Las Lipka zabetonowany i kopalnia? Turzański: „Nikt nie ma zamiaru”
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-02-16
W internecie pojawił się szereg niepokojących wpisów dotyczących tego, jak może zmienić się krajobraz Piekar Śląskich. Mowa o Lesie Lipka, kopalni. "Miasto chce zalać betonem tereny zielone od Kopca Wyzwolenia do Lasu Lipka!" – grzmi jeden z internautów. Do sprawy ustosunkował się wiceprezydent Piekar Śląskich Krzysztof Turzański.
Las Lipka zabetonowany i kopalnia w mieście? Do sprawy odnosi się Turzański
Już od kilku dni trwa w internecie dyskusja dotycząca tego, jak mogą zmienić się Piekary Śląskie w związku z modyfikacjami Miejskiego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Pojawiły się informacje o zalewaniu terenów zielonych betonem i… kopalni. Co na ten temat mają do powiedzenia władze miasta? Wiceprezydent Piekar Śląskich Krzysztof Turzański podkreśla, że zmiany w Miejskim Planie Zagospodarowania Przestrzennego wprowadzane są każdorazowo na wniosek mieszkańców.
"Właściciele konkretnych działek, którzy chcą zmienić przeznaczenie swojego terenu, wybudować dom, uporządkować sposób zagospodarowania nieruchomości. Plan nie zmienia się z urzędu, ze względu na koncepcje urzędników. Zmienia się na wniosek właścicieli – mieszkańców Piekar Śląskich" – zaznacza we wpisie na swoim blogu zamieszczonym 16 lutego Turzański.
Obecnie wiele niepokoju budzi, jak zaznacza, projekt obejmujący swoim zasięgiem tereny przy Kopcu Wyzwolenia i Las Lipka. Turzański zaznacza, że zmiana planu nie dotyczy bezpośredniego sąsiedztwa Kopca Wyzwolenia.
"Wokół niego jest nienaruszalna strefa ochronna, która pozostaje i nie ma możliwości jej zmienić. To wynika zarówno z przepisów jak i uzgodnień dotyczących planu zagospodarowania" – podkreśla Turzański.
Plan Zagospodarowania Przestrzennego, jak zaznacza, wykazuje istniejące złoża gliny i piasku, które są w tym miejscu od lat i… są chronione prawem.
"Zgodnie z przepisami geologiczno-górniczymi złoża podlegają ochronie prawnej i MUSZĄ zostać wykazane w planie zagospodarowania. Co więcej – tego terenu NIE WOLNO przeznaczyć na nic innego. Musi zostać zabezpieczony, na wypadek, gdyby złoża były kiedyś potrzebne" – podkreśla Turzański.
Zaznacza przy tym, że tego typu zapisy nie są po myśli ani Piekarskiej Bazyliki ani miasta, jednak zmiany są, z uwagi na zapisy polskiego prawa, niemożliwe, więc złoża zostają nienaruszone, a kopalnia nie powstanie.
"Nikt nie ma zamiaru wydobywać piasku w tym terenie i tworzyć kopalni (a już na pewno nie Kościół). Przede wszystkim jednak wbrew plotkom – w planie zagospodarowania nie zapisano możliwości tworzenia kopalni i prowadzenia takiej działalności – jedynie zgodnie z prawem zostały wykazane złoża" – podkreśla Turzański, rozwiewając wątpliwości w tym zakresie.
Kwituje, że będzie to nadal nieużytek w postaci zieleni nieurządzonej. Co z Lasem Lipka, który również pojawiał się we wpisach internautów zamieszczanych w ostatnich dniach? Pozostanie nienaruszony.
"Wniosek właściciela terenów – Piekarskiej Bazyliki o zmianę planu dotyczy wprowadzenia zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej. I takie zapisy zostały przygotowane (z uwzględnieniem strefy ochronnej Kopca, chronionych złóż i Lasu Lipka, którego granice nie są naruszone). Dla piekarskiej Bazyliki to ważny projekt, bo pozwala finansować renowacje zabytków na Kalwaryjskim Wzgórzu – kościoła i kaplic, a także samej Bazyliki. Po raz pierwszy od wielu lat zabytki sakralne stolicy duchowej Śląska przechodzą renowację. Wykorzystanie tych terenów pod zabudowę to jedyna szansa na zakończenie tego procesu" – przekazuje Turzański.
Zaznacza przy tym, że jest to dobre z perspektywy miasta, gdyż zabudowa mieszkaniowa pozwoli ograniczyć odpływ mieszkańców, który jest z roku na rok coraz bardziej dostrzegalny. Dodatkowo wybudowanie nieruchomości to też wpływy z tytułu podatków, a środki te mogą być na cele ważne z perspektywy miasta. Turzański zaznacza przy tym, że każdorazowo, gdy w mieście była mowa o wznoszeniu budynków mieszkalnych, pojawiał się opór i wnoszono sprzeciw.
"Każda zamiana planu, każda nowa inwestycja budzi ten sam opór. I zawsze jest ten sam argument – budować trzeba, ale nie tutaj. Była awantura w Kozłowej Górze, na Józefce, na Osiedlu Wieczorka, są protesty na Dąbrówce Wielkiej i osiedlu na Lipce (przeznaczonym pod zabudowę od lat 90-tych)… Teraz sprzeciw budzą plany zagospodarowania terenów po kopalni Julian i pól przy Jana Pawła II. Jeśli będziemy tak podchodzić do rozwoju miasta, to faktycznie – rozwoju nie będzie" – zauważa Turzański.
Dla porównania przytacza ościenne miasta – Radzionków, Świerklaniec czy Tarnowskie Góry, powołując się na realizowane tam inwestycje mieszkaniowe. Zaznacza, że realizacja takich zadań przynosi zahamowanie spadku liczby mieszańców i nowe dochody dla miasta.
"Jeśli ludzie nie będą mogli zamieszkać u nas, wybiorą sąsiadów. A Piekary Śląskie pozostaną w tyle, wyludniając się coraz bardziej" – podkreśla.
Odnosząc się do sprawy zmian w planie zagospodarowania, zaznacza, iż każdorazowo to próba pogodzenia różnych interesów – tych, którzy zamierzają realizować inwestycje i tych, którzy chcą zachować obecny charakter okolicy.
"Naszą rolą jest ważyć racje i szukać rozwiązań zgodnych z prawem, możliwych do realizacji i respektujących prawa właścicieli. Bo bardzo często dochodzi do próby decydowania o cudzej własności i tym co mogą, a czego nie mogą robić jej właściciele. I to na pewno nie jest dobry kierunek. To właśnie na wniosek właścicieli wprowadzane są zmiany – dotyczą ich terenów – i jeśli nie koliduje to z interesami innych mieszkańców, z ich potrzebami i prawami – nie powinno być blokowane. W przypadku tego MPZP interes jest wspólny: właściciela i miasta. Dlatego jestem przekonany, że warto ten cel realizować. Z rozwagą i uwzględnieniem takich wartości jak ochrona Kopca czy Lasu Lipka" – kwituje na końcu swojego tekstu Turzański.