Śmiertelny wypadek w Wielowsi. Nie żyje dwóch nastolatków, trzech walczy o życie
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2025-09-19
W czwartek 18 września późnym popołudniem w Wielowsi (powiat gliwicki) doszło do wypadku drogowego, w którym zginęło dwóch nastolatków, a trzech kolejnych zostało ciężko rannych.
Zderzenie na skrzyżowaniu w Wielowsi
Około godziny 16.00 samochód osobowy, którym podróżowała piątka uczniów Technikum Leśnego w Brynku, zderzył się na skrzyżowaniu dróg DW 907 i DW 901 z ciężarówką przewożącą koparkę.
Według ustaleń policji kierowca osobówki nie zatrzymał się przy znaku "stop" i wjechał wprost pod nadjeżdżający TIR. Siła uderzenia była tak duża, że ciężarówka przewróciła się na bok.
Na miejsce skierowano strażaków, kilka karetek i dwa śmigłowce LPR. Dwóch młodych pasażerów zginęło na miejscu, pozostali trafili do szpitali. Policja potwierdza, że wszyscy mieli około 18 lat.
"W wyniku zderzenia kierujący samochodem osobowym oraz jeden z pasażerów ponieśli śmierć na miejscu, a pozostałych trzech pozostałych w ciężkim stanie przewieziono do szpitali w Katowicach i Opolu" – informuje policja.
Poruszające słowa w mediach społecznościowych
Tragedia szczególnie mocno dotknęła społeczność szkoły w Brynku. Grażyna Klimczak, związana z placówką, odniosła się do sprawy na Facebooku:
"Dziś pękło mi serce – bo tym osobowym samochodem jechało 5 uczniów naszego Technikum Leśnego w Brynku, z którym jestem emocjonalnie związana. Czterech uczniów z klas czwartych i jeden z pierwszej. Straciliśmy wspaniałych młodych mężczyzn – dwóch zginęło na miejscu, dwóch walczy o życie, a piąty obu się nie potwierdziły doniesienia, że również nie przeżył mimo prób ratowania" – napisała.
Podkreśliła wiele zalet osób, które straciły życie w zdarzeniu.
"Znałam osobiście trójkę – to wspaniała młodzież – to był zwykły dzień, sprawny samochód, tylko kierowca miał ukończone 18 lat. Mieszkali w internacie, bo techników leśnych jest tylko 11 w Polsce, a to wyjątkowa młodzież z pasjami: samodzielna, pracowita, odpowiedzialna. To nie miało prawa się zdarzyć – i nie sposób się z tym pogodzić" – zaznaczyła.
Zwróciła uwagę także na wiek ofiar oraz tragedię rodzin.
"To straszliwa tragedia, która nie powinna się wydarzyć. Niestety komuś odebrała dziecko na progu jego dorosłego życia – tylko jeden chłopiec miał zaledwie 18 lat, pozostali 17, a najmłodszy jeszcze dziecko, niespełna trzy tygodnie temu rozpoczął naukę w pierwszej klasie technikum" – podkreśla.
