Miał być na kontrakcie w Dubaju, chciał się ożenić. Cóż…
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-02-25
Internetowa znajomość, obietnica miłości i planowany ślub – tak zaczęła się historia kobiety, która zaufała nieznajomemu poznanemu w sieci. Oszust podający się za pracującego w Dubaju Niemca przekonał kobietę do przelania pieniędzy na rzekomą przesyłkę z wartościowymi przedmiotami. Jaki był finał tej sprawy?
Niemiec na kontrakcie w Dubaju?
Na początku tego roku na jednym z internetowych komunikatorów 64-latka otrzymała wiadomość od nieznanej osoby. Rozmówca przedstawił się jako Niemiec, który w tamtym czasie miał przebywać na kontrakcie w Dubaju. Para zaczęła ze sobą rozmawiać. Nieznajomy opowiadał o swoim życiu, o pracy i o rodzinie, zdobywając coraz większe zaufanie niczego nieświadomej kobiety. Oszust zadeklarował również, że pod koniec roku przyjedzie do Polski i… poślubi 64-latkę.
Obietnic ciąg dalszy
W pewnym momencie kochaś napisał, że chce wysłać kobiecie przesyłkę z wartościowymi przedmiotami, jednak ta musi pokryć koszty przesyłki. Kobieta uwierzyła w dobre intencje rozmówcy i przelała wskazaną kwotę na podane przez niego konto bankowe.
Kilka dni później mieszkanka Zawiercia otrzymała informację od rzekomej firmy kurierskiej, że jeśli chce odebrać przesyłkę, musi opłacić cło w wysokości ponad 20000 złotych. Ta informacja zaniepokoiła kobietę, która zaczęła podejrzewać, że może to być forma oszustwa. Dlatego też powstrzymała się od przekazywania wymaganej kwoty.
64-latka skontaktowała się z oficerem dyżurnym zawierciańskiej komendy i opowiedziała całą historię. Policjant zasugerował, aby kobieta złożyła stosowne zawiadomienie, gdyż najprawdopodobniej została oszukana. Mieszkanka Zawiercia, mimo że zorientowała się, iż jest ofiarą oszustwa, straciła ponad 9 tysięcy złotych…
Zawierciańscy policjanci wciąż apelują o zachowanie szczególnej ostrożności w kontaktach internetowych. Nigdy nie mamy pewności, kto znajduje się po drugiej stronie ekranu. Poznając nową osobę, miejmy ograniczone zaufanie, bo nie znamy intencji jej działania. Być może nasz rozmówca ma dobre zamiary. Jeśli jednak zaczyna obiecywać "złote góry", zastanówmy się, czy nie rozmawiamy z oszustem.