Potrącenie na przejściu dla pieszych w Bytomiu. Kierowca nie pamięta
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-02-02
Dwie starsze osoby w ciężkim stanie trafiły do szpitala, po tym jak zostały potrącone w Bytomiu. Kierowca po zdarzeniu uciekł, teraz będzie odpowiadał za to, co zrobił. Utrzymuje, że niczego nie pamięta.
Potrącenie w Bytomiu. Kierowca aresztowany
Wypadek w Bytomiu. Potrącone zostały dwie osoby w wieku 88 lat. Samochód prowadzony przez pijanego kierowcę wjechał w nich na przejściu dla pieszych. Sytuacja miała miejsce, przypomnijmy, 18 stycznia na ulicy Konstytucji w Bytomiu. Mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia. Miał w organizmie, jak się okazało, ponad promil alkoholu. 24-letni mieszkaniec Bytomia został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Prokuratura ujawnia, o czym pisze Dziennik Zachodni, szczegóły sprawy.
Nie pamięta tego, co zaszło?
Kierowca osobowej Kii potrącił dwoje seniorów i – pisze Dziennik Zachodni – nawet nie spróbował im pomóc. Samochód nie zwolnił, nie było hamowania, a po uderzeniu 24-latek po prostu uciekł z miejsca zdarzenia. Starsze osoby zostały na asfalcie z ciężkimi obrażeniami. Lekarze stwierdzili u nich liczne złamania kończyn, żeber oraz kości twarzoczaszki. Policjanci szybko ustalili, kto siedział za kierownicą. Gdy mężczyzna został zatrzymany, badanie alkomatem rozwiało wszelkie wątpliwości – był pijany.
Przed prokuratorem podejrzany zaczął przedstawiać, przekazuje Dziennik Zachodni, wersję wydarzeń, która od początku budziła poważne zastrzeżenia śledczych. Jak relacjonuje Dziennik Zachodni, "Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, zasłaniając się niepamięcią związaną ze spożyciem alkoholu. Wyjaśnił także, że nie jest pewien czy jego samochód nie został pożyczony bez jego wiedzy przez inną osobę".
Prokuratura nie dała wiary tym wyjaśnieniom. 24-latek usłyszał zarzuty spowodowania wypadku w stanie nietrzeźwości, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz nieudzielenia pomocy osobom, których życie było zagrożone. Ze względu na grożącą mu wysoką karę oraz obawę, że mógłby utrudniać postępowanie, śledczy wystąpili o tymczasowy areszt. Sąd zgodził się z tym wnioskiem i mężczyzna trafił do celi.
Za swoje zachowanie może spędzić w więzieniu od 3 do 16 lat. Podczas gdy on czeka na dalszy bieg sprawy w areszcie, potrąceni seniorzy przechodzą długie i trudne leczenie, walcząc o powrót do zdrowia.
Źródło: Dziennik Zachodni