Tlenek węgla śmiertelnie niebezpieczny. Interwencje w Mikołowie i Świętochłowicach
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2025-12-05
Tragedia w Mikołowie. Znów dał o sobie znać zabójczy tlenek węgla. Niebezpiecznie było też w Świętochłowicach. Służby przedstawiają dane dotyczące interwencji związanych z czadem, który jest śmiertelnie niebezpieczny.
Tlenek węgla ulatniał się w Mikołowie. Życia mężczyzny nie zdołano uratować
Śląskie służby przez ostatnie dni miały szereg interwencji związanych z ulatniającym się tlenkiem węgla. Najtragiczniej zakończyła się interwencja w Mikołowie. W piątkowy poranek, 5 grudnia, w jednym z domów jednorodzinnych znaleziono nieprzytomnego 60-latka. Mimo prób reanimacji życia mężczyzny nie udało się uratować. Wstępne ustalenia wskazują, że w pomieszczeniach gromadził się czad. To gaz, który nie ma zapachu ani koloru, a jego działanie potrafi w kilka chwil doprowadzić do utraty przytomności. Na miejscu pracowali strażacy, policja i ratownicy medyczni, a okoliczności tragedii będą jeszcze analizowane.
– Dziś rano miało miejsce kolejne śmiertelne zatrucie tlenkiem węgla w województwie śląskim. Do tego tragicznego zdarzenia doszło w Mikołowie, w budynku jednorodzinnym, a ofiara to około sześćdziesięcioletni mężczyzna znaleziony nieprzytomny w swoim domu – mówi bryg. Aneta Gołębiowska, rzecznik prasowy Śląskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP.
Dzień wcześniej, 4 grudnia, tlenek węgla pojawił się w Świętochłowicach. Tam czteroosobowa rodzina – dwoje dorosłych i dwoje dzieci – trafiła do szpitala na obserwację. Strażacy szybko znaleźli możliwą przyczynę. W łazience, gdzie stał piecyk gazowy, kratka wentylacyjna była zaklejona. Brak swobodnego przepływu powietrza mógł doprowadzić do niebezpiecznego stężenia tlenku węgla.
– Wczoraj w Świętochłowicach miała miejsce niebezpieczna sytuacja. Z objawami zatrucia tlenkiem węgla do szpitala trafiło dwie dzieci i dwoje dorosłych. W mieszkaniu była zaklejona kratka wentylacyjna w łazience – przekazuje bryg. Gołębiowska.
To tylko dwa epizody z trwającego sezonu grzewczego, który tradycyjnie już przynosi podobne zagrożenia. Od 1 października do 5 grudnia 2025 roku Państwowa Straż Pożarna w województwie śląskim odnotowała 197 interwencji związanych z emisją czadu w mieszkaniach i domach. W 111 przypadkach alarm wszczęły czujniki. Łącznie poszkodowanych zostało 78 osób, w tym 24 dzieci. Trzy osoby zmarły. Takich zgłoszeń najwięcej było w Chorzowie, Bytomiu, na terenie powiatu gliwickiego, w Katowicach oraz w Bielsku-Białej i powiecie bielskim.
Do tego strażacy musieli gasić 196 pożarów wynikających z niewłaściwego użytkowania urządzeń grzewczych lub ich usterek. W tych zdarzeniach ucierpiało pięć osób, w tym jedno dziecko. Najczęściej płonęły budynki w powiecie bielskim i w Bielsku-Białej, a także w powiatach gliwickim i cieszyńskim.
Służby ponownie przypominają o regularnych przeglądach instalacji, drożnych kanałach wentylacyjnych i montowaniu czujników. Jak pokazują ostatnie przypadki, to często jedyne zabezpieczenie, które może przesądzić o życiu.