Górnik rozbił Legię. Zabrzanie znów liderem Ekstraklasy [ZDJĘCIA]

Autor: w dniu 2025-10-06

W Zabrzu obyło się bez sensacji. Górnik pokonał Legię Warszawa 3:1 i po 11. kolejce PKO Ekstraklasy odzyskał fotel lidera. Drużyna Michala Gasparika zagrała z pełnym zaangażowaniem i przez cały mecz dominowała. Była szybsza, dokładniejsza i po prostu lepsza od rywali. To spotkanie potwierdziło, że ich pozycja w tabeli to nie przypadek.

Legia sama się pogrążyła

Górnik błyszczał skutecznością, ale pierwsze dwa gole wynikły z błędów Legii. Najpierw Ousmane Sow wrzucił piłkę w pole karne, a niepilnowany Maksym Chłań bez problemu trafił do siatki. Chwilę później Kacper Tobiasz odbił strzał Jarosława Kubickiego, jednak Arkadiusz Reca tylko się przyglądał, jak Sow dopada do futbolówki i potężnym uderzeniem podwyższa wynik. Po tych ciosach goście już się nie podnieśli – a gospodarze nie zamierzali zwalniać.

Brak świeżości mimo rotacji

Trener Legii, Edward Iordanescu, w tygodniu oszczędzał kluczowych zawodników w meczu Ligi Konferencji z Samsunsporem, by mieć mocniejszy skład na Górnika. Efekt? Żaden. "I kompletnie nie było widać tej świeżości." Legioniści grali bez pomysłu i bez energii. W efekcie nie zdobyli punktów ani w Europie, ani w lidze. Jak głosi przysłowie – "chytry traci dwa razy".

Najlepszą sytuację mieli po błędzie młodego Marcela Łubika, który wypuścił piłkę z rąk. Mileta Rajović próbował to wykorzystać, ale Jarosław Kubicki w ostatniej chwili uratował zespół, wybijając piłkę z linii bramkowej.

Górnik pewny siebie, Legia bezradna

Po przerwie gospodarze nie musieli forsować tempa. Oddali piłkę Legii, jakby byli pewni, że rywal i tak im nie zagrozi. I rzeczywiście – pod bramką Górnika działo się niewiele. Iordanescu próbował ratować sytuację zmianami, ale nic z tego nie wyszło.

Decydujący cios

W końcówce Górnik postawił kropkę nad i. Rezerwowy Matus Kmet trafił w słupek, a chwilę później Ousmane Sow zdobył swojego drugiego gola, kończąc znakomity występ. Legia walczyła do ostatnich minut, jednak jedyne, na co było ją stać, to bramka honorowa autorstwa Wahana Biczachczjana w 90. minucie.

Górnik Zabrze potwierdził, że w tym sezonie gra jak zespół z ambicjami na mistrzostwo. Legia natomiast wraca do Warszawy z kolejną lekcją pokory.

Fot. Maciej Goryl