Amunicja zniknęła z magazynu policji w Wodzisławiu Śląskim. Prokuratura bada sprawę

Autor: w dniu 2026-10-12

Ponad 1300 sztuk amunicji zniknęło z magazynu Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu Śląskim. Naboje odnalazły się w piwnicy prywatnego domu. Prokuratura w Zabrzu prowadzi śledztwo, a w tle sprawy pojawia się wątek sfałszowanej dokumentacji i konfliktu małżeńskiego. Sprawę nagłośniła "Gazeta Wyborcza".

Amunicja z policyjnego magazynu w piwnicy prywatnego domu

Z magazynu Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu Śląskim zniknęło 1241 naboi Parabellum kalibru 9 mm oraz 80 pocisków kalibru 7,62 mm do pistoletów maszynowych przeznaczonych do broni maszynowej. Sprawa wyszła na jaw 15 czerwca 2025 roku, gdy mieszkanka miasta – z zawodu fryzjerka – podczas porządków w piwnicy natrafiła na zakurzoną sportową torbę z pakietami zawiniętymi w folię. W środku okazała się być amunicja. Kobieta niezwłocznie zawiadomiła policję. Ustalono, że naboje pochodzą ze stanu magazynowego wodzisławskiej komendy.

Dokumentacja nie zgadzała się ze stanem faktycznym

Śledczy stanęli przed poważnym problemem: w dokumentacji komendy wszystko wyglądało prawidłowo. Naboje kalibru 9 mm zostały dostarczone do komendy w marcu 2024 roku, a z zapisów wynikało, że w całości zużyto je podczas zajęć na strzelnicy. Amunicja do pistoletów maszynowych trafiła do wodzisławskiej jednostki 22 maja 2025 roku i według dokumentów nigdy nie była używana. Nie stwierdzono śladów włamania do magazynu. Dostęp do pomieszczenia miał wyłącznie magazynier. Informator cytowany przez Gazetę Wyborczą, na podstawie której opisywana jest ta sprawa, stwierdził wprost: dokumenty zostały sfałszowane, a osoba odpowiedzialna za kradzież nadal nosi mundur.

Zarzut dla męża fryzjerki – nie za kradzież, lecz za nielegalne posiadanie amunicji

W związku ze sprawą zarzut usłyszał mąż kobiety, która znalazła naboje. Postawiono mu zarzut nielegalnego posiadania 1321 sztuk amunicji. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że padł ofiarą prowokacji ze strony żony, z którą pozostawał w głębokim konflikcie. Jego argumentacja opiera się na tym, że ukrywanie nielegalnych przedmiotów w domu skonfliktowanej małżonki byłoby działaniem nieracjonalnym. Fryzjerka z kolei wskazała policji, że jej mąż przyjaźni się z instruktorem strzeleckim z wodzisławskiej komendy, który mógł przekazać mu amunicję. Nie zebrano jednak dowodów potwierdzających tę wersję.

Biuro Spraw Wewnętrznych sprawdziło wątek kolejnego policjanta

W toku postępowania pojawił się wątek innego funkcjonariusza z Wodzisławia – jego żonę fryzjerka podejrzewała o romans ze swoim mężem. Biuro Spraw Wewnętrznych policji przesłuchało tego policjanta. Zeznał, że nie żywi żadnych emocji związanych z zemstą wobec męża fryzjerki. BSW potwierdziło również, że mężczyzna nigdy nie miał dostępu do magazynu amunicji.

Prokuratura w Zabrzu prowadzi śledztwo. Żaden instruktor nie usłyszał zarzutów

Sprawa kradzieży amunicji została przekazana do prokuratury w Zabrzu. Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach przeprowadziła kontrolę w zakresie gospodarowania amunicją szkoleniową oraz nadzoru nad strzelaniami policyjnymi. Komendant Powiatowy w Wodzisławiu Śląskim został zobowiązany do wdrożenia zaleceń pokontrolnych, co – według informacji komendy – zostało niezwłocznie wykonane. Rzeczniczka prasowa asp. szt. Małgorzata Koniarska poinformowała, że ujawniona amunicja została procesowo zabezpieczona i stanowi dowód w sprawie. Żaden z instruktorów strzelań służących w KPP w Wodzisławiu Śląskim nie został zawieszony ani nie usłyszał zarzutów. Komenda oczekuje na wyniki postępowania prokuratorskiego.

Nie jest to pierwsza kontrowersyjna sprawa związana z wodzisławską komendą. Dwa lata wcześniej zatrzymano kilku funkcjonariuszy pionu antynarkotykowego, którym zarzucono podrzucanie środków odurzających.

Źródło: "Gazeta Wyborcza"