Pobicie Chorzowianina w Ostrawie. Powodem nie była żółto-niebieska czapka?
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-11-03
O tej sprawie mówiła cała Polska. Kuba Heisig z Chorzowa wyruszył w rowerową wyprawę, by nagłośnić zbiórkę na leczenie chorej partnerki. Podróż zakończyła się jednak w Ostrawie, gdzie mężczyzna został pobity. Początkowo informowano, że napastnicy zaatakowali go z powodu żółto-niebieskiej czapki z napisem "GŌRNY ŚLŌNSK". Czeska policja przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń.
Rajza dla Marceliny przerwana w Ostrawie
Historia rozpoczęła się od walki o zdrowie 30-letniej Marceliny chorującej na raka szyjki macicy. Kobieta zmagała się nie tylko z nowotworem, ale również walczyła o utrzymanie ciąży. Jej partner, Kuba Heisig, postanowił wesprzeć ją w nietypowy sposób.
9 września wyruszył w trasę pod nazwą "Rajza dla Marceliny". Zamierzał przejechać na rowerze 800 kilometrów wzdłuż historycznych granic Górnego Śląska. Wyprawa miała pomóc nagłośnić zbiórkę na leczenie partnerki oraz zwiększyć świadomość dotyczącą chorób onkologicznych kobiet.
Zbiórkę uruchomiono na portalu Pomagam.pl. Początkowym celem było zgromadzenie 300 tys. złotych. Plany rowerzysty pokrzyżowało jednak zdarzenie w czeskiej Ostrawie. Mężczyzna został tam, jak informowano w mediach społecznościowych, pobity i musiał przerwać wyprawę.
Żółto-niebieska czapka miała być powodem ataku
Po pobiciu w mediach społecznościowych pojawiły się informacje o możliwym motywie napaści. Według relacji opublikowanej na profilu Cargo Familia napastnicy mieli wyzywać Heisiga, nazywając go "Ukraińcem oraz banderowcem". Impulsem do ataku miała być żółto-niebieska czapka z napisem "GŌRNY ŚLŌNSK".
Zdjęcia pobitego mężczyzny, na których pokazywał podbite oko i trzymał charakterystyczne nakrycie głowy, szybko obiegły internet. Taka wersja wydarzeń funkcjonowała w mediach do czasu publikacji artykułu na czeskim portalu Novinky.cz.
Dziennikarz Pavel Karban, powołując się na ustalenia czeskiej policji, przedstawił odmienny przebieg zdarzeń. Z informacji przekazanych przez rzeczniczkę policji Evę Michalíkovą wynika, że Heisig miał wcześniej przebywać w jednym z lokalnych klubów, gdzie pił alkohol z dwoma obcokrajowcami.
Mężczyźni opuścili lokal około godziny 5 rano, po jego zamknięciu. Na ulicy między nimi miało dojść do kłótni, która zakończyła się pobiciem Polaka.
Monitoring nie potwierdził historii z czapką
Czescy policjanci przeanalizowali nagrania z monitoringu. Według ustaleń przedstawionych przez portal Novinky.cz wynika z nich, że Chorzowianin w chwili zdarzenia nie miał na sobie żółto-niebieskiej czapki. Nie nosił jej również podczas bójki.
Jako przyczynę konfliktu wskazano natomiast wypowiedzi Polaka dotyczące matki jednego z późniejszych napastników. Miały one rozwścieczyć mężczyznę i doprowadzić do eskalacji kłótni.
Taką wersję przedstawiła rzeczniczka czeskiej policji Eva Michalíková, cytowana przez Novinky.cz. Oznacza to, że ustalenia śledczych znacząco różnią się od pierwszych relacji dotyczących rzekomego motywu napaści.
Sprawcy pobicia ustaleni. Grozi im więzienie
Kuba Heisig po pobiciu przerwał "Rajzę dla Marceliny" i wrócił do domu. Nie oznaczało to jednak końca zbiórki. Akcja spotkała się z ogromnym odzewem. Według danych przytoczonych w przekazanych materiałach wsparcia udzieliło jej 17 003 osób, a zebrana kwota osiągnęła 653 490 złotych, znacznie przekraczając pierwotny cel.
Czeska policja ustaliła również osoby odpowiedzialne za pobicie. Jak przekazała rzeczniczka, jeden z mężczyzn był już wcześniej karany za podobny czyn. Grozi mu do trzech lat więzienia. Drugiemu z podejrzanych może grozić kara do dwóch lat pozbawienia wolności.
