Odpady przy ulicy Konarskiego. Turzański: Trzeba coraz głośniej mówić o tym problemie
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-05-12
Skala procederu, który nie od dziś trwa na terenach przy ulicy Konarskiego w Piekarach Śląskich, jest porażająca. Dzięki materiałom wideo uchwyconym z powietrza przez Gryfny Fliger, czyli znanego w mieście operatora drona, coraz więcej osób jest świadomych tego, co dzieje się na opisywanym obszarze. Z zagadnieniem tym zapoznani zostali także parlamentarzyści, którzy mieli okazję zobaczyć opisywany teren.
Odpady przy ulicy Konarskiego. Sprawa nabiera tempa
Zagadnienie związane z odpadami składowanymi na terenach przy ulicy Konarskiego opisywane było wielokrotnie od lat. Głośno stało się o nim wtedy, gdy na miejscu coraz częściej zaczęły interweniować służby i podjęto pierwsze, zdecydowane kroki. W 2025 roku w sprawie mafii śmieciowej działającej w Piekarach Śląskich zatrzymano 21 osób w wieku od 18 do 57 lat.
"Zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz nielegalnego składowania odpadów w sposób zagrażający zdrowiu ludzi i środowisku. Grozi im do 15 lat więzienia. Sześciu podejrzanych trafiło do aresztu tymczasowego, wobec pozostałych zastosowano dozory Policji, poręczenia majątkowe i zakazy kontaktowania się z określonymi osobami" – informowała w tamtym czasie Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach.
W sierpniu 2025 roku zorganizowana została duża akcja policji i prokuratury. Śledztwem dotyczącym zorganizowanej grupy przestępczej działającej w Katowicach, Mikołowie i innych miejscowościach – w tym w Piekarach Śląskich zajął się Wydział ds. Zwalczania Przestępczości Pseudokibiców pod nadzorem Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji PK.
"Wreszcie coś się ruszyło. Ulica Konarskiego zamieniła się w centrum działań Prokuratury Krajowej. I od razu potwierdziły się wszystkie nasze obawy. To nie rekultywacja – to jedno wielkie śmietnisko" – odnosił się wówczas do sprawy wiceprezydent Piekar Śląskich Krzysztof Turzański.
Ze sprawą zapoznali się posłowie
Z zagadnieniem dotyczącym składowania odpadów na terenach przy ulicy Konarskiego zapoznali się goszczący 11 maja w Piekarach Śląskich posłowie Łukasz Ściebiorowski, Ewa Kołodziej, Mateusz Bochenek oraz Krzysztof Piątkowski. Zagadnienie przybliżał im wiceprezydent Piekar Śląskich Krzysztof Turzański, który spotkanie transmitował w mediach społecznościowych. "Trzeba zacząć mówić coraz głośniej o tym problemie" – zaznaczył na samym początku. Zaznaczył też, że ci, którzy prowadzą działania przy ulicy Konarskiego chcą zastraszać zarówno społeczników, jak i dziennikarzy. Zaprezentował dokumenty, które przysłano ponad tydzień przed planowaną emisją programu "Misja Interwencja":
"Komuś nie podoba się to, co robi Gryfny, to co robi Piekarnia Inicjatyw i kilka innych osób" – zaznaczył Turzański, odnosząc się do dokumentów. Podkreśla, w rozmowie z jednym z parlamentarzystów, że opinie biegłych, na które powołuje się prokuratura, mijają się z prawdą. Dlaczego? Bo problemu nie widać, bo odpady są w krótkim czasie zasypywane, kiedy na miejscu interweniują służby, często nie są w stanie stwierdzić, iż doszło do czynu niezgodnego z prawem, bo nie ma na to niezbitych dowodów, a w ziemi – wiadomo – nikt nie kopie, by sprawdzić, co jest pod nią. Z powietrza proceder zakopywania odpadów wygląda z kolei tak:
Nic dziwnego, że społeczeństwo Piekar Śląskich i władze są oburzone na to, że nie są podejmowane żadne, konkretne działania. "Nie widać? Nie ma problemu" – komentuje w rozmowie z parlamentarzystami Turzański. Zaznacza, że posłowie mogą wywrzeć presję na odpowiednie organy, aby można było wykonać ważny krok w kierunku rozwiązania problemu. Ten – podkreślmy to – na pierwszy rzut oka – jest niewidoczny, ale mieszkańcy wiedzą (i czują!), że problem istnieje. "Na pierwszy rzut oka nic złego się nie dzieje. Faktycznie nie widać, żeby coś się działo, bo wszystko, co się dzieje, jest od razu zakopywane, a zobaczcie, jakie to są wielkie dziury" – mówi Turzański. "Na pewno nie ma odpadów, na pewno to materiał zatwierdzony do rewitalizacji" – dodaje ironicznie Turzański.

Fot. Facebook/Krzysztof Turzański
"Przez takich jak wy słowo rewitalizacja kojarzy się negatywnie i budzi obawy i strach mieszkańców, bo to nie jest żadna rewitalizacja, tylko robienie jednego wielkiego syfu w mieście" – przekazuje w materiale wideo Turzański.
Przypomina też, że obecnie trwa wywożenie mauzerów i beczek, które są wywożone z pobliskich terenów. Działania te, zaznacza, uzyskały ministerialne dofinansowanie w kwocie 2 milionów złotych. Zaapelował też o to, by jak najwięcej osób pojawiło się na terenie przy ulicy Konarskiego w dniu 21 maja o 16.45, kiedy realizowany będzie program Misja Interwencja. "To nie może być mała ilość osób, musimy pokazać siłę, że jesteśmy zdeterminowani, że może wydarzyć się tu to samo co w Sobolewie" – zaznaczył. Całość materiału poniżej: