play_arrow

keyboard_arrow_right

skip_previous play_arrow skip_next
00:00 00:00
chevron_left
volume_up
chevron_left
  • cover play_arrow

    Radio Piekary Radio Piekary

Pyskowice

Restauracje wracają do nowej rzeczywistości. Propozycje: „Ślub mimo wszystko”, uczty na trawie i relaks na parkingu

today14 maja 2020

Background

Od najbliższego poniedziałku, po ponad dwóch miesiącach, znów mogą funkcjonować i powoli wracać do rzeczywistości. A mowa o barach, kawiarniach i restauracjach, które zostaną otwarte w ramach trzeciego etapu luzowania obostrzeń przez rząd. O powolnym powrocie do rzeczywistości i o tym, jak udało się przetrwać ten trudny czas, rozmawialiśmy z Joanną Komstą, menagerką restauracji Umami w Pyskowicach oraz Plado w Gliwicach.

Kamil Zatoński: Jak poradziliście sobie z trudnym czasem obostrzeń? Jak mocno uderzył w Was koronawirus? 

 

Joanna Komsta: Mówiąc szczerze koronawirus uderzył w nas bardzo mocno i to był bardzo trudny czas. Chcieliśmy utrzymać cały zespół, żeby ludzie nie zostali bez pracy i mieli do czego wracać. UMAMI zostało zamknięte, bo to mała miejscowość (Pyskowice – przyp. red.) i nie było sensu uruchamiać usługi cateringowej. Wprowadziliśmy usługę „Ślub mimo wszystko”, która polegała na tym, że jeśli pary zdecydowały się na organizowanie ślubów w domach, to mogły zamówic sobie u nas obiad, zimną płytę i danie na grilla. W ten sposób chcieliśmy im zanieść cząstkę UMAMI do domu.

W Plado, od razu po zamknięciu, urchomiliśmy delikatesy i dzialalność wynosową oraz menu obszerne, zwiazne z lunchami i daniami restauracyjnymi, które dowoziliśmy pod wskazany adres. Delikatesy, wypieki, wyroby z wędzarni – oferta była obszerna i ewoluowała z czasem, bo goście nam fajnie podpowiadali. Byliśmy zwyczajnie elastyczni i to był dobry ruch. To zapewniło nam możliwość pracy i mogliśmy wypracowywać relacje z gośćmi i mamy poczucie, że my ich nie zostawilśmy samych, ani oni nas. Prowadzenie delikatesów ma sens i będziemy to kontynuować. Odczuwamy oczywiście mocno ten kryzys, ale jakoś dajemy sobie radę. Trudne jest to, co przed nami. Efekty tego, że restauracje były zamknięte bedziemy odczuwać przez cały rok. Oczywiście nie tylko my, ale wszystkie restauracje. Mamy kalendarz zapełniony na 2 lata do przodu i cieżko jest to nadrobić.

 

 

Jak w tym momencie szykujecie się do otwarcia restauracji? Jakie zmiany czekają na osoby, które Was odwiedzą po 18 maja?

 

Plado jest gotowe do przyjęcia gości. Zostały nam kosmetyczne rzeczy: przywiezienie świeżych kwiatów, wydrukwanie menu na nowo i oczywiście kwestie dotyczace higieny oraz dezynfekcji. Uzupełniamy informacje i wprowadzamy procedury. Do 18 maja będziemy prowadzić dalej delikatesy i oczywiście będziemy mogli gościć też na miejscu. Mamy w środku 15 miejsc do wykorzystania i na zewnątrz, na naszym tarasie, 12 miejsc. Mamy to szczęście, że mamy parking i możemy z niego korzystać. Mamy w głowie plan, by tam przygotować miejsca restauracyjne: leżaki, fotele, kanapy. Mamy fajne zaplecze jeśli chodzi o grilla. Zakladamy, że bedziemy rownież z tego korzystać.

 

Macie świadomość, że sytuacja może się zmienić?

 

Jesteśmy przekonani, że to wszystko może się zmienić. Mówie o karcie, formie działania, dowozach. To jest tu i teraz, ale najbliższe 2 tygodnie to będzie test na to, co dalej. Podchodzimy do tego elastycznie i komunikujemy to gościom. To czas zmian i musimy się z tym pogodzić. Jeśli chodzi o UMAMI, tu sprawa wyglada komforotowo. Na samej sali głównej, 50 gości, zadaszony taras, pergole i ogromny ogród do wykorzystnaia. Mamy również 2 mniejsze sale. To dla gości indywidualnych i niewielkich przyjęć. Patrzymy też na wesela, to będzie spory wysiłek, takich do 50 osób. Tutaj musimy uwzglednić takie rozmieszczenie stolików, żeby spełnić standardy bezpieczeństwa. Chcemy organizować śniadania na trawie, uczty na trawie, mocno grillować i też mamy to przeświadczenie, że 2 tygodnie będą dla nas czasem na to, żeby zweryfikować plany.

 

UMAMI to przede wszystkim – wesela i imprezy okolicznościowe. Jak koronawirus wpłynął na sezon ślubny i jak zachęcacie pary młode, by mimo tych trudnych wydarzeń, nie rezygnowali z uroczystości?

 

To prawda. Dla nas największym ciosem było to, że sytuacja mocno wpłynęła na sezon ślubny i imprez okolocznościowych. To główny trzon działaności w UMAMI i mimeliśmy to szczęście, że kalendarz był pełny i nagle się to zmieniło. Zapełnione miesiące: maj, czerwiec, lipiec, sierpień, nagle opustoszyły. Większość par przełożyła terminy na przyszły rok, część się wstrzymała od decyzji, bo się nie spieszą. Zawsze początek roku jest słaby, inwestycje i plany były przygotowane na kolejne, a niestety, to zostało przekreślone grubą kreską.

Zaczynamy od zera i próbujemy sobie z tą sytuacją poradzić. Wdrażamy nowe rzeczy, żeby zachęcić pary młode do skorzystania z naszej ofery. To własnie „Ślub mimo wszystko”. Alternatywne oferty poza sezonem: luty, marzec, kwiecień – atrakcyjne cenowo i konkretnie pod te pory roku. Wesela będą jeszcze piękniejsze. Wzbogacona oferta na przyjecia okolicznościowe stricte weselne.  Przygotowania ceremonii w ogrodzie dają parze młodej poczucie, że jest pięknie i smacznie, mimo tej trudnej sytuacji. Dużo wysiłku wkładamy w to, żeby dać poczucie, że nie są w tym sami. Staniemy na głowie, żeby wesela i przyjęcia były namiastką spełnienia ich marzeń. Niewielki ślub teraz, a w przyszłym roku odbędzie się pełnoprawne wesele, z odnowieniem przysięgi w naszym ogrodzie. Wszystko w życiu ma sens, tylko trzeba go czasem głębiej poszukać. Optymizm jest potrzebny nam i ludziom, którzy nam zaufali. To często najważniejsze wydarzenia w ich życiu.

 

Czego w takim razie Wam życzyć?

 

Trzymajcie za nas kciuki i za wszystkie inne restauracje. W grupie siła. Dobre uczynki zawsze wracają ze zdwojoną siłą!

Dziękuję za rozmowę. 

Autor: Kamil Zatoński


0%
Skip to content