Kopel: W Chorzowie władze nie potrafią sobie poradzić z ulicą Wolności, by przywrócić jej funkcję publiczną
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2025-09-24
Gościem Marka Durmały w Rozmowie Dnia Radia Piekary był Marek Kopel, prezes CHSM, były prezydent Chorzowa. Mówiono między innymi o chorzowskiej estakadzie, jej generalnym remoncie, Chorzowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, finansowaniu Ruchu Chorzów, obietnicach wyborczych i Parku Śląskim.
– Dziesięć lat temu przeszła generalny remont, który wzmocnił konstrukcję estakady i podniósł jej nośność. Problem polega na tym, że władze miasta uznały, po wykonaniu ekspertyzy, że zagraża jej zawalenie. Przeglądnąłem ekspertyzę, jest porządna, zrobiona bardzo starannie, natomiast wniosek dotyczący, że grozi jej zawalenie jest co najmniej nadmiarowy i nie wynika z tej ekspertyzy – mówi na temat estakady gość dzisiejszej Rozmowy Dnia w Radiu Piekary Marek Kopel, prezes CHSM, były prezydent Chorzowa. – Nikt nie pójdzie na jakiś rynek, który został zrobiony. W Chorzowie władze nie potrafią sobie poradzić z ulicą Wolności, by przywrócić jej funkcję publiczną, takiego pasażu miejskiego. Za mojej kadencji kwitła, ale to były inne czasy, to nie tylko zasługa Marka Kopla – dodaje.
– Nie potrzebuje żadnej batalii z nowym prezydentem, chcę raczej wspierać prezydentów, którzy są po mnie. Czy bój o stołki? Jasne, że tak, to jest oczywiste. Natomiast co do sprawdzania umów – prezydent pomylił swoją rolę zupełnie. Prezydent nie ma nic do tego. Ktokolwiek nie będzie prezesem, to żaden prezes nie powinien wypełniać życzeń czy planów prezydenckich. To zupełnie odrębna instytucja. Prezydent zupełnie pomylił swoją rolę, zdaje się – odnosi się do zagadnień związanych z Chorzowską Spółdzielnią Mieszkaniową. – Siedem lat jestem prezesem i nikogo z rodziny nie zatrudniłem, żeby była sprawa jasna. Pracuje synowa przez 20 lat. Jak się zatrudniała, nie była synową. 20 lat temu byłem prezydentem i na pewno nie prezesem spółdzielni i nie była moją synową, żeby było jasne – dodaje.
– Moim zdaniem mówienie o budowie nowego stadionu, drugiego, który byłby wykonany za publiczne pieniądze w tym samym, małym mieście, jest niepoważne. Tym bardziej, że my tych pieniędzy nie mamy. Mamy, jako miasto, 300 milionów długu – odnosi się do budowy nowego stadionu Ruchu Chorzów.