Pięciolatek w pidżamie i skarpetkach chodził samotnie po ulicy. Świadkowie nie byli obojętni
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2025-07-30
We wtorkowy ranek do budynku Komendy Powiatowej Policji w Pszczynie trafił samotny, 5-letni chłopiec w pidżamie i skarpetkach. Okazało się, że wystarczyła tylko chwila, by znalazł się na ulicy. Jego losem zainteresowali się robotnicy.
Wczoraj około godziny 7 do Komendy Powiatowej Policji w Pszczynie przyszli robotnicy, którzy zauważyli na ulicy małego chłopca ubranego jedynie w pidżamę i skarpetki, bez butów. Zaniepokojeni mężczyźni próbowali dowiedzieć się od dziecka, gdzie są jego rodzice i co robi sam na ulicy, jednak rozmowa nie przyniosła rezultatu, dlatego zdecydowali się przyprowadzić chłopca do komendy.
Podczas rozmowy z policjantami chłopiec nie potrafił podać swojego imienia ani adresu zamieszkania. Dzielnicowa postanowiła ruszyć z dzieckiem w teren, by spróbować ustalić miejsce zamieszkania i znaleźć jego opiekunów. W pierwszej kolejności odwiedzili pobliskie przedszkole, jednak nikt nie rozpoznał chłopca. Sytuację utrudniał fakt, że maluch na każde pytanie odpowiadał twierdząco.
Pięciolatek w pidżamie i skarpetkach. W pewnym momencie zaczął się uśmiechać
W obliczu sytuacji, gdy kontakt z chłopcem nie wnosił nic w poszukiwania, pszczyńscy stróże prawa wrócili w okolice, gdzie został zauważony. W pewnym momencie policjantka zauważyła, że chłopiec zaczął się uśmiechać, co potraktowała jako ważny sygnał. Idąc za dzieckiem, które wyraźnie poznawało okolicę, mundurowi dotarli pod drzwi jednego z mieszkań.
"Chłopiec zdecydowanie wskazywał na konkretne drzwi, jednak mimo wielokrotnego pukania nikt nie otwierał. Ostatecznie udało się ustalić, że w mieszkaniu spał 21-letni wujek dziecka, który opiekował się nim pod nieobecność matki, która przebywała w szpitalu z drugim dzieckiem. Mężczyzna był trzeźwy i tłumaczył, że chłopiec musiał wyjść z mieszkania, gdy on jeszcze spał" – przekazują śledczy.

Fot. KPP Pszczyna
Policjanci sporządzili stosowną dokumentację, która trafi do sądu. Apelują do rodziców i opiekunów, by zwracali szczególną uwagę na swoich podopiecznych. Podkreślają, że warto uczyć dzieci, by nie oddalały się z domu czy placu zabaw bez zgody dorosłych. Istotne jest też – zaznaczają -sprawdzanie, czy drzwi i furtki są zamknięte, aby uniemożliwić samodzielne wyjście. Kluczowe jest również, by rozmawiać z dziećmi o zasadach bezpieczeństwa – nawet jeśli wydaje nam się, że są na to za małe.