Śnięte ryby w zbiorniku Kozłowa Góra. Trwa ich odławianie
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2025-09-04
Śnięte ryby w zbiorniku Kozłowa Góra. Wędkarze załamują ręce, ale pewne jest, co doprowadziło do tej sytuacji. Do sprawy odniósł się wiceprezydent Piekar Śląskich Krzysztof Turzański.
"Niewyobrażalna strata, a łzy same cisną się do oczu" – tak mówią naszemu reporterowi Marcinowi Hirnykowi wędkarze, którzy od kilku dni wyławiają śnięte ryby ze zbiornika Kozłowa Góra. To głównie sandacz, który przez wiele lat był chlubą tego akwenu.
– Brak słów. To jest dramat. Sandacz się na Świerklańcu skończył. Nie ma. Przeszło trzy tony [odłowiliśmy] – mówi jeden z rozmówców zaangażowanych w odławianie ryb, który wylicza, że z wody wydobyto około 2000 sandaczy. – Serce boli – kwituje inny.
Wstępnie stwierdzono, że powodem śnięcia ryb jest przyducha, czyli niedobór tlenu w wodzie, spowodowany wysokimi temperaturami. Zawartość tlenu w wodzie spadła do około 40%, co jest stanowczo za mało, zwłaszcza dla wrażliwych na jego niedobór sandaczy. Nie wykryto natomiast żadnych toksycznych substancji.
- Fot. Marcin Hirnyk
- Fot. Marcin Hirnyk
- Fot. Marcin Hirnyk
Sprawę tę skomentował wiceprezydent Piekar Śląskich Krzysztof Turzański, który ubolewa nad zaistniałą sytuacją. "Sytuacja w Kozłowej Górze budzi niepokój i smutek, będąc kolejnym sygnałem, że kondycja naszego środowiska wodnego wymaga ciągłego monitorowania i odpowiednich działań" – pisze w mediach społecznościowych:


