Śnięcia sandaczy w zbiorniku Kozłowa Góra. Wędkarze załamani

Autor: w dniu 2025-09-03

W zbiorniku Kozłowa Góra w Świerklańcu doszło do dużych strat w rybostanie. Padły setki ryb, głównie sandacze – gatunek szczególnie ceniony przez wędkarzy.

Piotr Zawadzki, prezes Koła PZW nr 41 Relaks z Piekar Śląskich, nie kryje rozgoryczenia sytuacją, do której doszło. "Jesteśmy załamani" – mówi. Wyjaśnia, że od kilku dni trwa systematyczne usuwanie martwych ryb. W poniedziałek prowadzono trzy tury odłowów, we wtorek dwie i niestety liczba śniętych ryb jeszcze wzrosła. Dziś planowane są kolejne akcje, z nadzieją, że skala problemu zacznie maleć.

Szacuje się, że zginęło od 200 do 300 sandaczy, w tym sztuki o imponujących rozmiarach. – Były takie egzemplarze, o których złowieniu marzy każdy wędkarz – zaznacza Zawadzki.

Wszystko wskazuje na to, że przyczyną była przyducha, czyli drastyczny spadek ilości tlenu w wodzie. Szczególnie cierpią sandacze, które żyją blisko dna i są wyjątkowo wrażliwe na takie warunki.

– Sandacz to najdelikatniejsza ryba w jeziorze. Dlatego śnięcie dotyczy przede wszystkim tego gatunku – nie było sumów, szczupaków, jedynie jednostkowo leszcz, płoć i okoń – dodaje prezes.

Aby dokładnie zbadać sytuację, próbki wody pobrało Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągowe. Dodatkowe analizy przeprowadził też katowicki okręg PZW, koncentrując się na zawartości tlenu.

Dla wędkarzy to ogromny cios, bo sandacz uchodzi za jedną z najbardziej pożądanych ryb w zbiorniku. Koło wędkarskie prowadzi dalsze prace porządkowe i na bieżąco kontroluje stan akwenu.

Źródło: Gwarek

Fot. pixabay