Aktywiści Greenpeace na wieży wyciągowej. Do sprawy odniosła się „Solidarność”

Autor: w dniu 2026-04-09

Jaki cel przyświecał przedstawicielom Greenpeace, którzy weszli dziś wczesnym rankiem na wieżę wyciągową kopalni Knurów-Szczygłowice? Zwrócili uwagę na jedno zagadnienie dotyczące działających w naszym regionie zakładów wydobywczych. 

Protest wysoko nad ziemią

W czwartek, 9 kwietnia, o świcie działacze Greenpeace pojawili się na terenie kopalni Knurów-Szczygłowice i weszli na wieżę szybową. Na wysokości przekraczającej 50 metrów rozpoczęli protest, domagając się szybkiego wdrożenia unijnych regulacji oraz ograniczenia emisji metanu z polskich zakładów górniczych. Akcja ruszyła tuż po godzinie 5:00. Na konstrukcji należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej zawisł duży transparent z napisem "Stąd wycieka groźny metan".

Organizacja w komunikacie opublikowanym w sieci przywołuje dane za 2024 rok. Wynika z nich, że krajowe kopalnie wyemitowały około 360 tys. ton metanu. Po przeliczeniu na ekwiwalent CO₂ daje to wynik wyższy niż emisje największej elektrowni w Polsce – Bełchatowa. Zdaniem ekologów znaczna część tego gazu mogłaby zostać wychwycona i wykorzystana np. do ogrzewania.

"Śląskie kopalnie wypuszczają nielegalnie do atmosfery ogromne ilości metanu. Ich wpływ na klimat jest już większy niż elektrowni Bełchatów. Ten sam metan, który ucieka do atmosfery mógłby posłużyć do ogrzania ponad miliona mieszkań, szczególnie w momencie w którym Polki i Polacy zaciskają pasa i martwią się o swoje rachunki za energię" – czytamy w opisie zorganizowanej dziś akcji na Facebooku Greenpeace Polska.

Fot. Facebook/Greenpeace Polska

Argumenty aktywistów

"Mamy kolejny w ciągu kilku lat kryzys energetyczny. Co roku płacimy ponad sto miliardów złotych za import paliw z całego świata. A tymczasem kopalnie lekkomyślnie wypuszczają do atmosfery metan, który mógłby posłużyć do ogrzania ponad miliona gospodarstw domowych w naszym kraju" – zaznacza na stronie organizacji Marek Józefiak, ekspert ds. polityki ekologicznej z Greenpeace Polska.

Protestujący podnosili, że zarzucają władzom brak zdecydowanych działań w sprawie przepisów metanowych.

"Rząd premiera Tuska nie przygotował nawet przepisów, na podstawie których można by karać kopalnie za łamanie prawa, więc trudno się dziwić, że kopalnie czują się bezkarne!" – dodaje na stronie greenpeace.org Mikołaj Gumulski, koordynator kampanii energetycznych.

Reakcja spółki: zagrożenie dla górników

Na działania aktywistów ostro zareagowała Jastrzębska Spółka Węglowa, która uznała wejście na teren zakładu za nielegalne. Firma wskazuje przede wszystkim na ryzyko dla pracowników przebywających pod ziemią. Jak informowało Radio 90, rzecznik spółki Wojciech Sury zwrócił uwagę na skutki całej sytuacji.

– Akcja działaczy Greenpeace stworzyła bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia pracowników kopalni. W chwili jej przeprowadzania pod ziemią znajdowali się górnicy. Kierownictwo, kierując się bezpieczeństwem załogi, podjęło decyzję o natychmiastowym przeniesieniu ruchu na pobliski Szyb nr III – przekazywał Sury.

Zakłócona praca i interwencja służb

Blokada szybu odbiła się na funkcjonowaniu kopalni, powodując poważne utrudnienia organizacyjne i straty finansowe. Spółka zapowiada ich dokładne oszacowanie. Na miejsce skierowano straż pożarną oraz policję. Do akcji włączono również negocjatora, którego zadaniem było doprowadzenie do bezpiecznego zakończenia protestu i sprowadzenia aktywistów na dół.

Greenpeace podsumował działania

Po zakończonej dziś akcji protestacyjnej przedstawiciele Greenpeace Polska podsumowali podjęte dziś działania.
"Wycieków metanu nie widać gołym okiem, ale problem jest realny – to potężny cios dla klimatu i bezsensowne marnotrawstwo surowca, który mógłby posłużyć do ogrzania polskich mieszkań. Pora, żeby rząd przestał ignorować ten problem i zaczął działać! Protest zakończył się po siedmiu godzinach, a aktywiści pokojowo opuścili kopalnię" – napisano w mediach społecznościowych.

Do sprawy odnosi się "Solidarność"

Do sprawy działań Greenpeace Polska odnieśli się przedstawiciele NSZZ "Solidarność" KWK "Knurów-Szczygłowice", nazywając uczestników działań "ekoterrorystami":

"Ośmioro ekoterrorystów Greenpeace Polska dobrowolnie zeszło z szybu po negocjacjach z funkcjonariuszami policji. Wiemy już, że akcję planowali od tygodnia, obserwując trzy zakłady górnicze w okolicy, tj kopalnie KWK "Budryk" i KWK "Knurów-Szczygłowice" – napisano w mediach społecznościowych.

Podkreślono, że jasne jest obecnie, dlaczego wybrano akurat Ruch "Szczygłowice". Stało się tak z racji ustawionych rusztowań.

"Wybrali Ruch "Szczygłowice", bo budynek wieży szybowej jest w trakcie remontu i skorzystali z rusztowania by wejść na wieżę szybową" – podkreślono.

Podkreślono też, co robili wcześniej przedstawiciele spółki, iż to, co zaszło, doprowadziło do zagrożenia dla załogi kopalni, gdyż uniemożliwiono funkcjonowanie głównego szybu wyciągowego na Ruchu "Szczygłowice". Jakie dokładnie ma to znaczenie? Skutki odczuli pracownicy nocnej zmiany:

"W efekcie nocna zmiana musiała przez kilka godzin wyjeżdżać szybem III skipowym. Co musiały czuć rodziny, tych którzy godzinami nie wracali do domu, nie trzeba tu opisywać. Jakie straty poniosła sama kopalnia, trudno wyliczyć, ale są to setki tysięcy, jeśli nie miliony. Jaką karę dostaną pupilki Tuska i Żurka…" – podkreśliła "S" w swoim komunikacie.