play_arrow

keyboard_arrow_right

skip_previous play_arrow skip_next
00:00 00:00
chevron_left
volume_up
chevron_left
  • cover play_arrow

    Radio Piekary Radio Piekary

Polska

Wpadł do szpitala i krzyczał, że kogoś zabił

today6 sierpnia 2020

Background

Wpadł do szpitala i krzyczał, że kogoś zabił. Bez koszulki, z licznymi zadrapaniami na ciele wpadł do szpitala, wykrzykując, że kogoś zabił. Do niecodziennego zdarzenia doszło w szpitalu w Bystrej. Do agresywnie zachowującego się 24- latka personel medyczny wezwał patrol policji. Kiedy radiowóz pojawił się obok budynku szpitala, mężczyzna uciekł. Mundurowi ruszyli za nim w pogoń. Po chwili udało się go zatrzymać. Mężczyzna był agresywny, groził policjantom śmiercią, więc funkcjonariusze musieli go obezwładnić, zakładając na twarz specjalny hełm. Następnego dnia przed zaplanowanym przesłuchaniem próbował uciec z policyjnych pomieszczeń dla osób zatrzymanych. Pod pretekstem skorzystania z toalety, rzucił się w stronę zamkniętej kraty policyjnego aresztu. Kiedy policjant pełniący dyżur chciał go powstrzymać, krewki 24-latek zaatakował go. Teraz za napaść na policjantów grożą mu nawet 3 lata więzienia.

Wpadł do szpitala i krzyczał, że kogoś zabił. W poniedziałkowe popołudnie dyżurny komisariatu w Szczyrku odebrał zgłoszenie o agresywnym mężczyźnie, który wtargnął na teren szpitala przy ul. Fałata w Bystrej, zakłócając pracę placówki. Mężczyzna nie miał koszulki, a na jego ciele widać było liczne zadrapania. Wykrzykiwał, że przed chwilą kogoś zabił.

Gdy personel szpitala wezwał patrol Policji, mężczyzna uciekł. Po chwili na miejsce przyjechali mundurowi, którzy ustalili jego rysopis i ruszyli w pościg. Na jednej z ulic w okolicy szpitala zobaczyli odpowiadającego rysopisowi młodego mężczyznę. Kiedy ten ich zauważył, zaczął uciekać. Gdy zdał sobie sprawę, że na dalszą ucieczkę nie ma szans, zaatakował stróży prawa. Najpierw groził im, żądając, aby policjanci pozwolili mu odejść, a kiedy spostrzegł, że niczego w ten sposób nie wskóra, rzucił się na nich.

Wezwania do uspokojenia się nic nie dały, więc mundurowi musieli obezwładnić agresywnego mężczyznę. 24-latek, siedząc już z kajdankami na rękach w radiowozie, nadal był agresywny i odgrażał się mundurowym śmiercią. Policjanci ustalili, że 24-latek nikogo wcześniej nie zabił i to, co wykrzykiwał w szpitalu, nie było prawdą. Za napaść na stróży prawa trafił do policyjnego aresztu. Ponieważ cały czas był agresywny, mundurowi musieli wykorzystać specjalistyczny hełm, aby podczas aktów samoagresji nie zrobił sobie krzywdy.

Następnego dnia zatrzymany miał usłyszeć zarzuty za znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej policjantów. Przed zaplanowanym przesłuchaniem usiłował jednak zbiec z policyjnych pomieszczeń dla osób zatrzymanych. Pod pretekstem skorzystania z toalety, rzucił się w stronę zamkniętej kraty policyjnego aresztu. Kiedy policjant pełniący dyżur przy zatrzymanych chciał go powstrzymać, 24-latek zaatakował go. Pomimo tego został jednak szybko obezwładniony.

Śledczy zajmujący się sprawą, postanowili wystąpić z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie. Po usłyszeniu prokuratorskich zarzutów mężczyzna został doprowadzony do sądu. Sędzia przychylił się do wniosku i zdecydował o jego aresztowaniu na 2 miesiące. Za dwukrotne naruszenie nietykalności cielesnej policjantów, znieważenie funkcjonariuszy i próbę ucieczki z policyjnego aresztu, grożą mu nawet 3 lata więzienia.

źródło: slaska.policja.gov.pl

fot.pixabay.com

Autor: Anna Jurzyca


0%
Skip to content