Dawał policji „znaki dymne”. Chwila nieuwagi sporo go kosztowała
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-02-24
Chwila nieuwagi przy gotowaniu może skończyć się nie tylko przypalonym garnkiem, ale też… wizytą policjantów. Ci poinformowani zostali przez zaniepokojonych sąsiadów. To jednak miało dla mężczyzny daleko idące konsekwencje.
Dawał policji "znaki dymne". Chwila nieuwagi sporo go kosztowała
Do jednej z miejscowości powiatu żywieckiego skierowano patrol policji oraz straż pożarną. Funkcjonariusze szybko ustalili, że sytuacja nie ma związku z pożarem – w mieszkaniu nikt nie potrzebował pomocy, a źródłem zadymienia okazał się… gotowany obiad. Jak wyjaśnił mężczyzna, przygotowywał posiłek, jednak nie włączył okapu. Zadymienie, co nie dziwne, zaniepokoiło sąsiadów.
Policjanci wylegitymowali 47-letniego mieszkańca powiatu żywieckiego i sprawdzili jego dane w policyjnych systemach. Okazało się, że jest poszukiwany. Trafił do zakładu karnego. Mudurowi podkreślają że opisywana tu sytuacja jest przykładem na to, że szybka reakcja świadków może mieć znaczenie – nawet jeśli powodem jest "tylko" kuchenny dym. Warto pamiętać, zaznaczają, o podstawowych zasadach bezpieczeństwa w kuchni: nie zostawiać gotujących się potraw bez nadzoru, włączać okap lub wietrzyć pomieszczenie i trzymać z dala od źródeł ciepła łatwopalne przedmioty – chwila nieuwagi może skończyć się poważnym zagrożeniem.