Okradał taksówkarzy, aż wpadł. Skala procederu jest zaskakująca
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-04-13
Kierowcy taksówek na celowniku mężczyzny, który – jak się może zdawać – obrał sobie za cel uprzykrzanie życia tym, którzy wożą pasażerów po mieście. Jego sprawą obecnie zajmuje się prokuratura.
Rok działalności i ogromna liczba przestępstw
Przez dwanaście miesięcy Mirosław B. miał uprzykrzać życie kierowcom taksówek w wielu regionach południowej Polski. Działał na szeroką skalę – od Wrocławia, przez miasta aglomeracji śląskiej, aż po Kraków i Łódź. Z ustaleń śledczych wynika, że działał od 1 marca 2024 roku do 1 marca 2025 roku.
Prokuratura Rejonowa w Rudzie Śląskiej zakończyła postępowanie i skierowała sprawę do sądu. Mężczyzna odpowie za łącznie 115 włamań i kradzieży. W gronie pokrzywdzonych znalazło się aż 137 osób. Skala procederu, jak podkreślają śledczy, była wyjątkowo duża – w ciągu roku doszło do zdarzeń w kilkudziesięciu miejscowościach.
Taksówki głównym celem
Na mapie jego działań pojawiają się między innymi Katowice, Gliwice, Zabrze, Sosnowiec, Bytom, Ruda Śląska, Tychy, Częstochowa czy Zawiercie, ale także większe miasta jak Kraków, Wrocław i Łódź.
Schemat działania miał być niemal zawsze taki sam. Mężczyzna dostawał się do środka auta, zabierał wartościowe rzeczy, a przy okazji często doprowadzał do zniszczeń. Uszkodzone szyby czy zamki generowały dodatkowe koszty, które nierzadko były wyższe niż wartość skradzionych przedmiotów.
Odpowie jako recydywista
Śledczy ustalili, że Mirosław B. działał w warunkach tzw. recydywy. Oznacza to, że wcześniej był już karany za podobne, umyślne czyny i odbywał kary więzienia. W praktyce daje to sądowi możliwość wymierzenia surowszego wyroku.
Akt oskarżenia trafił 31 marca 2026 roku do II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Rudzie Śląskiej. Obejmuje on zarówno kradzieże z włamaniem (art. 279 § 1 k.k.), jak i niszczenie mienia (art. 288 § 1 k.k.).
Taksówkarze czekają na finał sprawy
Łącznie 137 osób ma w tej sprawie status pokrzywdzonych. Dla wielu kierowców był to długi okres niepewności i strat finansowych. Teraz wszystko wskazuje na to, że sprawa znajdzie swój finał przed sądem, a oskarżonemu grozi wieloletnia kara pozbawienia wolności.
Źródło: Dziennik Zachodni