Katowice: Transportował krew dla potrzebujących. Prowadził z czterema zakazami
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-09-08
Z czterema sądowymi zakazami prowadzenia pojazdów, w tym jednym dożywotnim, pracował jako kierowca w prywatnej firmie transportującej krew w Katowicach. Zatrzymali go policjanci z katowickiej drogówki. Trafił do aresztu.
Cztery zakazy sądowe, w tym dożywotni – i tak siadł za kierownicą

Fot. KMP Katowice
W połowie sierpnia policjanci z katowickiej drogówki zatrzymali do kontroli samochód marki Dacia na ulicy Meteorologów w Katowicach. Pojazd należał do prywatnej firmy zajmującej się transportem krwi. Za kierownicą siedział 36-letni pracownik tej firmy. Jak ustalili mundurowi podczas sprawdzania kierowcy w policyjnych bazach danych, mężczyzna posiadał aż cztery sądowe zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych. Jeden z nich został orzeczony dożywotnio.
Pojazd mógł być wykorzystywany jako uprzywilejowany
Samochód, którym poruszał się 36-latek, mógł być używany jako pojazd uprzywilejowany. Firma, w której był zatrudniony, zajmuje się transportem krwi. Pomimo ciążących na nim zakazów mężczyzna podjął pracę jako kierowca i wykonywał swoje obowiązki zawodowe za kierownicą służbowego auta.
Zarzuty i areszt tymczasowy
Po zatrzymaniu 36-latek trafił do policyjnego aresztu. Następnego dnia policjanci z komisariatu IV doprowadzili go do Prokuratury Rejonowej Katowice-Południe. Tam usłyszał zarzut niestosowania się do sądowych zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych, popełnionego w warunkach recydywy. Prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Sąd przychylił się do wniosku i zastosował wobec podejrzanego areszt na dwa miesiące.
Grozi mu do 5 lat więzienia
Za niestosowanie się do sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat. Ponieważ zarzut dotyczy działania w warunkach recydywy, wymierzona kara może zostać zwiększona nawet o połowę.
Policja bada okoliczności zatrudnienia
W toku prowadzonego postępowania katowiccy policjanci wyjaśniają, w jakich okolicznościach 36-latek został zatrudniony w firmie zajmującej się transportem krwi oraz na jakich zasadach wykonywał tam obowiązki kierowcy.