Zobaczyli go, gdy wychodził ze sklepu i zawiadomili policję. Sąd zdecydował

Autor: w dniu 2026-09-14

Mieszkaniec Rybnika trafił do aresztu na dwa miesiące po tym, jak wsiadł za kierownicę z 4,4 promila alkoholu we krwi, łamiąc jednocześnie trzy dożywotnie sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Mężczyznę zatrzymano dzięki reakcji świadków.

Aresztowanie po interwencji świadków

W piątek po godzinie 18.00 przy ulicy Przemysłowej w Rybniku przechodnie zauważyli niepokojące zachowanie kierowcy Nissana. Mężczyzna podjechał pod sklep i wyszedł z pojazdu chwiejnym krokiem. Świadkowie powiadomili służby. Na miejsce przybyli policjanci z Komisariatu Policji w Boguszowicach oraz funkcjonariusze wydziału ruchu drogowego.

4,4 promila i trzy dożywotnie zakazy

Badanie stanu trzeźwości wykazało u 46-letniego rybniczanina 4,4 promila alkoholu w organizmie. Sprawdzenie policyjnych baz danych ujawniło, że mężczyzna figuruje w nich z trzema dożywotnimi sądowymi zakazami prowadzenia pojazdów. W toku czynności ustalono ponadto, że tego samego dnia mieszkaniec Rybnika zakupił samochód osobowy, którym następnie jeździł, ignorując zarówno obowiązujące zakazy, jak i stan upojenia alkoholowego.

Zarzuty i decyzja sądu

46-latek usłyszał zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości w trakcie obowiązywania sądowych dożywotnich zakazów prowadzenia pojazdów. Na wniosek prowadzących śledztwo i prokuratora Sąd Rejonowy w Rybniku zastosował wobec mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres dwóch miesięcy.

Apel policji do świadków zdarzeń drogowych

Rybska policja podkreśla, że do zatrzymania doszło wyłącznie dzięki czujności i reakcji świadków. Funkcjonariusze przypominają, że sądowy zakaz prowadzenia pojazdów nie jest formalnością, lecz środkiem prawnym chroniącym życie i zdrowie wszystkich uczestników ruchu drogowego. Każde złamanie takiego zakazu naraża na niebezpieczeństwo pieszych, rowerzystów i innych kierowców. Policja apeluje: w przypadku zaobserwowania nieodpowiedzialnego zachowania na drodze należy niezwłocznie zadzwonić pod numer alarmowy.