Pracownicy boją się – przekazał Rafał Niezgoda, rzecznik WZZ Sierpień 80 – o swoje zatrudnienie, a powodem niepokoju mają być pogłoski o wykorzystaniu podczas likwidacji – pracy firm zewnętrznych.
– 11 pracowników dzisiaj po zjeździe poinformowało dyrekcję kopalni o zamiarze nie wyjechania po swojej zmianie. Z informacji jakie do nas teraz docierają, wielu innych pracowników prawdopodobnie się do nich dołączy. Główną przyczyną całego tego protestu oddolnego jest to, że dwa dni rozmawialiśmy z zarządem na temat odwołania dyrektora tego zakładu. Była tam załoga, z Wujka. Pracownicy fizyczni mogli posłuchać co tam się do nich mówi. Żadnych argumentów nie było od strony zarządu, jaki jest powód tego odwołania, bo tutaj wszystko przebiega naprawdę rzetelnie. Proces likwidacyjny idzie tak jak powinien iść – przekazuje Damian Hacaś Przewodniczący WZZ Sierpień 80 KWK Wujek.
Przybliża przy tym, jakie problemy są ostatnio odnotowywane i podkreśla, iż osoby decyzyjne miały ostatnio problemy z tym, by porozumieć się w kluczowych kwestiach. Jedną z nich jest działalność dyrektora, którego praca jest przez pracowników wysoko oceniana, zaś zarząd chce go odwołać.
– Też ten dyrektor zaskarbił sobie sympatię tutaj tych pracowników ze względu na to, że szuka oszczędności.Tak jak przykładowo wyciąga papiery, że 73 miliony zostały przeznaczone na zrzut wody. Znalazł rozwiązanie z naszą zaprzyjaźnioną pobliską kopalnią, aby to jednak tam szło i naprawdę te oszczędności by były duże, bo parametry ta woda spełnia.Za to to jest dla zarządu ogromny problem. Nie wiemy dlaczego. Kolejnym problemem jest to, że przykładowo na ruchu Bielszowice ktoś sobie wymyślił, że będzie szyby zasypywał obcymi firmami.Pan dyrektor też na to się nie zgodził. Stwierdził, że to można własnymi siłami zrobić, co poczyni ogromne oszczędności, a ja chciałbym podkreślić, że my żyjemy z dotacji im mniejsze, tym mniejsza fala hejtu na górnictwo płynie.I my myślimy, że właśnie za to tego dyrektora chcą odwołać.Wnioskowaliśmy, aby się wycofali– przekazuje Damian Hacaś Przewodniczący WZZ Sierpień 80 KWK Wujek.
Co jeszcze jest, zdaniem Hacasia, kluczowe?
– Ten zarząd absolutnie nie chce słuchać załogi, a powiem tak, czas chyba najwyższy. Myśmy tutaj mieli też sytuację w kwietniu, kiedy postawiono "Wujek" w stan likwidacji. Pracownicy wnosili do zarządu o to, aby mogli zjeżdżać do jeszcze istniejącej ściany od strony "Wujka". Zarząd nie słuchał ludzi, że to jest ekonomicznie nieuzasadnione. Od Staszica będzie większa wydajność. Po czasie stało się tak, że ta ściana fedruje na chwilę obecną pięć razy mniej niż jak pracownicy zjeżdżali tutaj na "Wujku" i to jeszcze nie jest koniec, bo teraz ten sam problem mamy na Bielszowicach. Pracownicy z Bielszowic apelują do zarządu, aby mogli do ściany zjeżdżać od strony swojej kopalni macierzystej. Uważam, że każdy popełnia błędy, ale tylko baran nie wyciąga wniosków – kwituje Hacaś.
W obliczu dzisiejszego protestu pod ziemią Polska Grupa Górnicza wydała oświadczenie, w którym podkreślono, że spółka jest otwarta na dialog. "W nawiązaniu do planowanego protestu jednego ze związków zawodowych w Ruchu Wujek zapewniamy, że zarząd spółki jest w kontakcie ze stroną społeczną, informując o podejmowanych decyzjach i planowanych działaniach związanych z dostosowaniem struktury spółki do nowych zadań, tak aby poszczególne kopalnie i zakłady były jak najlepiej przygotowane do kolejnych etapów transformacji" – czytamy w mediach społecznościowych. "Podkreślamy, że planowana zmiana kadrowa w oddziale KWK w Likwidacji w żaden sposób nie wpłynie na bieżące funkcjonowanie oddziału ani też na sytuację zatrudnionych w nim pracowników" – zaznaczono w komunikacie.
Protestujący pojawili się na powierzchni w około 16.00. Do sprawy odniósł się przewodniczący Hacaś, który podkreślił, że nie było łatwo przekonać załogę do wyjechania na powierzchnię. Rozmowy trwały, jak podkreśla, trzy godziny. Zaznaczył, że załoga jest gotowa do podejmowania dalszych działań protestacyjnych i zdeterminowana. Podkreśla jednak, że liczy na polubowne zakończenie sporu.
"Co wybory mamy obiecywane różne rzeczy […] Nie wiem, czemu nie ma dialogu." – podkreślił i zaznaczył, że ufa, iż informacja o sytuacji w kopalni dotrze do najważniejszych osób w państwie. "Tam nie ma żadnej merytoryki, żadnej" – odnosi się do postawy członków zarządu. Cała rozmowa dostępna tu.