Afera w sprawie Fundacji Łukasza Litewki. Nieprawidłowości finansowe i żądania rodziny

Autor: w dniu 2026-10-28

Fundacja TeamLitewka złożyła do prokuratury w Sosnowcu zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa. Audyt po odwołaniu prezesa ujawnił przepływy 370 tys. zł za usługi consultingowe i zakup gadżetów za ponad 414 tys. zł na odwołane wydarzenie. Informację opisuje Dziennik Zachodni. Głośno jest również o żądaniach rodziny zmarłego posła w zakresie nazwy Fundacji. 

Zawiadomienie do prokuratury po audycie w fundacji

Fundacja TeamLitewka, działająca na rzecz zwierząt i założona przez nieżyjącego posła Łukasza Litewkę, złożyła do prokuratury w Sosnowcu – przekazuje Dziennik Zachodni – zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę organizacji. Informację przekazano mediom we wtorkowy wieczór w obszernym oświadczeniu podpisanym przez Macieja Adamca, przewodniczącego Komitetu Rozwoju Fundacji TeamLitewka. Zawiadomienie jest bezpośrednim skutkiem audytu przeprowadzonego po odwołaniu poprzedniego prezesa zarządu. Pełnił on swoją funkcję do 17 czerwca 2026 roku. Po jego odwołaniu nowe władze przystąpiły do porządkowania dokumentacji i natrafiły na liczne braki oraz nieścisłości.

Znikające maile i dokumenty na prywatnych skrzynkach

Szczegółowa analiza wykazała okoliczności wskazujące na usuwanie części służbowej korespondencji. Stwierdzono również przekazywanie wrażliwych dokumentów organizacji na prywatne skrzynki mailowe. Władze fundacji wskazują, że niekompletna dokumentacja uniemożliwia pełną weryfikację działań podejmowanych w poprzednim okresie.

370 tysięcy złotych za usługi consultingowe

Poważne zastrzeżenia dotyczą także kwestii finansowych. Zanim były prezes objął stanowisko w zarządzie, prowadził z fundacją odpłatną współpracę przez własną firmę consultingową. Jak wynika z oświadczenia, przez 20 miesięcy organizacja przelała z tego tytułu co najmniej 370 tysięcy złotych. Nowe władze domagają się dokumentów potwierdzających rzeczywisty zakres wykonanych usług i zasadność poniesionych kosztów. W oświadczeniu wprost zaznaczono, że wynagrodzenie za pracę nie jest dowodem bezinteresownego poświęcenia.

Czekolady po 50 złotych i gadżety za ponad 414 tysięcy złotych

Audyt ujawnił również, przekazuje Dziennik Zachodni, kuriozalne zakupy związane z planowaną akcją Zwierzogranie. Mimo że z góry wiadomo było, iż impreza nie odbędzie się w zakładanym terminie, zrealizowano pilne zamówienia na gadżety o łącznej wartości ponad 414 tysięcy złotych. Wśród nich znalazło się tysiąc czekolad z logo fundacji w cenie 50 złotych za sztukę. Wiele zamówionych kartonów do dziś pozostaje nierozpakowanych w siedzibie organizacji. Władze fundacji pytają publicznie, dlaczego nie wstrzymano wydatków i kto sprawował realny nadzór nad pieniędzmi darczyńców.

Fundacja zapowiada kontynuację misji

Pomimo kryzysu wewnętrznego i złożonego zawiadomienia do prokuratury organizacja nie zamierza zawieszać działalności. Maciej Adamiec zapowiada wolę budowy największej ogólnopolskiej organizacji pomagającej zwierzętom, zgodnie z pierwotnym zamysłem założyciela. Wyjaśnienie nieprawidłowości ma być krokiem oczyszczającym, który umożliwi transparentny rozwój i otwarcie na nowych wolontariuszy oraz partnerów instytucjonalnych. Redakcja "DZ" zapowiedziała powrót do tematu.

Bliscy zmarłego posła chcą, by fundacja przestała…

Równolegle do wspomnianych zawirowań związanych z finansami fundacji bliscy zmarłego w wypadku posła Litewki żądają, by zaprzestano używać imienia i nazwiska syna. Ojciec zmarłego, Zdzisław Litewka, domaga się, by fundacja zaprzestała używania nazwiska i wizerunku syna. W lipcu rodzina skierowała za pośrednictwem prawnika formalne wezwanie do Fundacji #TeamLitewka oraz jej rady. Zażądano niezwłocznego zaprzestania rozpowszechniania wizerunku zmarłego posła oraz używania nazwiska Litewka w nazwie fundacji.

Szczególnie jako ojca bulwersuje mnie fakt, że na stronie internetowej fundacji #TeamLitewka wykorzystywany jest wizerunek syna, publikowane są jego zdjęcia, a o Łukaszu pisze się w czasie teraźniejszym, jakby nadal żył i prowadził fundację — powiedział Zdzisław Litewka w rozmowie z dziennikarką Faktu.

Do chwili publikacji artykułu fundacja nie udzieliła żadnej odpowiedzi na wezwanie. Prawnicy rodziny rozważają wejście na drogę sądową.

Siedziba fundacji zamknięta, zarząd nieuchwytny

Dziennikarze Faktu odwiedzili siedzibę Fundacji #TeamLitewka w Sosnowcu. Na drzwiach wciąż widnieje szyld biura poselskiego Łukasza Litewki. Drzwi były zamknięte. Na miejscu usłyszeli, że nikogo nie ma tam od dawna. Redakcja skierowała pytania do osób powiązanych z fundacją, w tym do Macieja Adamca, prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej Hutnik w Sosnowcu i przewodniczącego Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Łukasza Litewki, a także do członków rady fundacji: Oskara Rojka i Marcina Podsiadły, powiązanych ze Spółdzielnią Mieszkaniową Hutnik. Oskar Rojek odpisał, że ma dużo pracy. Marcin Podsiadło poinformował, że nie jest już związany z fundacją. Maciej Adamiec nie odpowiedział na pytania. Spółdzielnia poinformowała, że przebywa na zwolnieniu lekarskim.

Zbiórka internetowa trwa. Na koncie ponad 16 tysięcy złotych

Pomimo braku aktywności zarządu i zamkniętej siedziby Fundacja #TeamLitewka prowadzi aktywną zbiórkę internetową. Na konto fundacji wpłynęło dotychczas ponad 16 tysięcy złotych. Po śmierci posła rodzina została odsunięta od Fundacji #TeamLitewka, którą Łukasz Litewka założył za życia. Powołano nowy zarząd bez udziału bliskich. W odpowiedzi ojciec i starszy brat posła założyli fundację imienia Łukasza Litewki. Rodzina sprzeciwiała się również planowanej budowie pomnika posła.