Katowice: Uratowali życie 26-latka, który uległ wypadkowi. To pierwsza taka operacja

Autor: w dniu 2026-04-03

Młody mężczyzna trafił do katowickiego szpitala ze zniszczoną, wskutek wypadku drogowego, wątrobą. Lekarze nie dawali mu dużych szans na przeżycie. Trudnym przypadkiem zajęli się specjaliści z katowickiej placówki. O zagadnieniu mówiono podczas zwołanej dziś konferencji prasowej. 

Stan krytyczny po wypadku

26-letni mężczyzna trafił do szpitala w dramatycznym stanie po wypadku drogowym. Jego organizm był skrajnie wyniszczony, a najpoważniejsze obrażenia dotyczyły wątroby, która uległa niemal całkowitemu zniszczeniu. Bez natychmiastowej interwencji nie miał praktycznie żadnych szans.

– Trafił do nas w stanie skrajnie ciężkim, właściwie bez szans na przeżycie bez natychmiastowego przeszczepienia – relacjonował podczas konferencji prasowej kierujący zespołem chirurgów prof. Robert Król.

Pacjent został przetransportowany do Katowic 8 lutego z oddziału intensywnej terapii w Nowym Sączu. Był nieprzytomny, z objawami niewydolności wielu narządów, w tym ciężkiego uszkodzenia wątroby.

Dramatyczna operacja i wyścig z czasem

Decyzja mogła być tylko jedna – pilny przeszczep. Już następnego dnia, po znalezieniu dawcy, rozpoczęła się wielogodzinna operacja.

– Dużą trudnością było to, że wątroba, jej prawy płat, był niemal cały rozkawałkowany. Mimo wykonania kompresji wątroby za pomocą chusty, w trakcie zabiegu wystąpiło duże krwawienie, które musieliśmy zlokalizować, co nie było takie proste. Najtrudniejsza nie była sama operacja, lecz cała sytuacja i pilna potrzeba przeszczepu z powodu całkowitej martwicy wątroby. Operacja trwała ponad 6 godzin – opowiadał o zabiegu kierownik Oddziału Chirurgii Ogólnej, Naczyniowej i Transplantacyjnej SPSKM, prof. dr hab. med. Robert Król.

Stan narządu nie pozostawiał złudzeń.

– Nie było żadnych szans na jej uratowanie. Przeszczep był jedyną opcją – podkreślił lekarz.

Trudne godziny po operacji

Po zabiegu pacjent przez kilka dni pozostawał nieprzytomny. Wymagał wsparcia oddechowego oraz leczenia nerkozastępczego. Lekarze walczyli także z powikłaniami neurologicznymi.

– Początkowo nie wybudzał się tak, jak typowi pacjenci po przeszczepie. Dopiero po kolejnych dializach i ustabilizowaniu stanu zaczął odzyskiwać świadomość – powiedział.

Stopniowo jego stan się poprawiał, a przeszczepiona wątroba zaczęła prawidłowo funkcjonować. Po kilkunastu dniach lekarze ocenili, że organizm wraca do równowagi.

Powrót do życia

W dalszym etapie leczenia konieczna była jeszcze operacja złamanej ręki. Ostatecznie 9 marca pacjent opuścił szpital w dobrej kondycji. Sam przyznaje, że nie pamięta ani wypadku, ani pierwszych tygodni hospitalizacji.

– Na początku trudno było mi to wszystko zrozumieć i zaakceptować. Dopiero z czasem ułożyłem sobie w głowie, co się wydarzyło – powiedział.

Obecnie wraca do sprawności i czuje się coraz lepiej. Musi jednak regularnie przyjmować leki zapobiegające odrzuceniu przeszczepu oraz pozostawać pod kontrolą lekarzy.

– To młody człowiek w dobrej formie fizycznej, może wrócić do pełnej aktywności – zaznaczył prof. Król.

Przełomowy przypadek dla katowickiego ośrodka

Lekarze podkreślają, że wyjątkowość tej historii wynika nie z samego przeszczepu, ale z okoliczności jego przeprowadzenia. Wątroba została zniszczona w wyniku urazu, co zdarza się niezwykle rzadko. W katowickim ośrodku, który od 2005 roku przeprowadził ponad 600 transplantacji, był to pierwszy taki przypadek. Kluczowe znaczenie miała szybka reakcja i sprawna współpraca między szpitalami.

– Gdyby transport opóźnił się o kilkanaście godzin, operacja mogłaby być już niemożliwa – zaznaczył prof. Król.

Dawca został znaleziony w mniej niż dobę, a pacjent otrzymał najwyższy priorytet w krajowym systemie transplantacyjnym. Zaistniała sytuacja pokazuje, że życie ludzkie można uratować nawet w – wydawałoby się – beznadziejnych przypadkach. Ważne jest jednak, by poszczególne elementy systemu działały sprawnie i w odpowiednio krótkim czasie.

Źródło: rynekzdrowia.pl/wkatowicach.eu