Szabla, kontrterroryści i strzały. Akcja służb w Bytomiu
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-03-03
Sceny jak z filmu akcji rozegrały się w Bytomiu. Na miejsce wezwano kontrterrorystów. Potem okazało się, co dokładnie miało miejsce, ale zaczęło się od informacji o mężczyźnie, którego stan zaniepokoił jego rodzinę.
Szabla, kontrterroryści i strzały. Akcja służb w Bytomiu
W środę po południu centrum Bytomia zostało sparaliżowane przez działania służb. Około 13.30 policjanci z miejscowej komendy otrzymali zgłoszenie dotyczące mężczyzny mieszkającego przy ulicy Kwietniewskiego. Rodzina od pewnego czasu nie miała z nim kontaktu i obawiała się o jego stan.
– W dniu wczorajszym, 2 marca, bytomscy policjanci otrzymali zgłoszenie od mężczyzny, który obawiał się o życie swojego bliskiego. Funkcjonariusze udali się pod wskazany adres, na miejscu jednak nikt nie otworzył drzwi, dlatego obecni na miejscu strażacy dokonali siłowego wejścia do środka – opisuje podkomisarz Paulina Gnietko z bytomskiej policji
Na początku nic nie wskazywało na to, że interwencja będzie miała tak dynamiczny przebieg. Funkcjonariusze zastali mężczyznę w mieszkaniu, jednak jego zachowanie szybko wzbudziło niepokój. Był agresywny i trzymał w ręku broń białą – szablę. Sytuacja została uznana za realne zagrożenie zarówno dla niego samego, jak i dla innych osób.
Kontrterroryści, negocjatorzy i zamknięta krajówka
Na miejsce ściągnięto dodatkowe siły. Do Bytomia przyjechali policyjni negocjatorzy z Katowic, oddział kontrterrorystów, a także straż pożarna i zespół ratownictwa medycznego. Ze względów bezpieczeństwa zamknięto fragment drogi krajowej nr 94 – od skrzyżowania z ulicą Webera do ulicy Jainty. Zablokowany został również wyjazd z pobliskiego parkingu wielopoziomowego. Przez kilka godzin ścisłe centrum miasta było praktycznie odcięte.
– Z uwagi na powyższe na miejsce skierowano policjantów wyspecjalizowanych w podejmowaniu czynności w tego typu sytuacjach, którzy przez ponad 2 godziny prowadzili z mężczyzną rozmowy. Mimo to 39-latek wciąż przejawiał agresję i odmawiał otwarcia drzwi – opisuje podkomisarz Paulina Gnietko z bytomskiej policji.
Strzały po kilku godzinach napięcia
Około 18.00 sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta. Policjanci zdecydowali się użyć broni palnej. Mężczyzna został postrzelony i z obrażeniami trafił do szpitala. Nie bez powodu podjęto taką decyzję.
– Podczas interwencji agresor ruszył na policjantów z dwiema szablami. W związku z tym, że był silnie pobudzony i nie reagował na polecenia odrzucenia niebezpiecznych narzędzi, w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia policjanci zmuszeni byli użyć broni służbowej – przekazuje podkom. Gnietko.
Ranny mężczyzna otrzymał pierwszą pomoc, po czym trafił do szpitala, tam – mimo działań medyków – zmarł. Sprawą zajmuje się teraz Prokuratura Rejonowa w Bytomiu, która wyjaśni dokładne okoliczności interwencji.