Zamieszanie wokół planu zagospodarowania przestrzennego i rozrzucony nawóz
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-04-16
Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego w Piekarach Śląskich był tematem szeroko komentowanym w przestrzeni publicznej. Największe emocje wywołało zagadnienie związane z tym dokumentem dla rejonu ulicy Szybowej w Dąbrówce Wielkiej.
Zamieszanie wokół planu zagospodarowania przestrzennego i rozrzucony nawóz
Na sesji Rady Miasta Piekary Śląskie odrzucony został Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego dla Dąbrówki Wielkiej w rejonie ulicy Szybowej. Za przyjęciem planu głosowało 10 radnych, przeciwko było 11. Dokument został odrzucony i nie wszystkim się to podoba. Ważne jest jednak wyjaśnienie tego zagadnienia od podstaw. Przede wszystkim warto pamiętać, że prace nad zmianami rozpoczęły się z powodu wniosków składanych przez właścicieli działek, którzy chcieli je zagospodarować zgodnie ze swoimi potrzebami. Rolą przedstawicieli miasta w tym przypadku było zweryfikowanie określonych potrzeb i przygotowanie – w miarę możliwości – rozwiązań, których oczekują mieszkańcy. Kluczowe jest sformułowanie "w miarę możliwości", gdyż nie wszystko można wdrożyć.
"Nie wszystko jest możliwe – czy to ze względu na przepisy prawa, wyniki uzgodnień, obowiązujące studium, z którym plan musi być zgodny, czy też zdaniem planistów wyjście poza zasady planistyczne. Co do zasady – jeśli nie ma kolizji i problemów formalnych – wszystkie wnioski właścicieli działek staramy się uwzględniać w przygotowaniu planów" – odnosi się do sprawy I Zastępca Prezydenta Miasta Piekary Śląskie Krzysztof Turzański.
Zaznacza, że w Dąbrówce Wielkiej oczekiwania dotyczyły:
- Przeznaczenia działek, których właścicielami byli mieszkańcy na zabudowę jednorodzinną,
- Zapewnienia możliwości rozbudowy Rancza w Dolinie,
- Umożliwienia inwestycji w fotowoltaice.
Przygotowano plan – zaznacza Turzański – uwzględniający te składane wnioski, potrzeby i oczekiwania. Kluczowe było osiągnięcie kompromisu pomiędzy różnymi, czasami sprzecznymi oczekiwaniami mieszkańców.
"Przygotowane zmiany są ważne dla właścicieli działek, ponieważ zapewniają im możliwości rozwoju. Zostały jednak oprotestowane przez lokalne Stowarzyszenie, które sprzeciwia się możliwościom zabudowy i ma inny pomysł na przeznaczenie tych terenów. Problem w tym, że wypowiadają się nie o swoich, ani nie o miejskich terenach, ale o cudzych – prywatnych działkach, a proponowane przez Stowarzyszenie uwagi stoją w sprzeczności z oczekiwaniami właścicieli" – podkreśla Turzański.
Ostatecznie radni, w trakcie głosowania, odrzucili cały plan, co zamknęło ścieżkę do wprowadzenia zmian. Najbardziej oburzony takim obrotem sprawy jest właściciel Rancza w Dolinie, ale ci, którzy chcieli wybudować domu na swojej ziemi także nie są najszczęśliwsi w związku z rozwojem sytuacji.
Najbardziej oburzony właściciel Rancza w Dolinie
Właściciel Rancza w Dolinie, wyrażając swoje niezadowolenie z obrotu spraw, wyrzucił gnój pod oknami radnego Dariusza Painty. Wcześniej publikował zdjęcia radego Jakuba Różanki i Przemysława Siwka, których obdarzał sympatią i woził bryczką. Zresztą wspierał ich w kampanii wyborczej, a teraz jest – łagodnie ujmując – rozczarowany i pozostawiony sam sobie w obliczu tego, jak wobec niego postąpiono. Przeciwko takim działaniom radnych Twojego Głosu wystąpił jednoznacznie Maciej Gwóźdź, który kandydował przecież do Rady Miasta z ich komitetu, a teraz wspiera Ranczo w Dolinie.
"Właściciel Rancza w Dolinie walczy o przyszłość swoją i swoich zwierzaków. Dziś wysypał samochód końskich odchodów pod domem radnego w Piekarach Śląskich. Może teraz Piekarscy radni a szczególnie z opozycji zaczną myśleć o zwierzętach i dramacie tego człowieka który na ostatniej sesji można było zakończyć" – poinformował Gwóźdź w mediach społecznościowych:
Aktualnie są zbierane podpisy pod petycją o ponowne rozpatrzenie planu. W temacie zabrał głos także Radosław Palacz:
"Najbardziej u człowieka szanuje pracowitość, słowność i miłość do własnej ziemi. Hasło: Słowo musi być święte, oznacza po prostu honor, ten co raz częściej u niektórych zanika. Chcecie pomóc Ranczo w Dolinie podpiszcie petycję oraz udostępnijcie post Maćka." – zaapelował.
Do sprawy odniósł się wielokrotnie sam zainteresowany, czyli Dawid Mikusz – właściciel Rancza w Dolinie:
Wobec tej sytuacji głos zabrał Krzysztof Turzański, pisząc:
"Od dawna mówię, że opozycja nie interesuje się miastem, jego rozwojem i potrzebami mieszkańców. Oni bawią się w politykę. Zawsze na NIE. Specjalizują się tylko w awanturach, krytyce, oskarżeniach, kreowaniu zarzutów i generowaniu problemów. Jeszcze nigdy niczego sensownego nie zrobili. Zagłosowali przeciwko zmianie planu, wygrali głosowanie i teraz muszą sobie tę sprawę wyjaśniać we własnym gronie" – przekazuje na swoim blogu Turzański.
Polityka a interesy mieszkańców. Turzański mówi jasno
Przygotowując Plan Zagospodarowania Przestrzennego – zaznacza Turzański – oparto się na wnioskach mieszkańców – ich potrzebach, oczekiwaniach i planach rozwojowych – w tym na wnioskach właściciela rancza. Opracowano, zaznacza, rozwiązania, by mógł rozwijać swoją działalność. Nie miały tu, podkreśla, znaczenia sympatie polityczne.
"Z politycznego punktu widzenia… powinniśmy rozwój Rancza w Dolinie blokować. No przecież Pan Dawid to sympatyk naszych przeciwników. Wspierał ich kampanię wyborczą. Współpracował z nimi. Śmiało można by traktować go jako "przeciwnika" i zwalczać go wszelkimi możliwymi metodami. Prawda, że ma to sens? Czy tak zrobiliśmy? Nie. Wręcz przeciwnie. Bo my nie patrzymy przez pryzmat interesów politycznych tylko potrzeb mieszkańców i rozwoju miasta" – pisze Turzański na blogu.
"Manipulacja. Opozycja krzyczy – WNIOSEK DAWIDA do planu został odrzucony. To prawda. Wniosek, który nie spełniał wymogów prawnych – został odrzucony. Gdyby go przyjąć – plan zostałby UCHYLONY przez WOJEWODĘ i Ranczo w Dolinie zostałoby z niczym. Wprowadziliśmy jednak takie zapisy, żeby w ramach obowiązującego prawa RANCZO W DOLINIE mogło się rozwijać. I potwierdza to sam właściciel. Ten plan – pozwalał na rozwój Rancza. Jeśli ktoś próbuje manipulować i oszukiwać mieszkańców – to niestety są to radni opozycji. Robią to z niewiedzy, albo z premedytacją. Radni opozycji mówią, że walczyli o Ranczo w Dolinie? To nieprawda. Oni potraktowali je jako pretekst i okazję do politycznej awantury. A realnymi potrzebami ludzi i przygotowanymi rozwiązaniami się nie zainteresowali" – pisze Turzański.
Zaznacza, że za wywołanie awantury i protestów odpowiedzialni są ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z tymi terenami. Chcą mieć jednak wpływ, zarządzać i decydować o działkach, które należą do innych osób. Chcą, co kuriozalne, zaznacza Turzański, decydować kto z mieszkańców może się na swojej działce wybudować, a kto nie. Kto może rozwijać działalność gospodarczą a kto nie. Oni wiedzą lepiej jakie są potrzeby – niż ludzie, których życia to bezpośrednio dotyczy.
"PRZECIWKO" odmienione przez wszystkie przypadki
Radni opozycji – pisze Turzański – zagłosowali PRZECIWKO planowi zagospodarowania i PRZECIWKO rozwojowi Rancza w Dolinie. Zagłosowali, podkreśla, PRZECIWKO mieszkańcom, którzy na swoich działkach chcieli wybudować domy jednorodzinne.
"Zagłosowali przeciwko, bo nie lubią prezydenta i chcieli jak zawsze głosować przeciwko i krytykować – bo tylko to potrafią. Nie mają nic innego do zaoferowania" – grzmi Turzański.
Zaznacza, że sprzeciw radnych opozycji dotyczył też innych zagadnień omawianych podczas ostatniej sesji Rady Miasta – mowa o remontach dróg prowadzonych przez ZGK, opiece nad zwierzętami na terenie miasta, by można było uniknąć wywożenia czworonogów do schroniska oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów, budżecie i referendum – nie proponując zmian.
"Ranczo w Dolinie padło ofiarą głupich rozgrywek politycznych części radnych. Opozycja nawarzyła piwa – opozycja musi to piwo wypić. Nas proszę do tego nie mieszać. Nie kontaktowaliśmy się, nie rozmawialiśmy, nie planowaliśmy żadnych działań przeciwko radnym. W ogóle uznaliśmy decyzję Rady Miasta i nawet nie odnosiłem się do tego tematu dopóki nie wybuchł. Radni zdecydowali – musimy to uszanować" – kwituje Turzański.
Podkreśla, co wielokrotnie wybrzmiało już w tekście, iż zadaniem władz było przygotowanie Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego w oparciu o wnioski mieszkańców, właścicieli działek. Zaznacza, że planiści uwzględnili potrzeby, oczekiwania i pomysły rozwojowe mieszkańców. Udało się przygotować dokument, który na miarę możliwości prawnych i pogodzenia sprzecznych interesów różnych osób czy grup społecznych – zapewniał mieszkańcom Dąbrówki Wielkiej możliwości rozwoju. Rada Miasta ten plan odrzuciła. Na tym dyskusja na temat planu została zakończona.
Czy Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego ponownie trafi pod obrady Rady Miasta Piekary Śląskie? Trwa zbieranie podpisów pod petycją w tej sprawie. Tymczasem wspomniany już radny Dariusz Painta, przed którego domem wyrzucono nieprzyjemny w odbiorze pakunek, zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Tarnowskich Górach. Pisze o groźbach pod jego adresem, "eskalacji agresji i presji w przestrzeni publicznej" czy "możliwego wywierania nacisku na radnych w związku z wykonywaniem mandatu":
Dziś na terenie Rancza w Dolinie ma odbyć się spotkanie z udziałem właścicieli tego miejsca oraz władz miasta. Będzie to temat jednego z popularnych programów reporterskich: