play_arrow

keyboard_arrow_right

skip_previous play_arrow skip_next
00:00 00:00
chevron_left
volume_up
chevron_left
  • cover play_arrow

    Radio Piekary Radio Piekary

  • cover play_arrow

    Ruda Śląska: Zaprosił kobietę do mieszkania, a następnie zgwałcił. Grozi mu kilkanaście lat więzienia Wojciech Czaputa

Polska

Spółka PGG doszła już do ściany. „Ma ogromną lukę finansową spowodowaną COVID-19”

today27 lipca 2020

Background

Ten tydzień będzie momentem próby dla zarządu, związków i pracowników PGG. To historyczny moment w istnieniu spółki.  Rozmowa z dr Dawidem Piekarzem, ekspertem ds. rynku energetycznego.

Gigant na skraju przepaści

Radio Piekary: Czy rozpoczynający się właśnie tydzień można nazwać kluczowym dla istnienia Polskiej Grupy Górniczej ?

Dawid Piekarz: Istnienia albo likwidacji, bo w istocie przed taką alternatywą stoimy. Polska Grupa Górnicza doszła już do ściany. Ma ogromną lukę finansową spowodowaną COVID-19 oraz wynikającymi z sytuacji na rynku mniejszymi odbiorami od kontrahentów. To powoduje, że bez finansowej pomocy rządu przestanie wypłacać pensje i będzie musiała ogłosić upadłość.

 

RP: 40 tys. Ludzi straci prace, a ich rodziny często jedyne źródło utrzymania. Rząd nie może sobie na to pozwolić i dosypie pieniędzy?

DP: Rząd w tym przypadku ma związane ręce. Już raz udzielił polskiemu górnictwu gigantycznego wsparcia na wiele miliardów złotych. To przy tworzeniu Polskiej Grupy Górniczej. Wtedy po raz ostatni na wsparcie zgodziła się Unia Europejska. Drugi raz już nie wyrazi na to zgody. Dlatego jedyne pieniądze jakie mogą trafić w ramach programów pomocowych to pożyczka z Polskiego Funduszu Rozwoju na 1,7 mld zł. To jednak niewiele w porównaniu do ponad dwumiliardowej luki finansowej, która powstała.

 

RP: Winni są pracownicy i związkowcy, których żądania płacowe w ostatnich latach szły bardzo daleko, czy zarząd, który nie przygotował spółki na dekoniunkturę?

DP: W tym przypadku nie można mówić o czyjeś winie, lub niewinności, gdyż większość przyczyn problemów leży jednak poza spółką czy branżą. To naturalne, że pracownicy i związkowcy będą eskalowali żądania płacowe. Być może przez ostatnie lata kiedy spółka notowała wielominione zyski zarząd mógł kumulować kapitał, a nie wydawać je na podwyżki i nowe świadczenia. To jednak tylko pobożne życzenia, bo wiadomo pod jaką presją płacową pracują zarządy firm w tej branży. Zarząd też nie ponosi winy, bo w ramach solidarności dzielił wypracowany zysk z pracownikami i nie mógł przewidzieć światowej dekoniunktury w związku z pandemią COVID-19.

RP:  Czyli sytuacja wydaje się bez wyjścia. Rząd nie może dokładać już do PGG, pracownicy i zarząd niewinni, ale spółka najprawdopodobniej upadnie. 

DP: Nie jestem hazardzistą, ale gdybym miał dziś stawiać u bukmachera, czy PGG upadnie pod wpływem tego kryzysu, czy przetrwa, to postawiłbym na to pierwsze. Wszystkie przesłanki związane z brakiem odbiorów, przymusowym, nieplanowanym czasowym zawieszeniem produkcji oraz ustaleniami tzw. Zielonego Ładu, wskazują na to, że dojdzie do katastrofy.

RP: To znaczy, że spotkanie związkowców i zarządu firmy właściwie już są niepotrzebne. 

DP: Nie do końca. To właściwie jedyna droga, która może dać jakąkolwiek nadzieję na przetrwanie firmy. Ale to droga trudna dla obydwu stron. Zarząd będzie musiał dokonać cięć wszędzie gdzie tylko można. Trzeba zredukować inwestycje, obciąć kontrakty z dostawcami materiałów, oszczędzać na prądzie, cieple, nawet na papierze do drukarki. I tu nie żartuje, bo te oszczędności trzeba wprowadzić natychmiast. Z drugiej strony na czas nieokreślony, do powrotu koniunktury trzeba zawiesić wszystkie dodatki do pensji i obciąć wynagrodzenia, jak w innych branżach, które kryzys dotknął najboleśniej.

RP: Co w praktyce znaczy „obciąć wynagrodzenia”?

DP: Gdybym był prezesem PGG prosiłbym pracowników o ustępstwa płacowe rządu 40 – 45 procent. Trzeba pamiętać, że kryzys wywołał lukę finansową w spółce na ponad 2 mld zł rocznie. To gigantyczne pieniądze, które gdzieś trzeba „znaleźć”. To pieniądze, które stanowią równowartość jeśli się nie mylę 4 miesięcznego funduszu płac. Dlatego, jeśli spółka chce przetrwać okres dekoniunktury musi przyjąć formę przetrwalnikową. Należy odciąć wszystkie nierentowne gałęzie produkcji, a tych PGG ma kilka. Wynegocjować czasowe zawieszenie pensji i poczynić drastyczne oszczędności właściwie w każdym segmencie funkcjonowania firmy.

 

RP: Jak długo potrwa okres dekoniunktury ?

DP: Z pewnością minie, choć sytuacja branży w UE – choćby z racji polityki klimatycznej – już zawsze będzie trudna. To jednak zależy, czy przyjdzie druga fala koronawirusa, czy gospodarka światowa będzie nadal zwalniać, czy czekają nas kolejne obostrzenia. Dziś mamy zbyt mało danych, aby formułować precyzyjne diagnozy. Myślę jednak, że za 18 -24 miesiące branża powinna wychodzić z formy przetrwalnikowej. Oczywiście o ile przetrwa najbliższe tygodnie.

Dawid Piekarz jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, doktorem z obszaru strategii i bezpieczeństwa ekonomicznego.  Naukowo zajmuje się problematyką strategii i energetyki.. Pracował m.in. PKN Orlen, Ministerstwie Finansów, PKP S.A.. Jest ekspertem Instytutu Staszica. Realizował m.in. projekt budowy kopalni Przeciszów dla Kopex ex-Coal.

Autor: Katarzyna Taras


0%
Skip to content