25 lat za upozorowany wypadek. Finał głośnej sprawy z Roszkowa

Autor: w dniu 2026-02-10

Sąd Okręgowy w Rybniku skazał Andrzeja J. na 25 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna odpowiadał za zabójstwo swojej partnerki, które według ustaleń śledczych zostało upozorowane na tragiczny wypadek. Do zdarzenia doszło w 2021 roku w Roszkowie w województwie śląskim.

Samochód stoczył się do wody. To był upozorowany wypadek

Sąd uznał, że oskarżony celowo doprowadził do śmierci 34-letniej kobiety, zatapiając samochód w stawie, gdy ta spała w środku. Ofiara utonęła. Z ustaleń śledztwa wynika, że w lipcu 2021 roku para spędzała czas nad zbiornikiem wodnym. Łowili ryby, biwakowali i pili alkohol. Później poszli spać do zaparkowanego przy brzegu auta. Samochód stał przodem w stronę wody i nie miał zaciągniętego hamulca ręcznego. Według prokuratury mężczyzna, gdy upewnił się, że partnerka śpi, wysiadł z auta i doprowadził do jego stoczenia się do stawu. Później uruchomił alarm na pobliskiej ambonie myśliwskiej i zaczął wzywać pomoc.

Eksperci podważyli wersję oskarżonego

Na miejsce przyjechali strażacy, którzy wyciągnęli pojazd ze zbiornika. Sekcja zwłok wykazała, że kobieta zmarła wskutek utonięcia. W organizmie miała 2,4 promila alkoholu. Andrzej J. od początku utrzymywał, że doszło do wypadku. Twierdził, że obudził się dopiero, gdy auto było już w wodzie, a mimo prób nie zdołał uratować partnerki.

Śledczy z tzw. Archiwum X z Katowic, działający pod nadzorem gliwickiej prokuratury, uznali jednak tę wersję za niewiarygodną. Eksperci z zakresu wypadków w wodzie i ruchu drogowego wskazali, że opisany przez niego przebieg zdarzeń był niemożliwy. Między innymi uznano, że nie dałoby się otworzyć drzwi zanurzonego pojazdu w sposób, który opisywał.

Dodatkowe ustalenia śledczych

W trakcie postępowania wyszło też na jaw, że po śmierci partnerki mężczyzna korzystał z jej karty bankowej. Wypłacał pieniądze i płacił nimi za zakupy. Wśród nich był między innymi znicz zapalony później w miejscu tragedii.

Spór o wysokość kary

Oskarżony nie przyznał się do winy, a jego obrońcy domagali się uniewinnienia. Prokuratura z kolei wnosiła o dożywocie. Śledczy zapowiadają analizę pisemnego uzasadnienia wyroku, by poznać powody, dla których sąd zdecydował się na karę 25 lat więzienia zamiast dożywocia.

Źródło: media