Chevrolet w basenie pożarowym. Policja wyjaśnia sprawę

Autor: w dniu 2026-01-02

Co może przynieść nowy rok? Okazuje się, że kłopoty. Mowa o osobie, która prowadziła żółtego Chevroleta, który znalazł się w basenie pożarowym. Teraz służby wyjaśniają sprawę. 

Chevrolet w basenie pożarowym. Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia

Strażnicy miejscy w Gliwicach otrzymali 1 stycznia nietypowe zgłoszenie. W basenie przeciwpożarowym na skrzyżowaniu ulic Oriona i Zygmuntowskiej znajdował się wrak żółtego Chevroleta. Kiedy przyjechali na miejsce, potwierdzili, że faktycznie w zbiorniku znajduje się samochód. Nie miał wprawdzie tablic rejestracyjnych, bo najpewniej użytkownik zabrał je ze sobą, ale zapomniał, jak można sądzić, iż na podszybiu znajduje się naklejka z numerem rejestracyjnym, co pozwoliło podjąć niezbędne czynności, by ustalić dane pojazdu.

Co jeszcze ustalono?

Co jeszcze przekazują służby na temat tej nietypowej sytuacji? Otóż, jak przekazują strażnicy miejscy, w pobliżu auta znaleziono puste puszki po piwie, które najprawdopodobniej wypadły z samochodu w trakcie zdarzenia. Na miejsce wezwano policję. Potwierdzono pierwsze ustalenia. Dziś wiadomo, że namierzono właściciela.

Fot. Straż Miejska w Gliwicach

Właściciel pojazdu – jak przekazała nadkom. Marzena Szwed z gliwickiej policji – otrzyma wezwanie. Zgodnie z przepisami ma obowiązek wskazać na żądanie uprawnionego organu komu udostępnił pojazd w danym czasie. Jeżeli tego nie zrobi – zaznacza Szwed – grozi mu mandat karny do 8000 lub w przypadku wniosku do sądu – grzywna do 30 tysięcy złotych.