Bytom żegna węgiel. Ostatnia tona z kopalni „Bobrek” zamyka ponad dwa wieki historii

Autor: w dniu 2025-12-30

W Bytomiu symbolicznie opadła kurtyna nad jednym z najważniejszych rozdziałów miejskiej historii. Z kopalni "Bobrek" wyjechała ostatnia tona węgla, kończąc trwające ponad 230 lat wydobycie. Wydarzenie miało wymiar nie tylko techniczny, ale przede wszystkim emocjonalny – dla miasta i dla ludzi, którzy przez dekady schodzili tu pod ziemię.

We wtorek, 30 grudnia, punktualnie o 10.15, szybem Józef na powierzchnię wyciągnięto dwa ostatnie wagoniki z urobkiem. Umieszczone na nich daty 1907–2025 wyznaczały ramy epoki, która właśnie dobiegła końca. Na placu panowała cisza, przerywana jedynie kliknięciami aparatów. Wielu górników nie kryło wzruszenia.

– Nie ukrywam, że ręka trochę zadrżała. To smutna chwila… – powiedział pan Andrzej, związany z "Bobrkiem" od dekady, wcześniej pracujący w zlikwidowanej już kopalni "Centrum". To on dał sygnał do wyjazdu ostatnich wagoników.

Pierwotnie zakład miał fedrować do 2040 roku. Bieg wydarzeń zmienił jednak tragiczny wstrząs z marca 2024 roku, w którym zginął 36-letni górnik. Po analizach i ekspertyzach komisja Wyższego Urzędu Górniczego uznała, że dalsze wydobycie nie może odbywać się w bezpiecznych warunkach. Decyzja była jednoznaczna – koniec fedrowania z końcem 2025 roku, a od nowego roku rozpoczęcie likwidacji kopalni.

Wśród obecnych był także Krystian Sokołowski, emerytowany górnik, który chciał być świadkiem tego momentu.

– Musiałem dziś tutaj być. Trochę towarzyszyłem temu pożegnaniu z górnictwem. Zaczynałem na 'Pstrowskim' w Zabrzu. Po likwidacji trafiłem do Bytomia. Najpierw na 'Centrum', a potem na 'Bobrek'. Dziś już żadna z nich nie fedruje. 'Bobrka' bardzo dobrze wspominam, choć na dole bywały trudne momenty – cytuje wypowiedź pana Krystiana Dziennik Zachodni.

Zamknięcie kopalni nie oznacza zwolnień. Blisko 1,8 tys. pracowników skorzysta z urlopów górniczych, odpraw lub przeniesień do innych zakładów. Około 650 osób pozostanie przy likwidacji "Bobrka", a blisko 800 trafi do kopalń m.in. Polskiej Grupy Górniczej, by tam doczekać emerytury.

Fot. Archiwum Urzędu Miejskiego w Bytomiu – Hubert Klimek

Uroczystość przy szybie Józef miała podniosły, ale wyciszony charakter. Górnicze mundury kontrastowały z brakiem orkiestry. Zamiast muzyki była cisza i refleksja.

– W chwili gdy na powierzchnie wyjeżdża ostatnia tona węgla kończy się pewna epoka. Epoka ciężkiej pracy, odwagi i poświęcenia – powiedział Grzegorz Wacławek, prezes Węglokoksu Kraj.

Podkreślał, że to właśnie w takich miejscach rodziła się górnicza wspólnota, oparta na odpowiedzialności i solidarności. Zaznaczał, że każdy element kopalnianej infrastruktury to opowieść o tych, którzy "każdego dnia schodzili pod ziemię, często w ciszy, często z uwagą, ale zawsze w poczuciu obowiązku". Zaznaczył, że to dzięki górnikom w domach paliło się światło, a fabryki działały, przyczyniając się do rozwoju kraju.

– Wasza praca nie zawsze była widoczna, ale zawsze była niezbędna. Górnictwo było filarem gospodarki, a my jego fundamentem – podkreślał Wacławek.

Po wyjeździe ostatniej tony nie zabrakło wspólnych zdjęć i rozmów. Ksiądz poprowadził modlitwę w intencji tych, którzy nie wrócili z szychty. O przyszłości miejsca mówiła senator Halina Bieda, przekonując, że to nie koniec historii, lecz moment przejścia – z pamięcią o przeszłości i myślą o transformacji.

– Przychodzi mi to trudno, ale czuję się w obowiązku to zrobić. Po ponad 230 latach era węgla kamiennego dzisiaj 30 grudnia 2025 roku dobiegła końca – powiedział prezydent Bytomia Mariusz Wołosz.

Dziękował górnikom i przypominał, że intensywne wydobycie, sięgające w latach 70. nawet 4 mln ton rocznie, dało miastu rozwój, ale i szkody, z którymi Bytom mierzy się do dziś. Odniósł się do dzisiejszego wydarzenia w mediach społecznościowych. Wspomniał o nowym początkiem dla miasta, jednak kluczowe jest, jaki ruch wykona polski rząd.

"Symboliczna – ostatnia tona węgla została wydobyta dziś w Kopalni Bobrek. Po tragicznym wypadku eksperci Wyższego Urzędu Górniczego uznali, że w KWK Bobrek nie da się już bezpiecznie prowadzić eksploatacji. To symboliczny koniec wydobycia węgla kamiennego w Bytomiu. Ta chwila może być jednak także nowym początkiem dla Bytomia, o ile Polska zechce spłacić dług, jaki zaciągnęła wobec miasta. Jesteśmy przygotowani do transformacji terenów pokopalnianych. Przedstawiliśmy dobre koncepcje ich zagospodarowania. Takie, które przyniosą realne korzyści dla miasta i pozwolą utworzyć nowe miejsca pracy. Czekamy teraz na ruch rządu. Mam nadzieję, że pan premier nie zapomni o obietnicach złożonych bytomianom i bytomiankom" – napisał Wołosz

Źródło: Dziennik Zachodni / oprac. własne