play_arrow

keyboard_arrow_right

skip_previous play_arrow skip_next
00:00 00:00
chevron_left
volume_up
chevron_left
  • cover play_arrow

    Radio Piekary Radio Piekary

  • cover play_arrow

    Nowy Ład. Problemy z realizacją inwestycji Andrzej Zazgórnik

Polska

Reklamówka na lotnisku. Służby w gotowości. Co było w środku?

today1 lipca 2022

Background

Reklamówka na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach postawiła w stan gotowości pracujących tam strażników granicznych.

Mandat oraz zakaz wejścia na pokład samolotu to najłagodniejsza kara, jaka może spotkać autora głupich żartów i nieodpowiedzialnego zachowania się na terenie lotniska.

Reklamówka pozostawiona na lotnisku 

Służba dyżurna Placówki Straży Granicznej w Katowicach-Pyrzowicach otrzymała 28 czerwca informację o bagażu pozostawionym  bez opieki na terenie terminalu B. Funkcjonariusze zabezpieczyli bagaż i sprawdzili zapis z kamer monitoringu. Pracownica lotniskowego punktu handlowego wskazała na pasażera, który robił tam zakupy, po czym zostawił reklamówkę z napisem ,,BOMBA”.

Nie znaleziono materiałów wybuchowych. Zamiast nich… alkohol

Na miejsce zdarzenia wezwano przewodnika z psem wyszkolonym w szukaniu materiałów wybuchowych i broni, który sprawdził rejon pozostawionego przedmiotu. Nie wywąchał on żadnych urządzeń ani materiałów wybuchowych. Z uwagi na brak zagrożenia zawartość reklamówki sprawdzili funkcjonariusze SG i znaleźli w niej 4 kartony papierosów i 0,5 litra alkoholu. Pakunek został zabezpieczony. Następnie na terminalu A odnaleziono właściciela pozostawionej paczki.

Jak tłumaczył się autor „żartu”?

Sprawcą zamieszania na lotnisku okazał się 28-letni Polak. Tłumaczył, że pozostawił plastikową torebkę z zakupami dla żartu i specjalnie napisał na nim słowo „BOMBA”, bo miał za złe obsłudze linii lotniczej to, że nie wpuściła go na pokład samolotu zmierzającego do Niemiec. Pozostawiona reklamówka z wcześniej zrobionymi zakupami miała być formą zemsty.

Funkcjonariusze sporządzili stosowną dokumentację, która trafi do Prokuratury Rejonowej w Tarnowskich Górach. Niewykluczone, że zostaną mu przedstawione zarzuty.

Żartów ciąg dalszy

Okazało się, że tego samego dnia jeszcze jeden Polak, w trakcie kontroli bezpieczeństwa, zażartował, że ma bombę. 42-latek i jego bagaż zostali sprawdzeni, a za to, co zrobił, został ukarany mandatem w wysokości 500 złotych. Dodatkowo odmówiono mu wejścia na pokład samolotu lecącego do Oslo.

Straż Graniczna poważnie tratuje wszelkiego rodzaju zgłoszenia o podłożeniu bomby, jak również żarty dotyczące rzekomego posiadania przez podróżnych w bagażu materiałów wybuchowych. Konsekwencje nieprzemyślanych działań mogą być, jak widać, zróżnicowane – mandat utrata biletu lotniczego, zatrzymanie, a nawet zarzuty prokuratorskie.

Z konsekwencjami muszą liczyć się również ci, którzy wniosą na teren lotniska, bez stosownego zezwolenia, broń, materiały niebezpieczne lub inne, niebezpieczne przedmioty. Mogą spodziewać się wtedy stanowczej reakcji funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Źródło: SG, fot. pixabay

Autor: Andrzej Zazgórnik


0%
Skip to content