Pożar w Piekarach Śląskich. Doszło do podpalenia?

Autor: w dniu 2025-10-06

Strażacy interweniowali w sobotę na terenie Piekar Śląskich. W jednym z budynków mieszkalnych przy ulicy Kotuchy pojawił się ogień. Konieczna była ewakuacja. Czy doszło do podpalenia?

Pożar przy ulicy Kotuchy w Piekarach Śląskich

Strażacy interweniowali w sobotni wieczór na terenie Piekar Śląskich. Zgłoszenie odebrali, jak wynika z raportu Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach, o 23.17. Doszło do pożaru piwnicy w termomodernizowanym, pięciokondygnacyjnym budynku przy ul. Franciszka Kotuchy 30. To zasoby spółki Nieruchomości-Brzeziny. Samodzielnie z nieruchomości ewakuowało się 25 osób. Jedna, jak informuje Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach, została poszkodowana. Działania służb zakończyły się o 2.24. Trwa szacowanie strat.
Do sprawy odnoszą się władze miasta. Mają też nadzieję, że uda się namierzyć osobę, która zaprószyła ogień.
– Głupota ludzka nie zna granic. To mogło skończyć się tragicznie, a i tak straty są naprawdę duże. Część mieszkańców jest pozbawiona możliwości korzystania z toalety, centralnego ogrzewania, nie ma internetu. A i tak mogło być znacznie gorzej. Mieliśmy już taki przykład na osiedlu Wieczorka, gdzie też remontowany budynek został podpalony i wtedy naprawdę groziło to bezpieczeństwu mieszkańcom. Spalone zostały mieszkania, także ja nie mam pojęcia skąd to się w ludziach bierze, ja mam tylko nadzieję, że sprawca zostanie złapany i ukarany – komentuje w rozmowie z Marcinem Hirnykiem Krzysztof Turzański, I Zastępca Prezydenta Miasta Piekary Śląskie

Podkreśla przy tym, że do pożaru doszło podczas trwających prac.

– My stopniowo remontujemy budynki. To jest budynek należący do spółki nieruchomości Brzeziny, czyli dawne zasoby Arrady. Budynek przy ulicy Kotuchy 30. Pierwsze zostało zrobione centralne ogrzewanie, a w tej chwili dalszy kompleksowy remont budynku. No i w trakcie trwania tych prac mamy taką sytuację, że ktoś w piwnicy zaprószył ogień i prawdopodobnie zrobił to celowo. Nie potrafię tego zrozumieć, jest mi strasznie przykro. bo jest mi też przykro patrzeć na mieszkańców, którzy akurat jest taka temperatura jaka jest, a oni zostali odcięci od centralnego ogrzewania – kwituje Turzański.