Jeden gorszy od drugiego. Policjanci zatrzymali ich, kiedy jechali do warsztatu

Autor: w dniu 2026-08-18

Policjanci z Będzina pojechali do Częstochowy, by odstawić radiowozy do warsztatu. W drodze powrotnej natknęli się na 54-letniego kierowcę toyoty z ponad 2,5 promila alkoholu, który ignorował sygnały do zatrzymania i przejeżdżał na czerwonym świetle. Pościg zakończył się uderzeniem auta w bariery ochronne.

Rutynowy wyjazd zakończony pościgiem

Będzińscy policjanci mieli do wykonania proste zadanie służbowe – odstawić dwa radiowozy do warsztatu w Częstochowie. W drodze powrotnej, na drodze krajowej numer 91 w miejscowości Zawada, ich uwagę przykuł kierowca toyoty poruszający się wyjątkowo niebezpiecznie. Mężczyzna gwałtownie zmieniał pasy ruchu, stwarzając zagrożenie dla innych uczestników ruchu, a następnie przejechał przez skrzyżowanie na czerwonym świetle.

Kierowca nie reagował na sygnały do zatrzymania

Policjanci natychmiast zareagowali – włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, dając kierowcy znak do zatrzymania się. 54-latek zignorował jednak wezwanie i kontynuował niebezpieczną jazdę. Na kolejnym skrzyżowaniu ponownie przejechał na czerwonym świetle. Chwilę później stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w bariery ochronne.

Ponad 2,5 promila u kierowcy, blisko 3 promile u pasażera

W zatrzymanej toyocie znajdowali się dwaj mężczyźni. Kierowca – 54-latek – oraz 43-letni pasażer, który w wyniku zdarzenia odniósł krwawiącą ranę dłoni. Policjanci udzielili pasażerowi pierwszej pomocy, wezwali służby ratunkowe i do czasu ich przyjazdu monitorowali stan obu mężczyzn oraz zabezpieczali miejsce zdarzenia.

Badanie alkomatem nie pozostawiło wątpliwości co do przyczyny niebezpiecznej jazdy. 54-letni kierowca miał w organizmie ponad 2,5 promila alkoholu. Jego pasażer – blisko 3 promile.

Sprawę przejęła częstochowska drogówka

Ponieważ do zdarzenia doszło na terenie właściwości innej jednostki, dalsze czynności procesowe w sprawie przejęli policjanci częstochowskiej drogówki. Będzińscy mundurowi, którzy tego dnia mieli jedynie odstawić radiowozy do serwisu, dzięki swojej czujności i szybkiej reakcji przerwali skrajnie niebezpieczną jazdę, zanim doszło do poważniejszych konsekwencji.