Zrobił to! Andrzej Bargiel zjechał z Mount Everest bez tlenu! [WIDEO]

Autor: w dniu 2025-09-25

Andrzej Bargiel zapisał się w historii światowego himalaizmu i skialpinizmu. 22 września 2025 roku zdobył Mount Everest bez użycia dodatkowego tlenu, a następnie – jako pierwszy człowiek na świecie – zjechał na nartach ze szczytu aż do bazy na wysokości 5364 m n.p.m. Nie odpiął ich ani razu.

Andrzej Bargiel zjechał z Mount Everest bez tlenu!

"Wejście było trudne. Everest jesienny a wiosenny to zupełnie inna historia, ale zjazd dał mi dużo przyjemności" – mówił po wszystkim Bargiel.

Red Bull Polska napisał krótko i jasno: "Andrzej Bargiel jako pierwszy na świecie wszedł na Mt. Everest i zjechał z niego na nartach bez wspomagania tlenem!".

Marzenie, które dojrzewało latami

Dla Bargiela był to przełomowy moment kariery:

"To jeden z ważniejszych kroków w mojej sportowej karierze. Zjazd z Everestu bez tlenu był dla mnie marzeniem, które dojrzewało latami. Wiedziałem, że trudne jesienne warunki i poprowadzenie linii zjazdu przez lodowiec Khumbu to największe wyzwanie, z jakim mogę się zmierzyć. Dzięki wsparciu Red Bulla i teamu na miejscu, moje marzenie w końcu stało się rzeczywistością" – podkreślił.

Ci, którzy towarzyszyli Bargielowi podczas wyczynu dzielą się swoimi refleksjami.

"Najtrudniejszymi momentami były przejazd przez grań i lodowiec. Kiedy Andrzej pokonał te fragmenty, odetchnąłem. Stawka była ogromna, a fakt, że mój brat znów dokonał czegoś jako pierwszy na świecie, napawa mnie dumą" – dodaje brat himalaisty, Bartosz.

Walka o każdy krok

Atak szczytowy rozpoczął się z obozu IV (7900 m). Przez świeży śnieg całość trwała dłużej niż planowano. Bargiel spędził aż 16 godzin w strefie śmierci, czyli powyżej 8000 m, bez tlenu z butli. Na szczycie przebywał tylko kilka minut – od razu przypiął narty i ruszył w dół. Do obozu II (6400 m) dotarł po zmroku, co wymusiło nocny postój. Zjazd kontynuował o świcie, w imponującym stylu pokonując lodowiec Khumbu bez lin i poręczówek.

Dr Patrycja Jonetzko, członkini ekipy odniosła się do tego wyczynu i podkreśliła, że Bargiel przekroczył ludzkie możliwości.

"Patrząc z perspektywy fizjologii, ten wyczyn przekracza ludzkie możliwości. Organizm na tej wysokości musi walczyć o każdy krok" – zaznaczyła dr Jonetzko.

Trzecie podejście, pierwsze zwycięstwo

To była trzecia – wylicza Wyborcza – próba Bargiela zdobycia Everestu. W 2019 roku zatrzymała go pogoda i serak nad lodowcem Icefall, w 2022 roku – śnieżyca. Dopiero w 2025 roku plan udało się zrealizować. Co ważne, jest to dopiero trzecie polskie wejście na Everest bez tlenu, po wyczynach Marcina Miotka i Piotra Krzyżowskiego.

Fot. Red Bul Content Pool

Nie szaleństwo, a kontrola ryzyka

Już przed wyprawą, we wrześniu, dziennikarz Sport.pl Kacper Sosnowski pisał o przygotowaniach:

"Szaleństwo? – Nie rzucam się na szaleństwa. Nasza działalność opiera się przede wszystkim na dobrym zarządzaniu ryzykiem – tłumaczy nam Andrzej Bargiel".

Projekt "Hic Sunt Leones"

Everest to kolejny etap autorskiego projektu Bargiela – "Hic Sunt Leones". W jego ramach zdobywa i zjeżdża na nartach z najwyższych szczytów świata. Do tej pory zrealizował m.in.:

  • Sziszapangmę (2013),

  • Manaslu (2014),

  • Broad Peak (2015),

  • K2 (2018),

  • Gaszerbrum I i II (2023),

  • a także mniej znane, choć niezwykle wymagające Yawash II (2021) i Laila Peak (2021).

Źródło: media

Fot. Red Bul Content Pool