Burza wokół przejęcia papug. Dwie strony sporu zabrały głos po głośnej interwencji
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-05-13
Wokół przejęcia papug z katowickiej papugarni narosło wiele pytań i emocji. Fundacja Ptasia Przystań oraz Papugarnia Carmen opublikowały obszerne oświadczenia, w których przedstawiają zupełnie odmienne wersje wydarzeń. Sprawa jest przedmiotem postępowania prowadzonego przez organy ścigania.
Przejęcie papug i dyskusja w sieci

Fot. Facebook/Ptasia Przystań
Postępowanie dotyczące ptaków przebywających w Papugarni Carmen prowadzone jest od ubiegłego roku. Zajmują się nim policjanci zwalczający przestępczość ekonomiczną z katowickiej komendy pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Katowice-Zachód. Przesłuchano świadków, przeanalizowano dokumentację i podjęli inne, niezbędne działania wraz z pracownikami Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Katowicach. Wcześniej zabezpieczone zostały również trzy ptaki, a do sprawy powołano biegłego z zakresu dobrostanu zwierząt.
"Z wydanej opinii wynikało, że wszystkie ptaki mogą być przetrzymywane w niewłaściwych warunkach, a ich dalsze zabezpieczenie jest konieczne do przeprowadzenia szczegółowych badań i oceny ich stanu" – informowała 12 maja Komenda Miejska Policji w Katowicach
Sama interwencja, zapoczątkowana na podstawie postanowienia prokuratora, miała miejsce 11 maja. Wówczas policjanci wspólnie z przedstawicielami Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii oraz wolontariuszami jednej z fundacji, pod nadzorem prokuratora, przeprowadzili czynności na terenie papugarni. W ich trakcie zabezpieczyli 130 papug, które trafiły pod opiekę fundacji Ptasia Przystań. O sprawie pisaliśmy w artykule 130 papug zabezpieczonych w katowickiej papugarni. Trwa śledztwo w sprawie warunków, w jakich przebywały ptaki. Dyskusja o dobrostanie zwierząt trwa.
Fundacja: interwencja odbyła się na polecenie służb
Fundacja Ptasia Przystań podkreśla, że nie była inicjatorem akcji zabezpieczenia ptaków. W komunikacie podkreślono, jak informowała też policja, iż interwencja została przeprowadzona na podstawie decyzji prokuratora po trwającym niemal rok postępowaniu prowadzonym przez policję i prokuraturę.
Przedstawiciele fundacji zaznaczają, że ich rolą było wyłącznie zabezpieczenie zwierząt. Według przekazanych informacji, podczas działań pracownicy papugarni nie mieli dysponować pełnym wykazem ptaków znajdujących się na terenie obiektu.
Jak poinformowano, większość zwierząt nie była oznakowana. Jedynie część posiadała obrączki identyfikacyjne. Wszystkie zabezpieczone ptaki miały zostać szczegółowo spisane, sfotografowane oraz oznaczone przez funkcjonariuszy policji i przedstawicieli Powiatowego Inspektoratu Weterynarii.
Niepokojące informacje o stanie części ptaków
Fundacja przekazała, że ponad połowa przejętych zwierząt miała widoczne objawy zaniedbań lub chorób. Wśród wskazywanych problemów wymieniono między innymi zdeformowane dzioby i pazury, uszkodzenia piór, zmiany skórne, wyłysienia, rany czy objawy mogące sugerować choroby pasożytnicze.
"Ponad połowa z odłowionych ptaków posiadała widoczne objawy chorób lub zaniedbania (przerośnięte i zniekształcone dzioby, przerośnięte i zniekształcone pazury, zniekształcone palce, guzy, rany, wyłysienia, połamane pióra, zmiany w okolicach dziobów mogące świadczyć o zakażeniu świerzbem, zabrudzenia wokół kloaki, podejrzenie zaparcia jaja )" – napisano.
Według organizacji dokumentacja fotograficzna obejmuje zarówno stan samych papug, jak i warunki panujące w obiekcie. Z uwagi na toczące się postępowanie materiały nie mogą zostać w całości ujawnione publicznie.
Fundacja zapewnia też, że podczas transportu żadne ze zwierząt nie ucierpiało, a sposób przewożenia w transporterach był zgodny z zaleceniami dotyczącymi bezpiecznego transportu ptaków.
Papugarnia Carmen odpiera zarzuty
Do sprawy odniosła się również Papugarnia Carmen. W oświadczeniu podkreślono, że fundacja związana z papugarnią od lat przyjmuje ptaki w bardzo złym stanie – chore, zaniedbane i często wymagające natychmiastowej pomocy weterynaryjnej.
Przedstawiciele placówki twierdzą, że publikowane zdjęcia mają przedstawiać zwierzęta trafiające pod ich opiekę, a nie warunki, jakie są im zapewniane na miejscu. W komunikacie wskazano, że wykorzystywanie takich fotografii bez odpowiedniego kontekstu może wprowadzać opinię publiczną w błąd i budować fałszywy obraz działalności placówki:
"Publikowanie przez pracowników fundacji "Ptasia Przystań" zdjęć takich ptaków w celu wywołania sensacji lub manipulowania opinią publiczną jest nieuczciwe i wyrwane z kontekstu. Te zdjęcia pokazują stan, w jakim zwierzęta do nas trafiają — nie warunki, jakie im zapewniamy" – podkreślono.
Śledztwo trwa
Obie strony przedstawiają skrajnie różne relacje dotyczące stanu zwierząt oraz warunków ich przetrzymywania. Ostateczne ustalenia będą należeć do organów prowadzących postępowanie. Do czasu jego zakończenia pełna dokumentacja pozostaje materiałem dowodowym. Sprawa wzbudza ogromne emocje w mediach społecznościowych, gdzie internauci domagają się wyjaśnienia wszystkich okoliczności interwencji.
Zdjęcie wyróżniające: Facebook/Ptasia Przystań