Tabliczki ze śląskimi nazwami na chorzowskim urzędzie. TV Republika atakuje, prezydent Michałek odpowiada
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2025-07-22
Jeśli ktoś chce uderzać w nasz region i śląską tożsamość, musi liczyć się z tym, że zostanie to odnotowane i nie pozostanie bez echa. Byli już politycy, którzy mówili o "ukrytej opcji niemieckiej", ale nie brakuje też publicystów, którzy chcą odmówić mieszkańcom Górnego Śląska ich prawa do pielęgnowania kultury i języka.
W miniony weekend, a dokładnie 19 lipca, obchodzono w Chorzowie Dzień Śląskiej Flagi. Wówczas też uroczyście odsłonięto tablice informacyjne w języku śląskim na elewacji tamtejszego urzędu miasta. Wielu osób czuło dumę, ale znaleźli się tacy, którzy postanowili wyrazić krytykę tego przedsięwzięcia. Telewizja Republika – co zauważył i odnotował portal eska.pl – określiła wydarzenie mianem "jednej wielkiej farsy".
Warto przy tym dodać, że Chorzów dołączył do grona miast takich jak Świętochłowice, Bytom czy Radzionków, które zdecydowały się na umieszczenie dwujęzycznych oznaczeń na swoich budynkach urzędowych. Inicjatywa została zrealizowana dzięki współpracy między lokalnym samorządem, Towarzystwem Pro Loquela Silesiana oraz Fundacją Silesia.
Starania o podobne tabliczki rozpoczęły się już za kadencji prezydenta Andrzeja Kotali. W 2023 roku oficjalny wniosek w tej sprawie złożył chorzowski oddział Ruchu Autonomii Śląska. Wówczas jednak projekt nie doszedł do skutku, ponieważ magistrat tłumaczył, że obiekt, na którym miały się znaleźć tabliczki, jest wpisany do rejestru zabytków. RAŚ zaproponował nawet rozwiązanie tymczasowe w postaci wolnostojących konstrukcji, jednak inicjatywa została odłożona. Aż do teraz.
"Radujymy sie, iże corŏz wiyncyj miast mŏ take tabule przed wyjściym do amtōw" – napisano w mediach społecznościowych Stowarzyszenia Pro Loquela Silesia.
Tablice w ogniu krytyki
Mimo że dla wielu mieszkańców był to ważny symbol tożsamości kulturowej, nie wszystkim nowa inicjatywa przypadła do gustu. Wątpliwości wyrażone zostały m.in. w programie "Piachem w tryby" emitowanym na antenie Telewizji Republika. Prowadzący Łukasz Jankowski, komentując całe przedsięwzięcie, nie krył swojej dezaprobaty:
"Ja mam takie podejrzenie, czy przypadkiem trzeba by sprawdzić czy ktoś, kto takie tabliczki tworzy to przypadkiem, nie jest jakiś tam kum albo pociotek prezydenta Chorzowa, bo to jest przecież niegospodarność publiczna. Po co dawać dokładnie to samo dwa razy. To kosztuje. Jak dla mnie mogłyby zostać te niebieskie, albo czerwone, bo i tak każdy rozumie o co chodzi".
Prezydent Chorzowa, Szymon Michałek, nie pozostawił tych słów bez odpowiedzi i zamieścił komentarz na Facebooku, w którym odniósł się do zarzutów pod swoim adresem:
"Słówko do tego zabawnisia z programu satyrycznego #piachemwtryby w Telewizja Republika, który sugeruje, że tabliczki w języku śląskim na budynku Urzędu Miasta w Chorzowie zrobił mój pociotek lub kum i jest to niegospodarność. Uśmiałem się do łez, dobry z Ciebie błazen. Tabliczki są opłacone przez lokalnego przedsiębiorcę Marka Nowaka i jego żonę Izę, radną z mojego Ruchu Samorządowego. Zaakceptowane przez konserwatora miejskiego oraz wojewódzkiego. Wykonane w tej samej firmie, która wykonała tabliczki obok, zamontowane zgodnie z wytycznymi. My jesteśmy dumni z naszej ziemi, naszej tradycji, języka, tożsamości, wieloetnicznego dziedzictwa. Twoje podśmiechujki tego nie zmienią, soroniu" – napisał prezydent Michałek.
Fot. Facebook/Szymon Michałek – Prezydent Chorzowa