Sosnowiec tematem skeczu. Chęciński: Tutaj zabrakło wszystkiego

Autor: w dniu 2025-12-16

Podczas festiwalu Ryjek w Rybniku kabaret Zdolni i Skromni przedstawił swój skecz, którego głównym tematem był… Sosnowiec. Na scenie pojawiła się fikcyjna wizja władz miasta, z wymyślonym prezydentem i urzędnikami biorącymi udział w parodystycznej sesji rady miasta. Występ szybko przestał być tylko festiwalowym numerem. Dyskusja przeniosła się do sieci, a ton nadała ostra reakcja prezydenta Chęcińskiego.

Sosnowiec tematem skeczu. Mocne słowa z ratusza

Arkadiusz Chęciński nie ukrywał irytacji tym, co zostało przedstawione na scenie. W mediach społecznościowych ocenił skecz jako zbiór zużytych klisz i żartów, które uderzają nie tyle w władzę, co w samych mieszkańców.

"Jeśli jedynym pomysłem na skecz o Sosnowcu są stare, wyświechtane kalki, ale też obrażanie mieszkańców, to problemem nie jest miasto, tylko kryzys kreatywności autorów. Kabaret może być ostry, bezczelny, prowokujący, ale musi być mądry. Tutaj zabrakło wszystkiego" – napisał prezydent.

O co właściwie poszło i czy faktycznie prezydent miał podstawy do tego, by oburzać się tym, co zostało przedstawione na scenie w ramach skeczu pod tytułem "Nowa gwara"? Ci, którzy nie widzieli – mogą nadrobić zaległości:

Punktem wyjścia była stylizowana sesja Rady Miasta. Aktorzy wcielili się w sosnowieckich urzędników, a jednym z bohaterów był prezydent. Otwarcie obrad brzmi niemal patetycznie: "Jesteśmy zwycięzcami. Nie jesteśmy gorsi od innych. Mamy swoją godność i wcale nie jest nam wstyd. Witam na 33. posiedzeniu Rady Miasta Sosnowca". To jednak tylko zapowiedź dalszych żartów, które szybko schodzą na bardziej rubaszny poziom.

Od ironii do szydery

W kolejnych scenach pojawiają się dowcipy balansujące na granicy dobrego smaku, zresztą to bardzo delikatne określenie. Pada pytanie o wybór między pokojem na świecie a zburzeniem Sosnowca, okraszone sugestią doboru odpowiedniej koparki. Są też aluzje do "wspaniałych wałków" robionych ramię w ramię przez samorządowców na zjazdach prezydentów miast. Finał domyka całość grubą kreską: sceniczny prezydent zdradza swoje miasto i je porzuca.

Kabaret ma prawo, ale czy zawsze trafia?

Trudno doszukać się tu pogłębionej satyry czy celnego komentarza. Zostaje raczej wrażenie żartu, który zamiast punktować mechanizmy władzy, uderza na oślep. Kabaret z natury rzeczy operuje przesadą i prowokacją. W tym przypadku pojawia się jednak pytanie, czy żart nie skręcił w stronę zwykłej złośliwości. Reakcja prezydenta Sosnowca nie wzięła się znikąd. To, co miało bawić, dla wielu zabrzmiało jak kpina pozbawiona pomysłu. I właśnie tu zaczyna się spór: czy był to odważny numer sceniczny, czy raczej pastisz podszyty pogardą.

"Mam jednak propozycję, autorów zapraszam do Sosnowca. Zróbcie dokładnie ten sam skecz przed sosnowiecką publicznością. Być może wtedy, drodzy kabareciarze, zobaczycie na własne oczy reakcję na "żarty", które nie śmieszą, tylko obrażają. To będzie najlepsza recenzja tego występu. Szkoda, bo Zdolni i Skromni wielokrotnie potrafili obśmiać różnice między Śląskiem a Zagłębiem" – kwituje prezydent Chęciński w mediach społecznościowych.