Są listy do św. Mikołaja, które nie powinny istnieć. Ruszyła kampania

Autor: w dniu 2025-12-08

Nie dla wszystkich święta są wesołe. Nie wszyscy chcą dostać klocki, czy lalkę pod choinkę albo św. Mikołaja. Są takie dzieci, które na święta chcą dostać po prostu normalność. Dzieci są krzywdzone w ciszy codziennie wokół nas. Czasem trudno to zauważyć, bo o pewnych rzeczach nie wolno mówić głośno. Ruszyła kampania społeczna, która naświetla ważny problem.

Są listy do św. Mikołaja, które nie powinny powstać. Zwracają uwagę na ważny problem

Stowarzyszenie Moc Wsparcia wspólnie z miastem Sosnowiec realizuje kampanię pt. "Listy do Mikołaja, które nie powinny istnieć!". Jej celem jest połączenie nastroju świątecznego i pozytywnych emocji, które nam wtedy towarzyszą z dziećmi, które doświadczają różnych form krzywdzenia i nie mogą o tym mówić. Potrzebują wielokrotnie naszego wsparcia i pomocy.

Bazują na prawdziwych historiach

Motywem przewodnim są listy przygotowane na wzór listów do Mikołaja, których kontekst stanowią prawdziwe historie dzieci po doświadczeniach wykorzystania seksualnego, przemocy fizycznej i psychicznej.  Są dzieci, których podstawowym pragnieniem jest stabilizacja i bezpieczeństwo. Gdy stracą nadzieję na bezpieczny dom, chcą być niewidzialne, przestać istnieć, stają się bezsilne. Takie dzieci żyją wśród nas, a być może sami byliśmy kiedyś w takiej sytuacji i wiemy, jak było nam potrzebne wsparcie, a baliśmy się krzyczeć o pomoc.

Nikt z nas nie chce takich listów czytać, nikt z nas nie chce ich dostawać, a jednak są prawdziwe. To tragedie, których normalny człowiek nie jest w stanie objąć i zrozumieć i nigdy nie powinny mieć miejsca – mówi Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.

Rzadko mówią o krzywdach. Boją się oprawców

Wykorzystanie seksualne dzieci jest tematem tabu. To temat poruszający, trudny do rozmowy, powodujący strach i bezsilność. Według badań aż 8% dzieci w Polsce doświadczyło wykorzystania seksualnego z kontaktem fizycznym. Jest to jedynie wierzchołek góry lodowej, ponieważ dzieci rzadko ujawniają doświadczenia wykorzystywania. Ukrywają ten fakt ze strachu przed sprawcą, z bezsilności, myśląc, że nic i nikt nie może im pomóc. W Polsce dzieci doświadczające krzywdzenia nie mają swobodnego dostępu do specjalistycznej pomocy terapeutycznej. Często czekają na nią latami, a większość nie otrzymuje jej wcale.

– Krzywdzenie dzieci ma znaczący wpływ na ich rozwój psychiczny i funkcjonowanie w relacjach z najbliższymi. Konsekwencje traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa mogą wpływać na całe dorosłe życie. Zapewnienie skrzywdzonemu dziecku szybkiego dostępu do specjalistycznego wsparcia może znacząco złagodzić wpływ takiego zranienia – mówi Adrian Drdzeń, Prezes Stowarzyszenia Moc Wsparcia.

Niektórzy nie mają gdzie zwrócić się o pomoc

Aż 8% dzieci i nastolatków w Polsce przyznaje, że nie miało ani jednej osoby, do której mogło się zwrócić w trudnej sytuacji. Dzieci, które wspiera Stowarzyszenie Moc Wsparcia często są tymi, które straciły nadzieję na bezpieczny dom i poznanie dobrych dorosłych. Mimo to liczą, że ktoś pomoże im wyzdrowieć. Ludzie dobrej woli podkreślają, że są tam, gdzie ich pomoc faktycznie może okazać się przydatna.

– W Polsce czas oczekiwania na pierwszą wizytę u psychiatry dziecięcego wynosi od roku do dwóch, czasem trzech lat. Na wizytę u psychologa na Fundusz trzeba poczekać około pół roku.  Dzieci po doświadczeniach traumatycznych nie mogą czekać na to, aż zwolni się termin. Potrzebujemy rozwiązań systemowych – mówi Mateusz Bochenek, Poseł na Sejm RP, który wspólnie z miastem aktywnie wspiera stowarzyszenie w budowaniu rozwiązań systemowych.

Osoby zaangażowane w to dzieło podkreślają, że dziecko nie może być pozostawione same i cierpieć w ciszy. Właśnie o tej ciszy opowiada kampania społeczna "Listy do Mikołaja, które nie powinny istnieć!". Jej symbolem stały się listy dzieci do Mikołaja, ich bazę stanowią prawdziwe historie dzieci, które czasem przez wiele lat nie były słyszane. Listy zostały wysłane do lokalnych i regionalnych influencerów oraz polityków, którzy stali się ambasadorami akcji. Listy, będące głównym elementem akcji, mają być publikowane do 6 stycznia w mediach społecznych.

– Od samego początku kibicuję działaniom Stowarzyszenia i prowadzonemu przez nie Centrum Pomocy Dzieciom. Wiem, z jak trudnymi historiami trafiają tam najmłodsi, dlatego ta kampania jest dla mnie szczególnie poruszająca. Sama miałam możliwość już odczytać taki list na Sesji Rada Miasta w zeszłym tygodniu. Dla mnie jako matki to bomba emocji. Współczucia. Złości. Sygnał, że trzeba dodać ludziom otuchy i mocy do działania – mówi Anna Jedynak-Rykała, Przewodnicząca Rady Miejskiej w Sosnowcu. – Jeden z listów trafił do mnie, inne do moich przyjaciół i znajomych z środowiska samorządowego. Chcę, żeby głos tych dzieci stał się słyszalny, dlatego też zdecydowałam się dołączyć do kampanii. Przez najbliższy czas chcemy skierować uwagę jak największej liczby osób na ten problem. Bez nas pozostaną bezsilne, a ich głos nie wybrzmi – mówi.

Co chcą osiągnąć w ramach akcji?

Kampania ma na celu nie tylko wywołanie emocjonalnej reakcji i wsparcie Centrum Pomocy Dzieciom w Sosnowcu, ale także rozpoczęcie dyskusji o konieczności mówienia o tym głośno. Organizatorzy liczą, że dzięki mocnej świątecznej symbolice kampanii uda się zwrócić uwagę opinii publicznej i decydentów na istotny problem społeczny. Kampania potrwa rozpoczęła się 6 grudnia i będzie trwała do 6 stycznia 2026 r. Elementem towarzyszącym działaniom, przekazują organizatorzy, jest zbiórka środków na utrzymanie funkcjonowania Centrum Pomocy Dzieciom. Cały dochód zostanie przeznaczony na działania wspierające zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży po doświadczeniach traumatycznych prowadzone przez Stowarzyszenie Moc Wsparcia w Centrum Pomocy Dzieciom. Działania te można także wesprzeć poprzez wpłaty na stronie www.listymocy.pl.

– W ubiegłym roku w Centrum Pomocy Dzieciom wsparliśmy prawie 100 dzieci. Ponad 60 % tej pomocy było możliwe wyłącznie dzięki darczyńcom – mówi Monika Kaźmierska, koordynatorka Centrum. – Niestety, wciąż mamy listę dzieci oczekujących na pomoc. Aby mogły ją otrzymać, potrzebne są systemowe rozwiązania. Zanim jednak one się pojawią, to właśnie wsparcie darczyńców pozwala nam działać. Wierzę, że łącząc siły możemy stać się głosem dzieci, które same nie mogą o siebie zawalczyć – dodaje.