Neurochirurdzy z horrendalnie wysokimi stawkami za godzinę pracy. Jest śledztwo

Autor: w dniu 2026-07-06

Neurochirurdzy ze spółki Spine zarabiali ponad 26 tysięcy złotych za godzinę, wykonując zabiegi jednym ze szpitali na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. Kontrola NFZ wykazała nieprawidłowości w rozliczaniu procedur medycznych. Placówka grozi bankructwem, a sprawą zajęły się prokuratura i CBA.

Szpital w Mogilnie podpisał niekorzystną umowę ze spółką Spine

Szpital w Mogilnie, niewielka placówka nieposiadająca ani poradni neurochirurgicznej, ani poradni leczenia bólu, w 2023 roku zawarł umowę ze spółką Spine z Bydgoszczy. Ówczesna dyrektor Ewa Bonk-Woźniakiewicz zdecydowała się poszerzyć ofertę placówki o zabiegi neurochirurgiczne polegające na leczeniu bólu kręgosłupa. Umowa okazała się jednak skrajnie niekorzystna dla szpitala – neurochirurdzy ze spółki mieli otrzymywać 65 procent wyceny NFZ, a szpital jedynie 35 procent. Obecny dyrektor Sebastian Jankiewicz podkreśla, że proporcje powinny być odwrotne, a rynkowe stawki dla lekarzy wynoszą maksymalnie 30-40 procent.

Tańsze zabiegi rozliczane jako droższe procedury

Kontrola przeprowadzona przez NFZ ujawniła poważne nieprawidłowości. Ból kręgosłupa można leczyć dwiema metodami – tańszym zabiegiem ambulatoryjnym wycenianym przez NFZ na 1500 złotych lub droższą procedurą wymagającą hospitalizacji, wycenianą na ponad 6500 złotych. Lekarze ze spółki Spine wykonywali w Mogilnie zabiegi tańsze, natomiast w dokumentacji medycznej wskazywali procedury droższe. Na tej podstawie szpital wystawiał rachunki, a następnie domagał się wypłat od NFZ.

Dodatkowo dokumentacja medyczna w większości przypadków była identyczna dla różnych pacjentów, co może wskazywać na jej fałszowanie. W ciągu jednej soboty, kiedy jedyna sala operacyjna szpitala zamieniana była w gabinet ambulatoryjny, obsługiwano średnio 25 pacjentów w cztery godziny, a zdarzały się dni z 50 zabiegami. Większość pacjentów przyjeżdżała spoza Mogilna – z całej Polski, ze skierowaniami od lekarzy spółki Spine. Jeden pacjent przeszedł pięć zabiegów w ciągu dziewięciu miesięcy.

Stawka godzinowa ponad 26 tysięcy złotych

Przy założeniu 25 zabiegów dziennie rozliczanych po wyższej stawce, łączny koszt wynosił 162 tysiące złotych. Z tej kwoty 65 procent, czyli około 105 tysięcy złotych, trafiało do spółki Spine. Przy czterogodzinnym czasie pracy neurochirurgów daje to stawkę przekraczającą 26 tysięcy złotych za godzinę.

Kary NFZ i problemy finansowe szpitala

Po wykryciu nieprawidłowości NFZ zażądał od szpitala kary w wysokości 2,6 miliona złotych. Jednocześnie spółka Spine pozwała placówkę o wypłatę zaległego wynagrodzenia w kwocie niemal 1,3 miliona złotych i wygrała – sąd uznał, że zabiegi zostały wykonane, a umowa była wiążąca. Na wniosek spółki sąd zgodził się na zabezpieczenie należności, a w czerwcu komornik zajął 400 tysięcy złotych z kontraktu szpitala. Placówka ma poważne trudności finansowe i nie jest w stanie na bieżąco wypłacać wynagrodzeń lekarzom.

Podobna sytuacja w szpitalu w Miastku. CBA i prokuratura badają sprawę

Szpital w Mogilnie nie był jedyną placówką współpracującą ze spółką Spine. W szpitalu w Miastku na Pomorzu neurochirurdzy wykonywali nawet 77 zabiegów dziennie, rozliczanych jako hospitalizacje, mimo że oddział dysponuje zaledwie 19 łóżkami. W Mogilnie przeprowadzono ponad 500 zabiegów, w Miastku ponad 2500. Potencjalna kara dla szpitala w Miastku może sięgnąć niemal 13 milionów złotych.

Sprawą z Mogilna zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy, która przesłuchuje świadków i zbiera materiał dowodowy. Sprawa z Miastka prowadzona jest przez delegaturę CBA w Bydgoszczy pod nadzorem prokuratury. Spółka Spine, założona cztery lata temu przez dwóch neurochirurgów – prezesa dr. Mateusza Szylberga i członka zarządu dr. Macieja Mielczarka – od 2022 roku nie opublikowała żadnego sprawozdania finansowego, co według nieoficjalnych informacji również ma być przedmiotem zainteresowania śledczych. Dr Szylberg twierdzi, że nie wie o żadnych nieprawidłowościach i uważa, że wszystko przebiegało zgodnie z prawem. Była dyrektor szpitala w Mogilnie Ewa Bonk-Woźniakiewicz podała, że umowę podpisała za namową dyrektora medycznego placówki i również zaprzecza wiedzy o nieprawidłowościach.

Źródło: media