Ten problem narastał. Miasto podjęło działania

Autor: w dniu 2026-04-23

Zagadnienie to jest bolączką wielu polskich miast. Nie inaczej jest w Bytomiu, gdzie problemem zajęła się specjalistyczna firma. Faktem jest, że do takich sytuacji w ogóle nie powinno dochodzić – dla dobra środowiska naturalnego. Nie brakuje tych, jak widać, którzy mają to za nic. 

Dzikie składowisko wreszcie zniknęło

Ponad 15 ton odpadów różnego pochodzenia, w tym niebezpiecznych, zebrali pracownicy specjalistycznej firmy, którzy na zlecenie władz Bytomia przeprowadzili akcję usuwania dzikiego składowiska pod wiaduktem przy Alei Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Za usunięcie, transport i zagospodarowanie nielegalnie zdeponowanych odpadów zapłacono 54 tys. zł.

Przedstawiciele magistratu podkreślają, że w tym ustronnym rejonie odpady pojawiają się nagminnie, lecz w lutym skala zjawiska jeszcze bardziej się nasiliła.  Wyrzucone tam zostały m.in. odpady budowlane i remontowe, odpadowa papa, wełna mineralna, opony, bioodpady, odpady wielkogabarytowe oraz komunalne (butelki).

Sprawą zajmowała się policja

Zgłoszenia o odpadach zalegających w tym rejonie napływały do Urzędu Miejskiego z różnych źródeł. W tym, wylicza urząd, od jednej z radnych, Głównego Inspektora Ochrony Środowiska i Policji. Sprawa porzucenia części odpadów, w tym papy, była analizowana przez Wydział do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Bytomiu.

Mimo prowadzonych przez służby działań, odpadów wciąż przybywało. W jednym z przypadków Straż Miejska ustaliła sprawcę i nałożyła mandat w wysokości 3 tys. zł. W dotarciu i zidentyfikowaniu sprawców często wykorzystywane są fotopułapki.

– Zaobserwowaliśmy, że w tym roku problem dzikich wysypisk w Bytomiu znacznie się nasilił względem poprzednich lat. Gmina ponosi z tego tytułu bardzo wysokie koszty, które ostatecznie obciążają wszystkich mieszkańców. Usuniecie odpadów tylko z trzech działek pod wiaduktem przy Al. Jana Nowaka-Jeziorańskiego kosztowało budżet miasta 54 tys. zł – tłumaczy Zuzanna Kurczek, naczelniczka Wydziału Komunalnego.

Zanieczyszczone miejsca  muszą  zostać zabezpieczone, sprawdzone i uprzątnięte przez gminę, często za bardzo duże pieniądze. Nielegalnie porzucanie odpadów nie jest więc drobnym wykroczeniem, lecz realnym problemem środowiskowym i finansowym

Tony gruzu i opon

8 kwietnia wszystkie odpady zostały usunięte. Łącznie firma utylizująca odpady odebrała 15,22 tony odpadów, w tym – wylicza miasto – 1,3 tony opon, 4,3 tony gruzu, 3,88 tony odpadowej papy, 3,5 tony odpadów wielkogabarytowych, 1,06 tony materiałów izolacyjnych i ponad tonę odpadów zawierających smołę.

Z problematycznymi odpadami na PSZOK 

Mieszkańcy Bytomia mają możliwość legalnego i bezpłatnego pozbywania się wielu problemowych odpadów w Punkcie Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych przy al. Jana Pawła II 10. Do PSZOK można oddać m.in. meble i inne odpady wielkogabarytowe, odpady budowlane i rozbiórkowe w ilości do 1,5 tony rocznie na nieruchomość lub lokal mieszkalny, a także zużyte opony w ilości do 8 sztuk rocznie. PSZOK – zaznaczają urzędnicy – nie przyjmuje papy i innych pokryć dachowych ani odpadów niebezpiecznych, w szczególności azbestu.

Odpady legalnie zagospodarowane 

Obowiązek legalnego zagospodarowania odpadów dotyczy nie tylko mieszkańców, ale też przedsiębiorców. Podmioty prowadzące działalność gospodarczą są zobowiązane do przekazywania wytwarzanych odpadów uprawnionym podmiotom, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.

– Praktyka pokazuje, że dzikie wysypiska są efektem działań zarówno osób prywatnych, jak i firm, które próbują uniknąć kosztów związanych z prawidłową utylizacją odpadów. Takie działania są nielegalne i narażają sprawców na wysokie kary finansowe – mówi Zuzanna Kurczek, naczelniczka Wydziału Komunalnego.

Urzędnicy apelują do mieszkańców o to, by reagowali, gdy są świadkami nielegalnego procederu. Podkreślają, że do podrzucania odpadów dochodzi nie tylko pod osłoną nocy, ale też w biały dzień. Stąd apel, by incydenty związane z porzucaniem odpadów zgłaszać straży miejskiej i policji.

– Reagujemy na każdy sygnał, a zgłoszenia kierujemy do odpowiednich służb w tym do Policji i systematycznie podejmujemy działania w celu uporządkowania terenów gminnych. W przypadku terenów prywatnych, zobowiązujemy właścicieli do uporządkowania. Dzikie wysypiska szpecą otoczenie, zagrażają środowisku i generują ogromne koszty, które mogłyby zostać przeznaczone na inne potrzebne działania w mieście – zaznacza naczelniczka Wydziału Komunalnego.