ponadto przez cały czas transportu pracownicy są w maskach ochronnych, które mogą również zabezpieczać przed przeniesieniem infekcji koronawirusa. Zmiany objęły także podziemny transport – w bliższe rejony górnicy idą pieszo, zaś jeśli korzystają z kolejek – podwieszanych lub spągowych (szynowych) – nie siadają blisko siebie.

Dziękuję za rozmowę. 

 

 

Dawid Piekarz jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, doktorem z obszaru strategii i bezpieczeństwa ekonomicznego. Naukowo zajmuje się problematyką strategii i energetyki.. Pracował m.in. PKN Orlen, Ministerstwie Finansów, PKP S.A.. Jest ekspertem Instytutu Staszica. Realizował m.in projekt budowy kopalni Przeciszów dla Kopex ex-Coal.

Autor: Kamil Zatoński


0%
Skip to content