Krok od tragedii w Bytomiu. Wielu chwali refleks kierowcy [WIDEO]

Autor: w dniu 2025-09-25

Kolejne zdarzenie drogowe, którego bohaterem był kierowca autobusu Przedsiębiorstwa Komunikacji Metropolitalnej. Tym razem sytuacja miała miejsce w Bytomiu.  

Krok od tragedii w Bytomiu. Dziecko wtargnęło na jezdnię

Kierowca autobusu PKM Świerklaniec na linii M102 był zmuszony do gwałtownego hamowania. Dziecko wbiegło na przejście, choć znajdująca się tam sygnalizacja pokazywała czerwone światło dla pieszych. Do zdarzenia doszło 22 września na ul. Piłsudskiego w Bytomiu.
"Tylko błyskawiczna reakcja naszego kierowcy zapobiegła dramatowi. Gdyby hamowanie nastąpiło o ułamek sekundy później, mogłoby dojść do nieszczęścia" – czytamy w oficjalnym komunikacie odnoszącym się do sytuacji.
Wskutek wymuszonego nagłego hamowania, jak bywa w podobnych sytuacjach, nie obyło się bez poszkodowanych. W tym przypadku jedna z pasażerek autobusu uderzyła w kasownik i wymagała pomocy medycznej. Na miejscu interweniowała policja oraz Zespół Ratownictwa Medycznego.

Apel do opiekunów

Przewoźnik, w związku z sytuacją, do której doszło, zwrócił się z apelem do wszystkich rodziców i opiekunów. Podkreślił, że ważne jest, aby zawsze pilnować dzieci w pobliżu ulicy. Równie istotne jest, podkreślił, by nauczyć podopiecznych, aby przechodzili tylko na zielonym świetle. Warto pamiętać, że dziecko do 7 roku życia może korzystać z drogi publicznej tylko pod opieką osoby, która ukończyła co najmniej 10 lat. Jedyne wyjątki stanowią strefy zamieszkania i drogi dla pieszych. Zwrócił się też do komentatorów odnoszących się do materiału, by powstrzymali się od wydawania wyroków.
"Publikując ten film chcieliśmy pokazać, jak niewiele trzeba, by doszło do tragedii. Nie decydujemy o winie, tylko pokazujemy, że moment nieuwagi może doprowadzić do tragedii. Chcemy też uczulić naszych pasażerów, by w każdej chwili byli przygotowani na niespodziewane zdarzenia, które mogą decydować o ich bezpieczeństwie. Naprawdę wystarczy moment nieuwagi. Nie można stać w autobusie, nie trzymając się drążka, czy uchwytu. Wstrzymajcie się z ostrymi komentarzami. Koncentrujcie się na profilaktyce a nie na wydawaniu wyroku, kto winien. Taka sytuacja może się przydarzyć każdemu rodzicowi" – zaznaczono.