Schronisko w Piekarach Śląskich? Turzański komentuje sprawę
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-02-11
W obliczu sytuacji związanej z reorganizacją bytomskiego schroniska dla zwierząt, w miejscu tym zachodzą dynamiczne zmiany, a w związku z nimi otwarte jest pytanie, co zrobić z bezdomnymi zwierzętami z terenu Piekar Śląskich. Władze postanowiły sprawdzić jeden z obiektów i mają pewien plan co do czworonogów wymagających pomocy.
Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Piekarach Śląskich?
To, co działo się ostatnio w schroniskach dla bezdomnych zwierząt, pobudziło dyskusję na temat kondycji takich miejsc. Obiekt znajdujący się w Bytomiu, który przechodzi obecnie reorganizację – jak informują wolontariusze – zaczyna funkcjonować coraz lepiej. Rodzą się jednak pytania dotyczące tego, dlaczego takie miejsca dla zwierząt w ogóle muszą funkcjonować. Odpowiedź wydaje się naturalna – wszystko przez nieodpowiedzialność ludzi. – W Polsce nie ma żyjących na wolności zwierząt, to nie jest Gruzja, gdzie całe watahy chodzą po ulicach. To zwierzęta, które ktoś skrzywdził – mówił dziś w przekazie na żywo wiceprezydent Piekar Śląskich Krzysztof Turzański, wprowadzając w ten sposób kolejne zagadnienia.
– Psy i koty z Piekar Śląskich nie trafiają już do schroniska w Bytomiu. Schronisko się organizuje […] Musieliśmy znaleźć jakieś miejsce, gdzie moglibyśmy zabezpieczyć bezdomne zwierzęta z Piekar Śląskich – mówi Turzański.
Jedyna oferta wpłynęła z placówki funkcjonującej w Chełmku w powiecie oświęcimskim. Najpewniej będzie to rozwiązanie tymczasowe, bo prowadzone są rozmowy na temat miejsca, które znajdowałoby się bliżej miasta. Obecna sytuacja otwiera drzwi do dyskusji na temat tego, czy możliwym jest scenariusz, by schronisko wybudowane zostało w Piekarach Śląskich.
– W sytuacji, kiedy nie mamy jeszcze rozwiązanych problemów mieszkaniowych, jest za wcześnie, by mówić o takiej inwestycji, ale rozmawiamy – mówi wiceprezydent Krzysztof Turzański. – Na dziś nie ma decyzji o budowie schroniska w Piekarach Śląskich, chociaż odbyliśmy już pierwszą rozmowę w tej sprawie – dodaj Turzański.
Dodaje, że, przykładowo zabrzańskie schronisko kosztowało 20 milionów złotych, a łączne koszty jego utrzymania to kwoty rzędu 2-3 milionów złotych. Prowadzone są jednak rozmowy z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami, jednak do realizacji takiego zadania daleka droga. Trwają rozmowy na ten temat.
Przystań futrzaków?
Do ewentualnego schroniska daleka droga, jednak pojawiają się inne pomysły, gdyż mogłaby powstać swoista przechowalnia, którą roboczo nazwano "Przystanią futrzaków".
– Może to jest jakiś pomysł – domów krótkoterminowych,tymczasowych, gdzie pies trafia w pierwszej kolejności, zamiast do schroniska – mówi Turzański. – Mam nadzieję, że coś takiego byłoby możliwe do realizacji – mówi Turzański. – Być może uznacie, że warto spróbować" – dodaje.
Już po komentarzach można wywnioskować, jak odbierane jest tego typu rozwiązanie. "Bardzo fajny pomysł" – pisze jedna z a internautek. Wiadomo, że generowałoby to mniejsze koszty, a odpowiednio krótki czas pobytu zwierzęcia w takim tymczasowym schronieniu pozwoliłby na to, czekało ono w komfortowych warunkach na to, aż właściciel zareaguje i odbierze zgubę. Czemu rozwiązanie to mogłoby być właściwe? Z uwagi na to, że w zeszłym roku z terenu miasta do schroniska trafiło tylko, zaznacza Turzański, 40 psów i 10 kotów.
– To nie są ilości, z którymi byśmy sobie nie poradzili – mówi Turzański.
Zgłasza jednak inny problem.
– Boję się, że jeśli otworzymy domy tymczasowe i przyjmie kota, nie będzie chciał go oddać – dodaje.
Zaznacza, że kluczowe jest obecnie, by ustawodawca pochylił się nad zagadnieniem wprowadzenia w polskim systemie prawnym.
– Prawo, prawo i jeszcze raz prawo. Trzeba zmienić prawo w taki sposób, by wymagać od właścicieli odpowiedzialności – zwrócił się do posłów Łukasza Ściebiorowskiego i Łukasza Litewki.