Akcja ratunkowa w Jaskini Salmopolskiej. Mężczyzna nie był w stanie się ruszyć
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2025-11-12
Grotołaz chciał samodzielnie wydostać się z Jaskini Salmopolskiej, ale nie zdołał tego zrobić. Konieczna była pomoc ratowników, którzy ruszyli do działania kilkanaście minut od odebrania zgłoszenia.
Akcja ratunkowa w Jaskini Salmopolskiej
Informacja dotycząca uczestnika wyprawy, której celem było wejście do Jaskini Salmopolskiej, wpłynęła do Centralnej Stacji Ratunkowej w Szczyrku w sobotni wieczór, 8 listopada, o godz. 18.30. Okazało się, że mężczyzna zakleszczył się w szczelinie i nie był w stanie poruszać się samodzielnie w obliczu tego, co zaszło. Pierwsza ekipa ratowników z CSR dotarła do jaskini – przekazuje GOPR Beskidy – w niespełna 15 minut od momentu zgłoszenia wypadku. Po kolejnych 20 minutach, po otrzymaniu zawiadomienia od ratownika dyżurnego, do działań przystąpiła następna grupa ratowników. Niewiele czasu potrzebowali ratownicy, by dotrzeć do poszkodowanego, który znajdował się w szczelinie w wąskim przejściu między starymi a nowymi partiami jaskini. Nie był w stanie poradzić sobie samodzielnie, nie byli mu w stanie pomóc nawet towarzysze. To jedynie pozbawiło go sił, a dodatkowo nieszczęśnik osunął się jeszcze bardziej w głąb szczeliny, gdzie został zupełnie unieruchomiony.
Jak przebiegała akcja ratunkowa?
Ratownicy działający na miejscu zamontowali niezbędny sprzęt w stropie korytarza, nad osobą poszkodowaną, wszystko po to, by podjąć niezbędne czynności. Początkowo nie przynosiły one spodziewanego efektu, bo mężczyzna nie był w stanie współpracować z ekipą ratunkową, był zbyt słaby. Dopiero w momencie, gdy był w stanie podeprzeć się jedną nogą, procedura stała się możliwa. Po zamontowaniu punktów w stropie korytarzyka nad poszkodowanym ratownicy zbudowali układ do jego wyciągnięcia. Początkowe próby nie przyniosły rezultatu z powodu braku współpracy ze strony ratowanego. Dopiero, gdy udało się podeprzeć jedną z jego nóg, możliwe stało się powolne wyciąganie aż do całkowitego uwolnienia z zacisku.
Kilkugodzinna akcja zakończona sukcesem
Ok. godz. 21.00 – jak przekazują ratownicy -" poszkodowany został przetransportowany z ciasnego korytarzyka nad studzienkę, a następnie opuszczony do niej". Podjęto niezbędne działania, by go ogrzać i posilić. Minęło około dwudziestu minut. Mężczyzna odpoczął i mógł ruszyć w dalszą drogę – ku wolności. Tam, gdzie było więcej miejsca, był w stanie poruszać się samodzielnie, tam, gdzie miejsca było mniej – wsparcia udzielili mu ratownicy. Potrzebował go w przypadku – informuje GOPR – dwóch wąskich miejsc i czterometrowego prożka, na którym zamontowano układ wyciągowy. Na powierzchnię zespół dotarł o godz. 21.40. Poszkodowanym zajął się ratownik-lekarz, który wraz z kierownikiem akcji zdecydował o przekazaniu go zespołowi ratownictwa medycznego. Ok. godz. 22.25 poszkodowany został przekazany załodze karetki. W akcji ratunkowej uczestniczyło łącznie 23 ratowników Grupy Beskidzkiej Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, w tym 15 działających bezpośrednio w jaskini.
Zdjęcie wyróżniające: pixabay