Piekary Śląskie: Co dalej ze spółką ZGK? „Zielone światło do podjęcia takich działań”

Autor: w dniu 2026-04-30

Władze Piekar Śląskich opisują problem związany z odbiorem odpadów przez spółkę ZGK. Wynika on z wydanego w styczniu wyroku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącego zamówień publicznych. Na jego mocy spółka ZGK nie spełnia kryteriów pozwalających jej na przyjęcie tego zadania na 2027 rok. 

Co dalej ze spółką ZGK?

Warunkiem przekazania ZGK zadania inhouse (zamówienia publiczne udzielane przez instytucje (np. gminy) własnym spółkom zależnym bez przetargu, oparte na współpracy publiczno-publicznej – przyp. red.) na odbiór odpadów jest utrzymanie przez spółkę 90% przychodów ze środków publicznych. To kryterium, w myśl Ustawy Prawo Zamówień Publicznych, jest spełnione. Problem tkwi gdzie indziej, bowiem zgodnie z nową decyzją TSUE poziom przychodów na zasadach opisanych wyżej może wynosić 80%, a dodatkowo należy – zaznacza wiceprezydent Piekar Śląskich Krzysztof Turzański, do dochodów wliczyć także działalność spółek zależnych – w przypadku ZGK Eko (wcześniej działalność ZGK Eko nie miała na to wpływu). Gdzie tkwi problem? Otóż, informuje Turzański, ZGK Eko zostało powołane właśnie do prowadzenia działalności komercyjnej i zarabiania. Wypracowane przez ZGK Eko środki są wypłacane w formie dywidendy do ZGK pozwalając realizować dodatkowe zadania. Ten model sprawdzał się – do wyroku TSUE. W wyniku nowych przepisów eliminuje ZGK z możliwości inhouse. W postępowaniu spółka musi przedstawić przychody swoje – czyli ZGK oraz swojej spółki córki ZGK Eko – za okres 3 lat wstecz. I tego warunku ZGK nie spełni. Jak władze zamierzają wyjść z tego impasu?

W mieście będą działać dwie spółki

Ma powstać – z podziału ZGK – przekazał Turzański, spółka ZGK Odpady. Zagadnienia związane z odpadami będą przeniesione właśnie do ZGK Odpady, która to spółka będzie kontynuować działalność związaną z odbiorem odpadów od mieszkańców, w ramach ponoszonej obecnie opłaty śmieciowej.

ZGK połączone zostanie z kolei z komercyjnym ZGK Eko, co sprawi, że ostatecznie w mieście będą działać dwie spółki – tylko inaczej zorganizowane pod względem prawnym. Pierwsza z nich, ZGK Odpady, będzie prowadzić działalność związaną tylko i wyłącznie z odbiorem odpadów od mieszkańców (z budynków wielorodzinnych i domów jednorodzinnych). Wszystko co związane z opłatą śmieciową. Druga z kolei, ZGK, będzie świadczyć usługi związane z odpadami z nieruchomości niezamieszkałych – szkół, przedszkoli, ogrodów działkowych, cmentarzy i firm. W spółce tej pozostanie także PSZOK. ZGK będzie także prowadzić też, zaznacza Turzański, pozostałe zadania i działania przynoszące przychody "komercyjne".

"ZGK Eko – do czasu przeniesienia decyzji i połączenia z ZGK  – będzie tak jak do tej pory  realizowało zadania związane z odpadami i rekultywacją terenów w mieście. To ZGK Eko zrekultywowało tereny Węglokosku – tzw. C1, liczymy na współpracę z SRK przy rekultywacji terenów po kopalni Andaluzja, co zapewniłoby nam prawdziwą kontrolę nad sposobem przeprowadzenia prac. Nic to nie zmieni jeśli chodzi o pracowników – przejdą po prostu do drugiej spółki. Cały zespół wie o wyroku TSUE i wynikających z tego problemów, zdają sobie sprawę z konieczności podjęcia działań. Mamy od nich zielone światło do podjęcia takich działań" – odnosi się do sprawy Turzański

Zanim podjęte zostaną niezbędne działania konieczne jest podjęcie uchwały Rady Miasta. Stosowne dokumenty, zaznacza Turzański, trafiły już do radnych. Zagadnienie będzie rozpatrywane w maju, żeby radni mieli czas na przeanalizowanie tematu i spokojne omówienie go na komisjach.

Czas do końca roku

Zagadnienie ma być rozwiązane do końca roku. "To temat, który trzeba załatwić ponad podziałami, bo ZGK świadczy usługi dla wszystkich mieszkańców miasta, a spółka i jej pracownicy są przez mieszkańców bardzo dobrze oceniani" – podkreśla Turzański.

Zaznacza przy tym, że podobnych zagadnień, trudności i konieczności dostosowywania się jest wiele. "Prawo nieustannie się zmienia, pojawiają się nowe przepisy lub nowe interpretacje starych przepisów, a my musimy się do tego stosować" – zaznacza, krytykując nadmierną biurokrację, z którą związany jest cały proces.