Zabarykadował się w mieszkaniu. W akcji negocjatorzy i kontrterroryści

Autor: w dniu 2026-02-18

Mężczyzna zabarykadował się w mieszkaniu. Potem oddał strzały w kierunku funkcjonariuszy. Na ten moment nie wiadomo, jak potoczą się jego dalsze losy. 

Zabarykadował się w mieszkaniu. W akcji negocjatorzy i kontrterroryści

Wczoraj po godzinie 17.00 dyżurny Komisariatu Policji w Łaziskach Górnych otrzymał zgłoszenie od osoby mieszkającej w innym województwie, zaniepokojonej stanem emocjonalnym swojego 37- letniego krewnego przebywającego w Łaziskach Górnych, który wysłał niepokojącą wiadomość sms.

Policjanci skierowani na interwencję nawiązali kontakt z mężczyzną, który rozmawiał z nimi przez okno, ale nie chciał, choć był o to wielokrotnie proszony, otworzyć drzwi. Był wyraźnie pobudzony, agresywny i – jak wynika z ustaleń – znajdował się w kryzysie emocjonalnym. Na miejsce zadysponowano zastępy Państwowej Straży Pożarnej oraz Zespół Ratownictwa Medycznego.

Kiedy policjanci, z pomocą strażaków, chcieli siłowo wejść do mieszkania, sprawca wyrzucił z okna butelkę z łatwopalną cieczą. Krzyczał, że ma broń i groził, że jej użyje.
Ze względów bezpieczeństwa służby ewakuowały mieszkańców lokalu znajdującego się na parterze budynku. Teren został zabezpieczony.

Rozmowy spełzły na niczym

Na miejsce skierowano policyjnych negocjatorów, którzy prowadzili rozmowy z mężczyzną. W związku z rozwojem sytuacji na miejsce przybył również pododdział kontrterrorystyczny. Po kilku godzinach działań, wobec braku reakcji mężczyzny i realnego zagrożenia dla życia oraz zdrowia, podjęto decyzję o siłowym wejściu do mieszkania. W trakcie interwencji 37- latek oddał kilka strzałów w kierunku policjantów z przedmiotu przypominającego broń palną. Potem okazało się, że była to broń na stalowe kulki, zasilana sprężonym powietrzem CO2.

Jeden z funkcjonariuszy użył broni służbowej, raniąc mężczyznę w rękę, po czym został zatrzymany. Poza nim nikt nie odniósł obrażeń. Udzielono mu pierwszej pomocy i umieszczono w szpitalu, gdzie przebywa pod nadzorem policjantów. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

W działaniach, które trwały do późnych godzin, uczestniczyli negocjatorzy policyjni, funkcjonariusze pododdziału kontrterrorystycznego, policjanci z mikołowskiej jednostki, a także straż pożarna i zespół ratownictwa medycznego.