Bytom: Schronisko dla bezdomnych zwierząt w ogniu krytyki. Miasto komentuje
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-01-14
Co dzieje się w schronisku dla bezdomnych zwierząt w Bytomiu? Społecznicy biją na alarm i chcą urządzić cichy protest. Zarządca obiektu milczy, a urząd zleca kontrolę, która nie wykazuje nieprawidłowości.
Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Bytomiu w ogniu krytyki
Co dokładnie dzieje się w organizacji, której celem jest opieka nad bezdomnymi zwierzętami. Bytomski radny Maciej Bartków alarmował, że podopiecznych tej instytucji spotyka straszny los i wskazywał liczne nieprawidłowości. W opisywanym miejscu przeprowadzono kontrolę – ta, jak oceniał bytomski magistrat, nie wykazały nieprawidłowości. Innego zdania są ci, którzy komentują poziom opieki nad zwierzętami.
– O tym, że w bytomskim schronisku źle się dzieje dowiedziałem się mniej więcej we wrześniu ubiegłego roku od wolontariuszy wyprowadzających psy na spacery. Wtedy także wpłynęła do Rady Miejskiej w Bytomiu petycja, podpisana przez kilkuset mieszkańców, domagających się zmiany warunków, jakie tam panują. Sprawdziłem to. W schronisku naprawdę nie dzieje się dobrze. Zwierzęta są tam zwyczajnie dręczone i to na wiele sposobów. Dotarłem do protokołów kontroli Wydziału Inżynierii Środowiska UM w Bytomiu i zdjęć, pokazujących warunki w jakich przebywały psy. Stare, nieremontowane boksy, powierzchnia zanieczyszczona fekaliami, odchody w wodzie do picia, brak słomy i koców w budach, nawet wtedy, gdy w nocy były już przymrozki. Do tego fatalny stan zdrowia zwierzaków, psy z permanentnymi biegunkami, skołtunione, brudne czy trzymane po zabiegach weterynaryjnych w wilgotnym, zimnym pomieszczeniu – mówił w rozmowie z portalem Niezależna.pl bytomski radny Prawa i Sprawiedliwości Maciej Bartków.
Wiele wskazuje zatem na to, że wersje urzędu i innych kontrolujących znacznie różnią się od siebie. Urząd cały czas podkreśla, że opisywana instytucja jest stale kontrolowana. Zresztą zarządca wydał oficjalny komunikat, w którym odpiera zarzuty kierowane przez Bytomski Portal Informacyjny.
"W związku z pojawieniem się na Bytomski Portal Informacyjny wpisu zawierającego kłamliwe i nierzetelne informacje dotyczące opieki nad psami w naszym schronisku, stanowczo oświadczamy, że przedstawione tam fakty nie odpowiadają rzeczywistości. Uważamy, że rozpowszechnianie takich szkodliwych dla zwierząt, nieprawdziwych informacji jest naganne. Od oceny dobrostanu zwierząt i prawidłowości opieki odpowiadają odpowiednie urzędy i placówki, a nie portale informacyjne. W czasie mrozów podejmujemy szereg działań mających na celu zapewnienie zwierzętom bezpieczeństwa i komfortu: Zwierzęta mają całodobowy dostęp do atestowanych, odpowiednio zabezpieczonych bud, w których regularnie uzupełniana jest gruba warstwa słomy. Wejścia do bud są chronione klapkami z drewna lub grubego materiału. Psy chore, starsze, z krótkim włosem lub nieradzące sobie w niskich temperaturach są przenoszone do ogrzewanych pomieszczeń. Pracownicy stale kontrolują stan zdrowia zwierząt, a każde przyjęte do schroniska zwierzę jest obserwowane pod kątem przemarznięcia.W okresie zimowym zwiększono kaloryczność karmy, dostosowując dawkowanie do potrzeb energetycznych zwierząt. Co godzinę przeprowadzana jest kontrola stanu wody i w razie potrzeby regularnie jest ona wymieniana. Na terenie schroniska przeprowadzane są częste kontrole, aby upewnić się, że wszystkie procedury są przestrzegane, a dobro zwierząt jest w pełni zapewnione. Dołączamy protokół z dnia 8.01.2026 r. sporządzony przez Powiatowy Inspektorat Weterynaryjny, który potwierdza, że psy mają zapewnioną należytą opiekę dostosowaną do warunków atmosferycznych. Chcielibyśmy również prosić o odpowiedzialne korzystanie z informacji. Prosimy, nie powielajcie niesprawdzonych doniesień. Dziękujemy wszystkim, którzy pomagają realnie – tym, którzy zabierają psy na spacery, udostępniają nasze posty, wspierają działania schroniska i po prostu są z nami dla dobra zwierząt. To dzięki Wam nasi podopieczni mają lepsze życie każdego dnia." – napisano.
– Jednym z pierwszych przykładów strasznego podejścia do zwierząt, które poznałem była historia psa "Puszka", który dzisiaj stał się symbolem walki o prawa zwierząt w Bytomiu. Był strasznie zaniedbany. Miał także narośl na łapce, której w schronisku nikt nie zauważył. Gdy pokazałem zdjęcia "Puszka" na sesji Rady Miejskiej, został on – podobno – poddany leczeniu i zamknięty w boksie. Przez miesiąc nie było z nim kontaktu, nie wychodził także na dłuższe spacery. Potem stwierdzono, że jest już tak chory, że trzeba go uśpić. Wielokrotnie pytałem zarówno szefową schroniska, jak i zastępcę prezydenta pana Biedę o jego losy. Nie uzyskałem jednak żadnych informacji na jego temat. Dokumentacji medycznej też nie zobaczyłem do dzisiaj, usłyszałem, że jest… tajna. Poznałem dokładnie, za to historię suczki "Kropki", która po przeprowadzonej sterylizacji dwa razy przegryzła sobie rany, a kołnierz, który jej założono przeciął jej gardło. I tak, zakrwawiona, stała w kojcu. Inny pies, po bezzasadnej, jak wskazuje jego dalsza historia – eutanazji, przeleżał kilkadziesiąt godzin żywy w schroniskowej chłodni. Pani Anna Kornas, szefowa firmy, która zarządza dzisiaj schroniskiem, wcześniej była jego kierowniczką. Wtedy, także działy się tam rzeczy straszne. Np. w jednym z kojców dochodziło do ciągłych zagryzień psów. Jak informowali wówczas pracownicy do kojca nr 13 – specjalnie dawano psy, które miały być "ukarane" lub których chciano się pozbyć. Rano wyciągano zwłoki zwierząt. Sama kierowniczka, na upublicznionym nagraniu mówi, że nic nie mogła zrobić, bo "miała rodzinę i chciała pracować" – opowiada portalowi Niezależna.pl Bartków.
Piekarski społecznik bije na alarm!
Maciej Gwóźdź w TOZ Radzionków opublikował w sieci materiał wideo, w którym opowiada o schronisku, które stało się "ostatnim przystankiem w ich życiu". Podkreśla, że od lat słychać komentarze dotyczące nieprawidłowości w schronisku. Zaznacza, że sytuacje, do których dochodziło dotąd w schronisku, obrazują to, że system nie działa prawidłowo. Zachęca do działania.
"W sobotę 17 stycznia o 10:00 spotykamy się pod schroniskiem. Razem zwróćmy uwagę na problem i chwilą ciszy przypomnijmy o zwierzętach które w tym miejscu zakończyły swoje życie" – przekazuje Gwóźdź.
Miasto komentuje
W obliczu informacji pojawiających się w internecie, których autorami są między innymi miłośnicy zwierząt czy bytomscy radni, oświadczenie wydało miasto. Wskazuje, że schronisko wykonuje wszystkie wskazania Powiatowego Lekarza Weterynarii – prowadzi m.in. prace związane z powstaniem tymczasowej kociarni, wydzieleniem pomieszczeń dla zwierząt chorych lub tych, u których podejrzewa się chorobę zakaźną, usuwana jest też stara mroźnia:
W krótkim czasie pod postem pojawił się szereg komentarzy. "Miasto teraz chce się wybielić ,za późno" – pisze Urszula. "Z tego co powiedziała osoba z jednej z firm, która była dzisiaj na terenie schroniska, owszem podłączają prąd na szybko dzisiaj jak zrobił się szum wokół schroniska" – pisze Sylwia. "Wszystko "na szybko" przed sobotą!" – odnosi się do sprawy Agata.
Źródło: Niezależna.pl/własne