Kuba Heisig odpowiada na doniesienia o pobiciu w Ostrawie. „Przykro mi, że wprowadziłem wszystkich w błąd”
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-11-04
Kuba Heisig z Chorzowa opublikował oświadczenie, w którym odniósł się do medialnych doniesień na temat pobicia podczas rowerowej wyprawy "Rajza dla Marceliny". Chodzi przede wszystkim o okoliczności napaści w Ostrawie i jej możliwy motyw. Wcześniej czeski portal Novinky.cz, powołując się na policję, przedstawił wersję wydarzeń różniącą się od pierwszych relacji mężczyzny. Heisig twierdzi teraz, że część informacji została błędnie zinterpretowana, a niektóre zarzuty są nieprawdziwe.
Pobicie w Ostrawie i dwie różne wersje wydarzeń
Sprawa Kuby Heisiga odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Chorzowianin 9 września wyruszył w rowerową trasę "Rajza dla Marceliny". Chciał przejechać 800 kilometrów wzdłuż historycznych granic Górnego Śląska, aby nagłośnić zbiórkę na leczenie swojej partnerki, 30-letniej Marceliny chorującej na raka szyjki macicy.
Wyprawa zakończyła się w Ostrawie, gdzie mężczyzna został pobity. Początkowo informowano, że napastnicy mieli zaatakować go ze względu na żółto-niebieski kapelusz z napisem "GŌRNY ŚLŌNSK". Według pierwszych relacji mieli wyzywać go, nazywając Ukraińcem i banderowcem.
Później czeski portal Novinky.cz opublikował ustalenia policji. Według wersji przedstawionej przez rzeczniczkę Evę Michalíkovą Heisig miał wcześniej pić alkohol z dwoma obcokrajowcami w jednym z klubów. Po wyjściu z lokalu między mężczyznami miało dojść do kłótni, a jej przyczyną miały być wypowiedzi Polaka dotyczące matki jednego z napastników. Policja informowała również, że na nagraniach z monitoringu nie widać kapelusza na głowie Chorzowianina podczas bójki. Teraz do tych doniesień odniósł się sam Kuba Heisig. W opublikowanym oświadczeniu przedstawił własną perspektywę i zakwestionował część informacji przekazywanych przez czeskie media.
"Przykro mi, że wprowadziłem wszystkich w błąd"
Heisig wyjaśnia, że od początku nie pamiętał samego momentu ataku. Pamiętał jedynie fragmenty zdarzenia, w tym moment, w którym próbował się bronić, leżąc na ziemi. Podczas przesłuchania miał zobaczyć jedynie fragmentaryczne nagrania z monitoringu miejskiego. Jak podkreśla, na nagraniach było wyraźnie widać, że wcześniej tego wieczoru miał na sobie charakterystyczny kapelusz. Przyznaje jednocześnie, że podczas samego ataku nie znajdował się on już na jego głowie. Chorzowianin twierdzi, że chwilę przed napaścią minął inną grupę imprezowiczów. To właśnie wtedy miały paść wyzwiska dotyczące barw kapelusza i okrzyki nakazujące mu wyjazd do Ukrainy. Heisig był przekonany, że osoby te należały do tej samej grupy, która później go zaatakowała.
Finalnie okazuje się, że nie była to jedna grupa. Przykro mi, że wprowadziłem wszystkich w błąd takim założeniem – napisał.
Heisig zaprzecza, że pił alkohol z napastnikami
W oświadczeniu Chorzowianin odniósł się również do informacji, według których miał spędzać czas z późniejszymi napastnikami, pijąc z nimi alkohol.
To, że spożywałem z napastnikami alkohol dłuższą chwilę wcześniej to bzdura, było to przypadkowe spotkanie bezpośrednio przed incydentem. Wieczór spędzałem w innym towarzystwie (pozdro chłopaki z KK, odezwijcie się na priv btw, chyba będą potrzebni świadkowie). Poza tym poznawałem różnych ludzi. Owszem, piłem piwo tego wieczora, jak często o tej porze po tej stronie granicy polsko – czeskiej – przekazał.
Nie zgadza się również z informacją, że przyczyną ataku miały być jego słowa dotyczące matki jednego z mężczyzn. W tej kwestii przedstawia zupełnie inną hipotezę.
Zarzutu o rzekomym obrażaniu matki jednego z napastników nawet nie będę komentował, jest to jakiś totalny odlot. Obecnie podejrzewam pospolity motyw rabunkowy (kiedy byłem na glebie jeden z nich próbował mi opróżniać kieszenie, w jednej z nich miałem kapelusz) – napisał Heisig.
Zaznaczył przy tym, że według jego relacji kapelusz znajdował się w kieszeni kurtki podczas ataku. Jego zdaniem ten wątek nie został odpowiednio uwzględniony w medialnych doniesieniach dotyczących stanowiska czeskiej policji.
Chorzowianin krytykuje działania czeskiej policji
Kuba Heisig odniósł się także do informacji, jakoby nie można było przeprowadzić z nim czynności z powodu jego nietrzeźwości. Stanowczo temu zaprzecza. Twierdzi, że następnego dnia rano samodzielnie odwiedził dwa komisariaty oraz szpital. Według jego relacji w obu jednostkach policji nie przyjęto go, a w jednym z komisariatów zasugerowano, by wrócił w poniedziałek, dwa dni później, z polskim tłumaczem. Chorzowianin krytycznie ocenił również sposób prowadzenia sprawy przez czeskich funkcjonariuszy. Nie chce jednak szerzej komentować ich motywacji. W swoim oświadczeniu napisał, że publikowanie zeznań napastników jako ustaleń w sprawie budzi jego zastrzeżenia. Heisig podkreślił też, że napastnicy nie byli narodowości polskiej. Za wcześniejsze podejrzenia w tej sprawie przeprosił.
Zbiórka dla Marceliny przekroczyła 650 tys. zł
Mimo przerwania rowerowej wyprawy akcja "Rajza dla Marceliny" zakończyła się ogromnym wsparciem ze strony internautów. Zbiórka na leczenie partnerki Kuby Heisiga, prowadzona za pośrednictwem portalu Pomagam.pl, znacznie przekroczyła pierwotny cel wynoszący 300 tys. zł. Według przekazanych wcześniej danych wpłat dokonało 17 003 osób, a zgromadzona kwota osiągnęła 653 490 zł.
W swoim oświadczeniu Heisig podziękował Polakom za wsparcie i słowa otuchy, które otrzymał po pobiciu. Podkreślił, że pomoc okazana jego rodzinie ma dla niego ogromną wartość.
Na zakończenie zwrócił się do odbiorców z apelem o ostrożność, szczególnie podczas nocnych wyjść w okolicach ostrawskiej ulicy Stodolní. Zapowiedział też, że chce ponownie spotkać się z ludźmi na śląskich i polskich trasach.