Boa na dziewiątym piętrze. Nocna interwencja w Sosnowcu
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2025-09-02
Niespokojne chwile przeżył mieszkaniec jednego z bloków przy ul. Będzińskiej w Sosnowcu. O pierwszej w nocy, wychodząc na balkon, zobaczył… węża boa. Egzotyczny gad został odłowiony przez strażaków.
Boa dusiciel na dziewiątym piętrze bloku
Do zdarzenia doszło 2 września o godzinie 1:08. Zaskoczony lokator natychmiast wezwał służby. Na miejscu pojawili się strażacy, którzy zajęli się nietypowym gościem. Strażacy, którzy pojawili się na miejscu, dobrze wiedzieli, co należy robić w takich sytuacjach. Za pomocą specjalnego chwytaka, jak przekazał nam mł. bryg. Tomasz Dejnak z sosnowieckiej straży pożarnej, ściągnęli węża z parapetu, umieścili go w szczelnym pojemniku i przekazali pracownikowi Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych w Sosnowcu, by ci zajęli się przewiezieniem nietypowego gościa do schroniska.
Początkowo media donosiły, że boa trafił do tamtejszego Egzotarium. Tak się jednak nie stało. Został oddany do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Sosnowcu, ale jego pobyt trwał krótko. – Węża odebrał już jego właściciel – przekazała w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim pracownica placówki.
Internauci komentują zaistniałą sytuację. Przede wszystkim wyrażają niezrozumienie dla tego, jak można nie zabezpieczyć takiego zwierzęcia przed niekontrolowanym opuszczeniem lokum.
"Jakim i***tą trzeba być żeby kupić tak niebezpieczne zwierzę i nie zabezpieczyć je przed wyjściem… W nocy chce mieć otworzone okna bez strachu że zastanę w mieszkaniu jakieś zwierzę" – pisze jeden z internautów.
Boa dusiciel może być legalnie hodowany w Polsce, choć niektóre podgatunki wymagają dokumentów CITES potwierdzających ich legalne pochodzenie. To duże i silne zwierzę, dorastające do 3–4 metrów długości. Dlatego potrzebuje odpowiednio dużego terrarium, minimum dwa metry długości, metr szerokości i metr wysokości. Konieczne jest utrzymanie wysokiej temperatury (28–32°C), wilgotności oraz zapewnienie kryjówek i konstrukcji do wspinaczki. Choć boa zwykle nie są agresywne, ich rozmiar i siła sprawiają, że kontakt z nimi wymaga ostrożności.

fot. Państwowa Straż Pożarna/Sosnowiec998